Maria Kurowska odpiera zarzuty Onetu
Maria Kurowska na zorganizowanej dzisiaj konferencji prasowej wskazała podstawy prawne, na których — jak podkreślała — opierała swoje interwencje. Posłanka sięgnęła po ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora z 9 maja 1996 roku. W jej ocenie Onet sformułował zarzuty, nie rozumiejąc kluczowych jej zapisów.

- Dziennikarz Onetu, który pozwolił sobie na artykuł w onecie, nade wszystko nie zapoznał się wcześniej z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora z 9 maja 1996 roku dlaczego się nie zapoznał, no bo wypisuje bzdury. – powiedziała posłanka.
Stwierdziła, że prawo wyraźnie przewiduje możliwość interwencji parlamentarzysty w imieniu obywateli. - Artykuł dwudziesty tej ustawy mówi poseł lub senator ma prawo podjąć w wykonywaniu swoich obowiązków poselskich lub senatorskich interwencje w organie administracji rządowej i samorządu terytorialnego… załatwienia sprawy którą wnosi we własnym imieniu albo w imieniu wyborcy lub wyborców. – wskazała Kurowska.

Posłanka tłumaczyła, że obowiązek reagowania wynikał z sytuacji kryzysowych. W jej ocenie poseł ma nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek brać pod uwagę apele obywateli.
Maile do Ministerstwa Sprawiedliwości – pandemia i kataklizm
Najwięcej miejsca Kurowska poświęciła wyjaśnieniu genezy wysyłanych przez nią maili do Funduszu Sprawiedliwości. Pierwszy z nich dotyczył pandemii COVID-19, w którym posłanka zwróciła się o wsparcie szpitala w Jaśle.
- Szanowna Pani Dyrektor przesyłam dane szpitala z prośbą, aby go wspomóc bo ma oddział zakaźny. Szpital Powiatowy w Jaśle. Kwota 200 tyś zł. – zacytowała dosłownie swojego maila.
Posłanka podkreślała, że osoby związane ze szpitalem zgłaszały dramatyczny brak wyposażenia. - Poinformowały mnie, że tam jest ogromne ubóstwo... że oni nie mają sprzętu nie mają środków i dlatego moja szybka interwencja aby wspomóc ten szpital.
Kolejne interwencje były — jak mówiła — konsekwencją żywiołu, który dotknął część powiatu. - Gdy nad ziemią jasielską przeszła potężna ulewa, która dokonała spustoszeń… kilka miejscowości zostało bardzo poszkodowanych.
Wskazała, że doszło wówczas do zniszczenia trzech wozów strażackich, które brały udział w działaniach ratowniczych.
Dla Kurowskiej tempo działania było kluczowe: - Bo jeżeli chcesz pomagać to musisz szybko pomagać. – zaznaczyła.
Oskarżenia o wpływanie na wybory i „kłamstwa” przeciwników
Kurowska zdecydowanie odrzuciła tezę, że interwencje miały na celu budowanie poparcia politycznego. - Proszę mi nie insynuować , że to wpłynęło na moje głosy wyborcze… nie potrzebuję funduszu sprawiedliwości do moich wyników wyborczych. – wskazała posłanka.
Wyliczała swoje wyniki w wyborach samorządowych i parlamentarnych, podkreślając stabilność poparcia.
Zarzuty w kierunku Joanny Frydrych
W pewnym momencie uderzyła w poseł Joannę Frydrych, która miała sugerować, że Kurowska otrzymała 13,7 mln zł. - Jeżeli pani poseł Joanna Frydrych nie zrobi z tym porządku nie pokaże mi do końca następnego posiedzenia … kiedy otrzymałam te pieniądze, jak otrzymałam te pieniądze to będę ją nazywać „kłamczuchą z Targowisk" – grzmiała odnosząc się do wpisu w mediach społecznościowych posłanki Frydrych.
Ofiary przestępstw, fundusz i stanowcza deklaracja
Wątek dotyczący przeznaczenia pieniędzy był jednym z najważniejszych. Posłanka utrzymywała, że środki trafiały do instytucji pomagających ofiarom przestępstw — pośrednio, poprzez służby i placówki, które ratowały życie. - Ofiary pokrzywdzone przestępstwem nic zupełnie nie ucierpiały na tym, że pieniądze poszły dla tych, którzy im pomagają gdy te przestępstwa następują, czyli na przykład do OSP czy do szpitali, które ratują życie osób pokrzywdzonych przestępstwem.
Zdaniem Kurowskiej prawdziwe wsparcie dla ofiar realizowano przez konkursowe mechanizmy.
Kończąc konferencję, posłanka wypowiedziała jednoznaczne słowa:
- Oświadczam, że ofiary przestępstw nie miały mniej pieniędzy, ponieważ one miały te pieniądze, które zostały uzyskane w konkursach… nie ma innej możliwości nie ma. – zakończyła posłanka.
AJ|Fot. Janusz Wnęk

