Las w Dobrucowej, miejsce zbroczone krwią
W dobrucowskim lesie, w gminie Tarnowiec w 1943 r. zostało wymordowanych od 2,5 do 5 tys. ludzi. Brutalnego mordu dokonano w większości na ludności żydowskiej. Pośród nich byli również Polacy, Romowie i Cyganie. - Boli mnie jako człowieka brak szacunku innych dla tego miejsca. Ludzie tutaj palą grille i bawią się – mówi rozgoryczony Stanisław Lawera...
Strzelano w tył glowy, ciała palono

Stanisław Lawera, sołtys Tarnowca od paru lat interesuje się historią swojej miejscowości w której mieszka oraz okolicznych wiosek. Przeczytał wiele publikacji, sięgał po materiały z Instytutu Pamięci Narodowej pogłębiając swą wiedzę na ten temat. Egzekucje na ludności różnych nacji były wykonywane w dwóch turach przez okupantów niemieckich – we wrześniu i listopadzie 1943 r. Jednym ze świadków tych okrutnych wydarzeń był Franciszek Piękoś z Szebni. Według jego relacji więźniów, którzy pracowali przy składaniu trupów na stosie, pod koniec żywcem wrzucano w ogień i spalono. – Rozebrani więźniowie położeni na ziemi, dostawali strzał w tył głowy. Na kolejowym ruszcie składano ciała, a następnie palono. Prochy ofiar wrzucono do Jasiołki – opowiada sołtys Lawera.
„Jesteśmy Polakami, ratujcie nas!”
Obóz w Szebniach początkowo był przeznaczony dla jeńców radzieckich. W 1943 r. został przekształcony na obóz pracy przymusowej, do którego przywożono Żydów z różnych gett. Obóz skupiał także Polaków i Cyganów. - Wywożeni z Szebni do miejsca straceń krzyczeli błagając o pomoc „ Jesteśmy Polakami, ratujcie nas!”- opowiada Stanisław Lawera. Miejsce, w którym dokonywano egzekucji było pilnie strzeżone przez kordon wartowników. Nikt postronny nie miał prawa się tam dostać. Mieszkańcy sami nie chcieli narażać własnego życia – dodaje sołtys.
Dla upamiętnienia ofiar wzniesiono pomnik


Pomnik, który do dziś znajduje się na polanie w dobrucowskim lesie został częściowo odnowiony, dzięki wsparciu finansowemu Komisji Rabinicznej do Spraw Cmentarzy. Większość mieszkańców prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy z wagi tego miejsca organizując rozgrywkowe imprezy. - Ludzie w tym miejscu palą grille i bawią się. Nie posądzam ludzi o złą wolę, ale o niewiedzę. Miejsce tego pomnika nic nie mówi o tej hekatombie jaka miała tam miejsce. Życie każdego człowieka jest jednakowo cenne. Taki sentyment do tej przeszłości, szacunek do ludzi zmobilizował mnie do upamiętnienia tego miejsca – wyjaśnia Stanisław Lawera.
Doceniają, ale bez wsparcia
W 2009 r. sołtys Tarnowca włożył mnóstwo starań, by zorganizować uroczystość pt. „Szlakiem męczeństwa”. Niestety, bez pomocy finansowej samorządów pomysłu nie udało się zrealizować. Jedynie nadesłano listy ze słowami szacunku, uznania i otuchy. „Życzę sukcesu organizacyjnego, a wszystkim biorącym udział w uroczystościach – wielu niezapomnianych wrażeń”, „Pragnę wyrazić słowa uznania dla Organizatorów i Uczestników uroczystości, którzy ważną dla wszystkich Polaków i Żydów, historyczną prawdę upamiętniają” lub „Jesteśmy bardzo poruszeni Pańską inicjatywą(...) z wielką przykrością muszę zawiadomić, że niestety nie jesteśmy w stanie pomóc Panu finansowo” - pisali. Do tej pory chęci i starania sołtysa Lawery nie znalazły właściwego finału. Uroczystości miały się rozpocząć wspólną modtliwą rabina i księdza oraz upamiętnieniem miejsc kaźni na terenie gminy Tarnowiec.
Sołtys nie poddał się. W Domu Ludowym w Tarnowcu odbył się wernisaż wystawy „Ściana Płaczu” i „Krajobrazy Izraela” zorganizowane przez Stowarzyszenie Sołtysów Województwa Podkarpackiego i gminę Tarnowiec. Wystawa cieszyła się zainteresowaniem. Były osoby, które wyraziły pochlebną opinię. - Chciałbym, by mieszkańcy pamiętali o tych miejscach, które zostały zbroczone krwią ludzi niewinnych, niezależnie od tego czy to byli Polacy, Żydzi czy Cyganie, bo życie każdego człowieka jest jednakowo cenne. Należy wspominać o tym w mediach, by ludzie nie zapominali o niewinnie przelanej krwi. Takie miejsca trzeba szanować na równi z cmentarzami – podsumował Lawera, sołtys Tarnowca.
Ilona Czarnecka
ilona.czarnecka@jaslo4u.pl

