Kamil Piątkowski spotkał się z młodymi zawodnikami UKS „Szóstki” Jasło
Kamila Piątkowskiego z czystym sumieniem można uznać za czołowego polskiego obrońcę. W ostatnich dwóch latach, kariera młodego i utalentowanego piłkarza nabrała zawrotnego tempa. Determinacja i ciężka praca zaowocowały transferem do RB Salzburg oraz powołaniami do seniorskiej reprezentacji Polski. Kamil pewnie kroczy ścieżką, która z pewnością pozwoli mu osiągnąć poziom zawodnika europejskiego formatu. Wciąż pozostaje jednak skromnym chłopakiem z Jasła. Podczas świąteczno-noworocznej przerwy w rozgrywkach ligowych, popularny „Piona” znalazł czas, aby spotkać się z młodymi adeptami piłki nożnej, trenującymi na co dzień w Uczniowskim Klubie Sportowym „Szóstka” Jasło.

Zdjęcia ze spotkania Kamila Piątkowskiego z zawodnikami UKS "Szóstki" Jasło znajdziecie w FOTOGALERII
To właśnie w jasielskiej „Szóstce” Kamil stawiał pierwsze kroki z piłką. Kolejne etapy piłkarskiej kariery, prowadziły młodego jaślanina przez Karpaty Krosno, Zagłębie Lubin, aż trafił do ekstraklasowego Rakowa Częstochowa. Pod okiem trenera Marka Papszuna, Piątkowski w ekspresowym tempie zapewnił sobie status podstawowego zawodnika zespołu, który w sezonie 2020/21 zdobył wicemistrzostwo Polski oraz triumfował w rozgrywkach Pucharu Polski. Doskonała postawa na boiskach Ekstraklasy nie umknęła uwadze skautów zagranicznych klubów. Ostatecznie po młodego środkowego obrońcę sięgnął austriacki RB Salzburg, do którego „Piona” przeniósł się w lipcu bieżącego roku. W rozgrywkach ligowych, w barwach mistrza Austrii rozegrał do tej pory sześć spotkań. Z pewnością, byłoby ich więcej, gdyby nie kontuzja kostki, z którą Kamil zmagał się od połowy września do końca listopada. Warto również wspomnieć o tym, że wychowanek UKS „Szóstki” Jasło zdążył już zadebiutować w rozgrywkach Migi Mistrzów UEFA. We wrześniowym pojedynku pomiędzy Sevillą FC a RB Salzburg, Piątkowski spędził na boisku 39 minut. Postawa na boiskach Ekstraklasy oraz transfer do zagranicznego klubu, sprawiły, że wyróżniającym się na krajowym podwórku obrońca zainteresował się selekcjoner seniorskiej reprezentacji Polski, z którą Kamil pojechał na Mistrzostwa Europy 2020 (z konieczności rozgrywane w 2021 roku). W pierwszej reprezentacji zadebiutował w meczu eliminacji do mundialu w Katarze przeciwko Andorze (marzec 2021).

Rozwój kariery piłkarskiej Kamila Piątkowskiego może stanowić wzór dla wielu młodych dziewcząt i chłopców, którzy swoją przygodę z piłką rozpoczynają od treningów w szkółkach piłkarskich, takich jak UKS „Szóstka” Jasło. Nic więc dziwnego, że wczorajsze spotkanie z obrońcą RB Salzburg i reprezentacji Polski, było dla nich olbrzymim przeżyciem. Kamil odwiedził młodszych kolegów w hali sportowej, w której podczas treningów, szlifują oni swoje piłkarskie umiejętności. „Piona” chętnie odpowiadał na pytania dzieciaków, rozdawał autografy oraz stawał do wspólnych zdjęć.

