Kuba z Łazów Dębowieckich potrzebuje pieniędzy na leczenie i rehabilitację. Przez większość życia walczy z guzem mózgu
12-letni Kuba Jandura z Łazów Dębowieckich nie ma łatwego dzieciństwa. Wszystko przez chorobę, która wywróciła jego życie do góry nogami. Chłopiec miał zaledwie 4,5 roku kiedy lekarze powiedzieli rodzicom, że ich syn ma guza mózgu. Przez ostatnie lata przeszedł wiele operacji, po których wystąpiły powikłania. Kuba doznał niedowładu prawej strony. Potem pojawiła się sepsa i zatorowość płucna. Aby mógł wrócić do zdrowia konieczne jest leczenie i rehabilitacja.

Rodzice Kuby o chorobie syna dowiedzieli, gdy miał 4,5 roku. Pierwszymi niepokojącymi symptomami były zaburzenia równowagi oraz widzenia. To lekarze Szpitala Specjalistycznego w Jaśle zdiagnozowali u Kuby guza mózgu, miał on wówczas 3-4 cm. W lipcu 2014 r. chłopiec przeszedł pierwszą operację, jednak po roku nowotwór ponownie dał o sobie znać. Okazało się, że tym razem były dwa guzy umiejscowione w różnych miejscach. Jednego udało się lekarzom usunąć, w przypadku drugiego zastosowano radioterapię.
W 2016 r. w tylnej jamie czaszki pojawił się torbiel, który został usunięty zabiegiem operacyjnym. Na kontrolnym rezonansie końcem maja 2020 r. wynik badania wykazał guza o wymiarach 5x7 cm. - Kuba został poddany operacji w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, po której pojawiły się powikłania. To był zabieg wykonywany laparoskopowo. Syn doznał niedowładu prawej strony, pojawiły się problemy z chodzeniem i mową - mówi Grzegorz Jandura, tata chłopca. - Gdybyśmy mieli pieniądze to zabralibyśmy syna za granicę i tam poddali go leczeniu. Wstępny jego koszt wyceniono na 150 tys. zł, a w obecnej sytuacji może i jeszcze więcej. Wiem, jak w Polsce to wygląda i powiem szczerze, że nie ma nic za darmo – dodaje.

Ostatnia operacja odbyła się w czerwcu br. Okazało się, że Kuba został zakażony sepsą i doszło do zatorowości płucnej. To był jak wspomina ojciec chłopca bardzo trudny czas dla wszystkich. Rodzina co miesiąc wydaje 1500 zł na leczenie syna, do tego dochodzą bardzo kosztowne rehabilitacje. - Gdyby to nie były duże koszty, to nikogo nie prosiłbym o pomoc. Musimy jednak kupować synowi leki, a nie wszystkie są refundowane. Choroba pociąga za sobą inne schorzenia. Kuba cierpi również na zaburzenia snu, ma obniżoną odporność i niedoczynność tarczycy – wyjaśnia pan Grzegorz.

Jak podkreśla tata Kuby, trwająca rehabilitacja sprawiła, że chłopiec wraca do sprawności. Chłopiec wyszedł ze szpitala 20 lipca. Od tego czasu regularnie poddawany jest ćwiczeniom. - Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Od wyjścia ze szpitala po przejściu kilku rehabilitacji dziecko stanęło na nogi i z moją pomocą może przejść. Oczywiście, nigdy już nie będzie chodził jak zdrowe dziecko, mam tego świadomość – mówi Grzegorz Jandura.
Na zrzutka.pl. została utworzona zbiórka środków na dalsze leczenie oraz rehabilitację Kuby. Rodzina prosi o wsparcie i z góry dziękuje za każdy grosz.
id
fot. archiwum prywatne

