Klęska Czarnych w meczu z Tempem Nienaszów
Tempo Nienaszów rozgromiło Czarnych Jasło na ich własnym terenie. Goście zdołali pięciokrotnie umieścić piłkę w siatce. Jaślan stać było na zdobycie zaledwie dwóch goli.
Zdecydowanym faworytem sobotniego starcia była drużyna Czarnych Jasło. Jaślanie po raz ostatni porażkę na własnym stadionie zanotowali w meczu przeciwko Iskrze Przysietnica we wrześniu 2018 r. Tempo Nienaszów z kolei przed serią spotkań XXVIII kolejki klasy okręgowej zajmowało bezpieczną pozycję w środku tabeli. Goście do Jasła przyjechali podwójnie zmotywowani. Zawodnikiem drużyny z Nienaszowa a zarazem jej opiekunem jest bowiem Grzegorz Munia, który przy Śniadeckich 15 spędził kilka ładnych sezonów. Tuż przed pierwszym gwizdkiem arbitra z rąk Wojciech Dziedzica, kapitana Czarnych oraz członków zarządu klubu odebrał pamiątkową koszulkę oraz zdjęcie z podziękowaniami za wieloletnie reprezentowanie jasielskiego klubu.

Po pierwszym gwizdku o sentymentach nie było już mowy. W pierwszych piętnastu minutach gry, żadna z drużyn nie potrafiła zagrozić bramce rywala. Później do głosu doszli goście, którzy prowadzenie w meczu objęli po trafieniu Krzysztofa Kiełtyki. W 17. minucie gry zawodnik Tempa umieścił piłkę w siatce po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry. Trzy minuty później było już 2:0 dla gości. Na przebój w pole karne Czarnych przy biernej postawie obrońców gospodarzy wbiegł ze środka pola Wojciech Kiełtyka. Mając przed sobą już tylko Damiana Niemczyńskiego z zimną krwią umieścił futbolówkę przy dalszym słupku bramki.

Czarni próbowali podnieść się po zadanych przez gości ciosach. Jaślanie jednak zbyt wolno rozgrywali piłkę, co w zderzeniu z dobrze poukładaną defensywą drużyny z Nienaszowa z góry skazane było na porażkę. Goście z kolei prowadząc dwoma bramkami, cofnęli się na własną połowę, wyczekując dogodnej okazji do wyprowadzenia zabójczego kontrataku. Jedną z nich wykorzystali doskonale. W 39. minucie meczu trzeciego gola dla Tempa strzelił Gabriel Gierlasiński. Niemczyński próbował interweniować przy strzale młodego zawodnika gości, lecz bezskutecznie. Piłka po rękawicach bramkarza Czarnych wylądowała w siatce. Wszystko wskazywało na to, że losy rywalizacji są już przesądzone.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Czarni za wszelką cenę starali się przedostać w pole karne gości. W grze gospodarzy brakowało jednak konkretów. Piłki posyłane prostopadle w kierunku napastników uderzane były na tyle nieprecyzyjnie, że o stworzeniu groźnej sytuacji nie mogło być mowy. W obrońcami ambitnie starał się walczyć Dominik Wilk, lecz często przy napastniku Czarnych meldowało się dwóch defensorów, którzy skutecznie udaremniali jego plany na zdobycie gola. W grze gospodarzy brakowało przede wszystkim gry skrzydłami.
Z każdą upływającą minutą sytuacja Czarnych stawała się coraz trudniejsza. Gospodarze potrzebowali trafień, aby móc myśleć choćby o remisie. Tymczasem gole strzelało Tempo. W 54. minucie gry Szostaka pokonał Łukasz Świątek. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zawodnik gości skierował piłkę głową do siatki, tuż przy lewym słupku bramki. W tej sytuacji po raz kolejny nie popisał się blok defensywny gospodarzy. Na tablicy świetlnej widniał wynik 0:4. Wszystko było już zatem jasne. Czarnych mógł uratować jedynie cud.

W 55. Minucie nadziej w serca kibiców jasielskiej drużyny wlał Wojciech Dziedzic. Obrońca gospodarzy na lewej flance rozegrał dwójkową akcję z Krzysztofem Szydło. Kiedy kapitan Czarnych znalazł się w piłką w polu karnym technicznym strzałem posłał futbolówkę lewą nogą w kierunku dalszego słupka bramki zmuszając bramkarza do kapitulacji. Piłka przed tym jak zatrzepotała w siatce otarła się jeszcze o poprzeczkę.
Tempo wciąż koncentrowało się głównie na grze obronnej. W ostatnich minutach meczu drugiego gola dla Czarnych zdobył wprowadzony na boisko w drugiej połowie Jakub Frączek. Zawodnik gospodarzy strzałem lewą nogą w kierunku okienka bramki gości umieścił piłkę w siatce. Mateusz Jurczyk nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia.

Czarni po zdobyciu drugiego gola rzucili na szalę całe swoje siły. W 90. minucie gry bliski zdobycia gola był Łukasz Urban. Piłka po jego strzale z rzutu wolnego pomknęła obok muru w kierunku bramki. Doskonale ustawiony był jednak Jurczyk, który sparował futbolówkę popisując się fantastyczną paradą. Ostatnie słowo w tym meczu należało do gości. W doliczonym czasie gry piątego gola dla drużyny z Nienaszowa strzelił Wojciech Kiełtyka. Asystą w tej sytuacji popisał się Gabriel Gierlasiński.
JKS Czarni 1910 Jasło – LKS Tempo Nienaszów 2:5 (0:3)
Bramki.
JKS Czarni 1910 Jasło: Wojciech Dziedzic (55’), Jakub Frączek (84’)
LKS Tempo Nienaszów: Krzysztof Kiełtyka (17’), Wojciech Kiełtyka (20’, 90’+1), Gabriel Gierlasiński (39’) Łukasz Świątek (54’)
Składy
JKS Czarni 1910 Jasło: Damian Niemczyński (GK) (Szostak 45’) – Wojciech Myśliwiec, Wojciech Dziedzic (C), Artur Wójtowicz, Krzysztof Szydło, Bartosz Szopa, Przemysław Musiał (Frączek 55’), Łukasz Urban, Kacper Szura (Wyderka 55’), Michał Gabryel (Rodak 73’), Dominik Wilk – Patryk Szostak (GK), Jakub Wyderka, Jakub Frączek, Michał Borowiec, Paweł Setlak, Bartłomiej Rodak.
Trener: Ryszard Skuba
LKS Tempo Nienaszów: Mateusz Jurczyk (GK) – Grzegorz Munia, Konrad Kisielewicz, Arkadiusz Musiał, Karol Musiał, Łukasz Świątek, Gabriel Gierlasiński, Krzysztof Kiełtyka (C), Wojciech Kiełtyka, Konrad Łukaszewski, Marcin Walczyk – Hubert Skuba, Michał Marsze, Rafał Szyndak.
Trener: Grzegorz Munia
MD
