Konkurs na nowego dyrektora I LO w oczach rodziców uczniów szkoły
Temat konkursu na nowego dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego w Jaśle, rozstrzygniętego pod koniec maja br., wciąż budzi w naszym mieście sporo emocji. O tym, czy w toku jego przeprowadzenia doszło do naruszenia prawa – a tego typu sądy formułuje m.in. kończący swoją drugą kadencję na posadzie szefa placówki Zbigniew Waszkiel – dowiemy się już niebawem, gdyż stanowisko w kontrowersyjnej sprawie ma zająć wojewoda podkarpacki. Tymczasem opiniami nt. okoliczności przeprowadzenia konkursu oraz znaczenia, jakie wywarł on na atmosferę panującą w najstarszej jasielskiej szkole ponadgimnazjalnej i jej społecznym postrzeganiu podzieliły się z nami osoby wchodzące w skład społeczności rodziców młodzieży uczęszczającej do „Leszczyńskiego” oraz jego absolwentów.

O szczegółach burzliwych wyborów dyrektora placówki pisaliśmy w poniższych artykułach (kolejność chronologiczna):
Konkurs na dyrektora I LO nadal nierozstrzygnięty
Konkurs na dyrektora I LO unieważniony. Rozpocznie się na nowo
Konkurs na nowego dyrektora I LO w Jaśle rozstrzygnięty
Czy konkurs na dyrektora I LO w Jaśle znów może zostać unieważniony?
Wyniki konkursu na dyrektora I LO zatwierdzone. Organy szkoły nie dają za wygraną
Przypominamy, iż Zbigniew Waszkiel – dyrektor szkoły, kończący sprawowaną obecnie kadencję z dniem 31 sierpnia br., będący również jednym z przegranych w rozstrzygniętym konkursie (zwyciężyła w nim Barbara Wierdak-Cyboroń, obecnie zasiadająca na stanowisku szefa Liceum Ogólnokształcącego im. M. Kopernika w Nowym Żmigrodzie, przyp. red.) – wraz z radą pedagogiczną placówki i radą szkoły podjął czynności, zmierzające do stwierdzenia nieważności przeprowadzonego, i zatwierdzonego przez Zarząd Powiatu Jasielskiego, postępowania konkursowego. Powód? W składzie komisji odpowiedzialnej za wybór nowego dyrektora szkoły znalazło się trzech członków organu, odpowiedzialnego za jej prowadzenie. Do pracy w komisji nie mogą oni wyznaczyć samych siebie, lecz przedstawicieli, np. naczelnika wydziału edukacji starostwa – powiedział w rozmowie z naszym portalem kilka tygodni temu, powołując się na przepisy prawa i liczne opinie prawne, Zbigniew Waszkiel.
Werdykt w sprawie podtrzymania, bądź unieważnienia wyników konkursu ma wydać wojewoda podkarpacki Małgorzata Chomycz-Śmigielska. Z informacji do jakich dotarliśmy wynika, iż jej stanowisko w kontrowersyjnej sprawie poznamy już w ciągu najbliższych dni.
Tymczasem zapraszamy do zapoznania się z tym, co na temat okoliczności wyborów dyrektora I LO oraz ich wpływu na atmosferę w placówce oraz jej społeczny wizerunek mają do powiedzenia trzy osoby ze środowiska rodziców byłych i obecnych uczniów najstarszej jasielskiej szkoły ponadgimnazjalnej – Krystyna Olszewska, Bożena Berkowicz oraz Dominik Wróbel.
KRYSTYNA OLSZEWSKA

Jako, że nie jestem ekspertem od prawa oświatowego w sprawie konkursu na nowego dyrektora I LO, a właściwie dwóch konkursów, nie mam żadnych tez czy twierdzeń, ale same pytania. Po tym, który został unieważniony przeczytałem tekst ustawy, i z niej jasno wynika, że w przypadku, gdy pierwsze głosowanie nie wyłoni zwycięzcy konkursowej rywalizacji powinno być przeprowadzone drugie i trzecie. Do tej pory nie wiem, z jakich powodów do nich nie doszło. Czy członkowie komisji – w co nie wierzę – nie znają przepisów ustawy, którą ja, laik, przeczytałam i zrozumiałam? Czy może ją znają, lecz się do niej nie zastosowali? Nie rozumiem dlaczego tak się stało. Myślę, że nie tylko ja, jako absolwentka tej szkoły i rodzic dzieci, które również ją ukończyły mam prawo wiedzieć, dlaczego nie dochowano tych procedur. Do drugiego, rozstrzygniętego już konkursu na tę chwilę nie potrafię się ustosunkować, gdyż z wielkim zaciekawieniem czekam na opinię prawnika wojewody w sprawie tego przypadku. Jego stanowisko będzie tutaj rozstrzygające.