W opinii Kamila Piątkowskiego, funkcjonowanie szkółek piłkarskich w miastach, takich jak Jasło, ma kapitalne znaczenie nie tylko dla rozwoju piłkarskich talentów, lecz także dla promocji sportu wśród najmłodszych w ogóle. – Treningi w „Szóstce” miały duży wpływ na to, w jakim miejscu jestem teraz. Do UKS-u trafiłem w wieku dziesięciu lat. Był to mój pierwszy klub. W mojej przygodzie z piłką, którą rozpocząłem właśnie tutaj, było mnóstwo dobrej zabawy, pięknych mocji i chwil, jakie spędziliśmy razem jako drużyna. Bardzo wiele zawdzięczam „Szóstce”. Dzięki niej zaczęła się moja piłkarska kariera. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę tutaj przyjechać, porozmawiać z ludźmi, że wciąż wszyscy o mnie tutaj pamiętają – przekonuje.
Wizytę Kamila, klub wykorzystał do wręczenia mu pamiątkowego grawertonu, potwierdzającego nadanie zawodnikowi tytułu Honorowego Członka Uczniowskiego Klubu „Sportowego” Szóstka” Jasło. „Piona” odwdzięczył się prezentem z postaci koszulek meczowych RB Salzburg z autografem, które przekazał na ręce Artura Tomaszewskiego, prezesa Zarządu UKS „Szóstka” Jasło. – Jestem szczęśliwy, że możemy spotkać się dzisiaj z Kamilem. Mamy tutaj dzisiaj wielu młodych adeptów piłki nożnej z kilku roczników. Kiedy patrzę na to, co osiągnął Kamil, łzy same cisną się do oczu. Jest wybitnym zawodnikiem. Myślę, że będzie jeszcze lepszy. Jestem pewien, że wśród tych młodych chłopców znajdzie w przyszłości swoich naśladowców – zapewnia Tomaszewski.

Nie zabrakło również wzruszających chwil. W spotkaniu z Piątkowskim wziął bowiem udział Kuba Bara, zawodnik „Szóstki”. Niestety, blisko rok temu, u chłopca zdiagnozowano guza mózgu. Lekarze podjęli decyzję o przeprowadzeniu natychmiastowej operacji. Zabieg spowodował u Kuby podwójne widzenie, oczopląs i zez porażenny oraz zaniki pamięci. Każdego dnia walczy o powrót do sprawności, co wiąże się nie tylko z olbrzymim wysiłkiem psychicznym i fizycznym, lecz również z koniecznością ponoszenia znacznych kosztów leczenia i przeprowadzania zabiegów rehabilitacyjnych. Wiosną bieżącego roku, Kubie postanowił pomóc nie kto inny, jak właśnie „Piona”, który przekazał na licytacje charytatywną swój reprezentacyjny trykot. Koszulkę zlicytowano za kwotę 4 155 zł. W całości została ona przekazana na leczenie chłopca. Wczoraj, korzystając z okazji, Kuba oraz jego mama Joanna, osobiście podziękowali Kamilowi za wsparcie.

Do gry Kamil Piątkowski wróci w lutym 2022 roku. Wówczas jego RB Salzburg zmierzy się na wyjeździe z ekipą Rapidu Wiedeń (11 lutego). Zaledwie kilka dni później, austriacki zespół podejmie na własnym stadionie Bayern Monachium w ramach 1/8 finału rozgrywek Ligi Mistrzów UEFA. Jaślanin, który w grudniu bieżącego roku, po niespełna trzech miesiącach przerwy spowodowanej groźną kontuzją, wrócił do sportowej rywalizacji, liczy na to, że wiosną będzie jednym z kluczowych graczy swojej drużyny w walce o najwyższe cele. – Przykry moment w mojej karierze piłkarza mam już za sobą. Przytrafiła mi się kontuzja. Zdążyłem jednak wrócić i rozegrać dwa spotkania przed zakończeniem rundy jesiennej. Jestem szczęśliwy, że tak szybko mogłem wrócić na boisko. Jakie są moje plany na kolejną część sezonu? Awansowaliśmy do kolejnej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów. Chcemy dojść w niej jak najdalej. Moim marzeniem jest przede wszystkim to, żeby do końca sezonu być zdrowym. Kontuzja, której doznałem we wrześniu była bardzo bolesna. Oglądanie meczów z poziomu trybun nie jest najmilszym przeżyciem. Chciałoby się wejść na murawę i pomóc kolegom. Zdrowie jest najważniejsze. Reszta? Jak tylko będzie praca, pokora, wiara w siebie, to wszystko przyjdzie samo – mówi Kamil Piątkowski.
MD

