Kto usunie odpady z lasu w Błażkowej?
Od czasu, kiedy sprawa skażenia środowiska w Błażkowej wyszła na jaw, sprawdzaliśmy jakie działania podjęły odpowiednie instytucje, w celu jak najszybszego usunięcia zaistniałego zanieczyszczenia na jednej z prywatnych posesji. Sprawa została nagłośniona początkiem października. Mimo to, nadal nikt nie kiwnął palcem, aby usunąć szkody, jakie galaretowata maź spowodowała w środowisku naturalnym.

W ubiegłym tygodniu Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie otrzymała dokumentację, która wpłynęła od Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie. W tym samym dniu odbyła się wizja terenowa, w której uczestniczył przedstawiciel WIOŚ w Rzeszowie, dyrekcja z RDOŚ w Rzeszowie, wójt gminy Rafał Papciak, starosta jasielski Adam Kmiecik oraz dyrektor jasielskiego Sanepidu Dariusz Pomprowicz. RDOŚ działając na podstawie ustawy z dnia 13 kwietnia 2007 r. o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie ma obowiązek zasięgnąć opinii innych organów na temat zagrożenia lub szkodzie w środowisku oraz dla zdrowia ludzi. Jak poinformowała nas Magdalena Grabowska, zastępca dyrektora RDOŚ w Rzeszowie taka wpłynęła wczoraj od Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jaśle. Jej zdaniem nie można mówić o bezpowrotnej utracie walorów i katastrofie ekologicznej.
Substancje niebezpieczne

WIOŚ przeprowadzało kilkakrotnie badania, które wykluczyły zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka chyba, że doszłoby do bezpośredniego kontaktu z odpadem i uciążliwością odorową. - Na podstawie przeprowadzonych przez WIOŚ w Rzeszowie badań zidentyfikowano związki chemiczne takie jak: benzen, toluen ksyleny, etylobenzen, węglowodory ropopochodne, które zaliczane są do substancji niebezpiecznych. Dlatego skutkiem bezpośredniego oddziaływania fizycznego odpadu musiało być zniszczenie fauny i flory na obszarze pokrytym odpadem. Zniszczeniu uległ również kompleks glebowy na rozciągłości ,,plamy'' i w jej bezpośrednim otoczeniu. Z obszaru pokrytego odpadem emitowane były do powietrza atmosferycznego substancje łatwo lotne, w tym rozpuszczalniki organiczne i związki odorotwórcze - poinformował portal Jaslo4u.pl Władysław Martens, zastępca Podkarpackiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie.
Kto i kiedy?
Wójt gminy Brzyska Rafał Papciak został poinformowany przez dyrekcję RDOŚ w Rzeszowie, że gmina Brzyska na podstawie ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach jest zobowiązana do usunięcia odpadu, który powstał w wyniku wylania substancji, a następnie pracownicy RDOŚ przystąpią do oczyszczenia gleby zgodnie z ustawą z 13 kwietnia 2007 r. o zapobieganie szkodom w środowisku i ich naprawie. - Uważam, że nie należy wzbudzać w społeczeństwie paniki. To nie jest odpad, który będzie wpływał negatywnie na zdrowie lub życie człowieka w taki sposób, aby nie można było otwierać okien. Jest to substancja nierozpuszczalna w wodzie. W tym momencie czekamy na działania wójta, aby niezwłocznie uruchomić nasza procedurę – zaznacza M. Grabowska, zastępca dyrektora RDOŚ w Rzeszowie. - Zgodnie z obowiązującym prawem do wójta należy usunięcie odpadu, my natomiast niezwłocznie przystąpimy do czyszczenia gruntu. Nasze działania są powiązane z działaniem gospodarza gminy – dodaje.
Jedna z mieszkanek Błażkowej napisała list do naszej redakcji obawiając się, że całą odpowiedzialnością obarczy się właścicielkę działki. - Skoro tak naprawdę nic się nie stało, a za skażenie terenu próbuje się przerzucić odpowiedzialność na właściciela działki, to znaczy, że czerwone cysterny mogą bezprawnie pozbywać się ładunku w dowolnie wybranym przez kierowcę miejscu. Środowisko, w którym żyjemy ma bezpośredni wpływ na nasze zdrowie. Jest ono największą wartością człowieka oraz pełni rolę ochronną dla zwierząt w nim zamieszkałych – napisała pani Maria z Błażkowej.
Wójt gminy Brzyska Rafał Papciak zobowiązał się do usunięcia odpadu i poniesienia kosztów z tym związanych. Zanim jednak właściwa firma przystąpi do prac, skorzysta on z opinii fachowców, którzy dadzą wskazówki w jaki sposób owa substancję należy usunąć. - Zależy mi na tym, aby tę sprawę jak najszybciej rozwiązać. Nie chcielibyśmy tymi kosztami obciążać właściciela działki, dlatego poczekamy na efekt postępowania prowadzonego przez policję – podkreślił wójt Rafał Papciak.
O sprawie będziemy informować na bieżąco.
Ilona Dziedzic