Zamęt wokół wyborów na dyrektora I LO bardzo mocno wpłynął na klimat panujący w szkole i wokół niej – mam wiedzę na ten temat, gdyż jestem z tego środowiska i znam je bardzo dobrze. Nauczyciele narzekają na trudne warunki pracy, wyczuwają panujące napięcie, co nie ułatwia im pracy z młodzieżą, a ona przecież jest w tym wszystkim najważniejsza. Uważam, że ta procedura konkursowa powinna być prowadzona i sfinalizowana w taki sposób, żeby nie przekładała się na jakość nauczania w szkole. A w tym przypadku jest zupełnie odwrotnie, bo nie może być inaczej. Nauczyciele są sfrustrowani, podenerwowani całą sytuacją, która jest niestabilna – wciąż nie wiadomo, kto tym dyrektorem tak naprawdę będzie bo przecież konkurs, mimo, iż jest rozstrzygnięty, jest również zaskarżony. Tak nie może być. Uważam, że zadaniem organu prowadzącego szkołę jest zapewnienie jej warunków maksymalnego komfortu pracy i nauki. W I LO obecnie tego nie ma.
Na koniec chciałabym zauważyć, że na skutek zamieszania wywołanego przez konkurs nasze liceum traci w oczach potencjalnych uczniów i ich rodziców. Szkoła jest instytucją jak każda inna. Jeśli ma dobrą prasę to wzbudza zainteresowanie otoczenia i zachęca do skorzystania z jej oferty, w przypadku złej – a taka sytuacja ma obecnie miejsce w placówce, o której mowa – trudno jej budować swoją markę i przyciągać do siebie młodzież.
DOMINIK WRÓBEL

Rozstrzygnięcie merytoryczne w ramach konkursu zostało całkowicie przesłonięte brakami formalnymi i prawnymi oraz stworzeniem – wokół jego tematu – pewnej niezdrowej atmosfery, również na poziomie kontaktów personalnych. A tego rodzaju sprawy administracyjne nie powinny mieć wpływu na szkołę i nie powinny w żaden sposób negatywnie oddziaływać na młodzież. Mówię to jako rodzic, który ma pewne oczekiwania wobec poziomu kształcenia w szkole oraz jako praktyk, z oświatą związany od kilkunastu lat. W powstałym sporze nie staję po stronie ani dotychczasowego dyrektora szkoły, ani nowo wybranej dyrektor, gdyż w gruncie rzeczy nie chodzi tu o osoby ale o sposób postępowania organu prowadzącego. Kwestia kompetencji czy dotychczasowych działań i osiągnięć osób stających do konkursu na stanowisko dyrektora jest poza tą dyskusją, zresztą nie mam wystarczającej wiedzy, by oceniać, czy do zarządzania liceum bardziej nadaje się pan Waszkiel czy pani Wierdak-Cyboroń. Chcę jedynie podkreślić, iż w temacie konkursu wszelkie reguły gry zostały złamane – młodzież wychowuje się w przeświadczeniu, że w zasadzie wszystko można ustalić, konkurs przeprowadzić w sposób dowolny i w gruncie rzeczy nieważne są kompetencje czy rzeczywiste spory merytoryczne, lecz to, co organ prowadzący sam sobie ustali. To jest ten podstawowy, najbardziej oczywisty zarzut, który można kierować pod adresem Starostwa Powiatowego w Jaśle, nie będącego w stanie przeprowadzić skutecznie i bez wad prawnych konkursu na stanowisko dyrektora szkoły. Urząd ten popełnił chyba wszystkie błędy, jakie można by wypisać na kartce jako te nie do popełnienia w tego typu procedurach.
