Kłopotliwy przekaźnik
Kilkudziesięciu mieszkańców Bieździadki i Lublicy w powiecie jasielskim protestuje przeciwko budowie masztu telefonii komórkowej. Boją się niekorzystnego dla zdrowia promieniowania.
Nie chcą stracić możliwości przekwalifikowania gruntów, w okolicy planowanej budowy, na działki budowlane. Inwestor nie liczy się z protestami a mieszkańcy obawiają się, że przekaźnik stanie bez ich zgody.
Blisko stu mieszkańców sprzeciwia się planom GSM już od dwóch lat. Chwilowo sprawa wydawała się rozwiązana, bo sieć wycofała się z zamiaru budowy stacji. Problem wrócił niedawno wraz z kolejnym wnioskiem o zezwolenie na inwestycję. Protestujący mieszkańcy nie wierzą już pracownikom firmy Polkomtel, którzy najpierw mówili że zagrożenie jest, a później że tylko najbliższe otoczenie wieży jest niebezpieczne.
Na terenie tej części gminy Kołaczyce, rzeczywiście nie ma pokrycia sygnałem telefonii komórkowej. To problem także dla mieszkańców Lublicy i Bieździadki. Dlatego protestujący chcą masztu ale w innym miejscu.
Mieszkańcy proponują na przykład sąsiednie wzgórze, na które też prowadzi droga. Wójt gminy Kołaczyce, nie chciała dziś wypowiadać się na temat planowanej inwestycji, tłumaczy, że musi mieć kilka dni na przygotowanie do wypowiedzi. To nie pierwszy w regionie protest związany z planowaną budową przekaźnika. Za każdym razem jest podobnie z oficjalnych ekspertyz przedstawionych przez Polkomtekl wynika że stacja przekaźnikowa oddziaływuje szkodliwie tylko w promieniu 33 metrów. Mieszkańcy twierdzą że to teoretyczne opracowania
Marek Winiarski/TVP3 Rzeszów