Drugą kwestią, którą chciałbym poruszyć w nawiązaniu do tej przedstawionej powyżej jest ogólna wizja zarządzania oświatą na poziomie szkół ponadgimnazjalnych wicestarosty Miśkowicza. Mam do niej ogromne zastrzeżenia – zarówno na poziomie ogólnej koncepcji w tej materii, kontaktów ze szkołami oraz tych stricte osobistych. Oświata jest bardzo wrażliwym materiałem, wymagającym czynienia w jej zakresie o wiele więcej ponad to, co jest obowiązkowe. Dobre i skuteczne zarządzanie wszystkimi sprawami szkół może mieć miejsce tylko wtedy, gdy istnieją dogodne warunki i dobry klimat. To po stronie organu prowadzącego leży odpowiedzialność za ogólne warunki działania szkół, a rozpętana burza wokół konkursu na dyrektora I LO na pewno nie pozwala na spokojne planowanie pracy i rozpoczęcie roku szkolnego. W konsekwencji, niezależnie od tego, kto poprowadzi „Leszczyńskiego” w najbliższych latach, na pewni nie będzie miał łatwo.
BOŻENA BERKOWICZ

Jeśli chodzi o sam konkurs uderzyło mnie to, iż w składzie komisji odpowiedzialnej za wybór nowego dyrektora szkoły znalazła się trzecia osoba z zarządu powiatu – dotychczas we wszystkich tego typu procedurach uczestniczyło dwóch jego członków. Wywołało to moje zdziwienie, gdyż ogólnie wiadomo, że to właśnie ten organ tak naprawdę decyduje o tym, kto obejmie funkcję dyrektora – może zatwierdzić wyniki konkursu, bądź nie. Ta zmiana w proporcjach osób wchodzących w skład komisji zwróciła moją uwagę i wywołała pewne zaniepokojenie.
Wydaje mi się, że wszelkie spory i dyskusje dotyczące wyborów nowego dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego w Jaśle zaszkodziły nieco wizerunkowi tej szkoły, która, w moim odczuciu, wciąż nie ma sobie równych na terenie powiatu. Pojawiają się głosy na temat spadku naboru do tej placówki – według mnie nastąpił on po części na skutek kontrowersji, w jakie została ona wplątana w związku z konkursem. Zapewne pewna grupa dzieci i ich rodziców stwierdziła, że z racji zaistniałych okoliczności bezpieczniej będzie złożyć podanie gdzie indziej, bo nie chce mi się wierzyć, że nagły spadek liczby uczniów, którzy chcieliby uczęszczać do I LO może mieć inną przyczynę.
Chciałabym również ustosunkować się do zarzutu, przewijającego się w ostatnim czasie w rozmaitych dyskusjach na temat szkoły – mam tu na uwadze rzekomą konieczność korzystania przez jej uczniów z prywatnych korepetycji. Ten problem nie wynika z podejścia nauczycieli do prowadzenia lekcji i przekazywania wiedzy lecz wydaje mi się, iż stanowi rezultat obowiązującego systemu edukacji. Uczniowie decydują się na uczestniczenie w dodatkowych zajęcia nie dlatego, iż nauczyciele pracujący w liceum nie realizują programu nauczania lecz po to, by poszerzyć zakres posiadanej wiedzy o tę „nieobowiązkową” – co nie zawsze możliwe jest w szkole, gdzie nauczyciel musi poświęcić swoją uwagę 35 osobom o różnych umiejętnościach. A śledząc zagadnienia i tematy obecne na maturze wiem, że aby dobrze ją zdać często potrzeba wiedzieć więcej, niż wymaga tego program.
Nie widzę powodu, żeby wieszać psy na I LO – a do tego, szczególnie w ostatnim zamieszaniu spowodowanym konkursem na nowego dyrektora tej placówki, raz po raz dochodzi. Jak w każdej innej szkole pracują w niej zarówno nauczyciele uczący z pasją, tacy, którzy swą wiedzę przekazują uczniom w stopniu dobrym, jak i ci, którzy może nie do końca nadają się do wykonywania swojego zawodu. Ale, co podkreśliłam wcześniej, taka sytuacja ma miejsce chyba we wszystkich szkołach. I Liceum Ogólnokształcące w Jaśle należy rozliczać z wyników, a te – będąc najlepszymi w powiecie – wystawiają jej właściwe świadectwo.
Jakub Hap
