Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Mateusz Obłój w wielkim finale Predator Games – sukces, który inspiruje!

17

W ORLEN Arenarozegrało się wydarzenie, które na długo zapisze się w pamięci wszystkich fanów esportu. Wielki Finał Predator Games przyciągnął najlepszych młodych graczy z całej Polski, a wśród nich znalazł się reprezentant, z którego możemy być naprawdę dumni – Mateusz Obłój, znany w świecie gry jako „Matik”.

__________ Fot. ZST w Jaśle

Już sam udział w finale był ogromnym osiągnięciem. Do turnieju zakwalifikowało się zaledwie ośmiu najlepszych zawodników spośród reprezentantów wszystkich 16 województw. Mateusz nie tylko znalazł się w tym elitarnym gronie, ale również wywalczył znakomite 5. miejsce, rywalizując na najwyższym poziomie w wymagających trybach Battle Royale i Zone Wars.

Droga do tego sukcesu była pełna napięcia i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. „Matik” pokazał jednak nie tylko świetne umiejętności techniczne, ale też odporność psychiczną i determinację. Pokonując ponad 100 rywali w województwie podkarpackim, zapewnił sobie miejsce w ścisłym finale jako jeden z najlepszych graczy w kraju.

Finał w Płocku był prawdziwym świętem gamingu. Na scenie i trybunach panowała niesamowita atmosfera, którą dodatkowo podgrzewali znani influencerzy i streamerzy. Wśród nich pojawił się m.in. Karol "Sitr0x" Wiewiórski, który aktywnie wspierał zawodników i zagrzewał publiczność do dopingu.

Nie zabrakło również innych znanych postaci ze świata esportu i internetu, takich jak Piotr "izak" Skowyrski, Jakub "Jacob" Wrotniak, Aleksandra "Olaczka" Tarnowska czy Adrian "Manoyek" Molenda. Ich obecność sprawiła, że wydarzenie nabrało jeszcze większego prestiżu i przyciągnęło tłumy fanów.

Turniej obejmował aż sześć popularnych dyscyplin: Fortnite, Counter-Strike 2, League of Legends, Teamfight Tactics, Rocket League oraz klasyczne szachy. Każda z nich wymagała od uczestników nie tylko refleksu, ale także strategicznego myślenia i doskonałej współpracy.

Sukces Mateusza to jednak nie tylko jego osobiste osiągnięcie. To także efekt wsparcia całej społeczności – wiernych kibiców, którzy towarzyszyli mu na każdym etapie rozgrywek, oraz opiekuna, Roberta Rączki, nauczyciela przedmiotów informatycznych, który pomógł rozwijać jego pasję i umiejętności.

Występ „Matika” pokazuje, że talent, ciężka praca i pasja mogą zaprowadzić bardzo daleko – nawet na jedną z największych scen esportowych w Polsce. To inspiracja dla wszystkich młodych graczy, którzy marzą o podobnej drodze.

Red.

Reklama

Komentarze: 17

Dodaj komentarz Widok:
2
@ pamietam gierka
dnia 27.03.2026, 23:38 · Zgłoś
gierek to byl gosc
Odpowiedz
3
@ manoyek
dnia 27.03.2026, 23:35 · Zgłoś
jako prowadzacy nie pochwalam tych gierek, jest to strata zycia
Odpowiedz
3
@ Edward Gierek
dnia 27.03.2026, 23:37 · Zgłoś
Edward Gierek to postać, która w polskiej historii funkcjonuje trochę jak mit, trochę jak mem, a trochę jak bardzo poważny rozdział, którego nikt do końca nie chce czytać od deski do deski, ale wszyscy kojarzą najgłośniejsze fragmenty.

Z jednej strony był symbolem epoki, w której „miało być lepiej” — nowe mieszkania, drogi, fabryki, zachodnie kredyty i ogólne wrażenie, że Polska zaraz dogoni świat, tylko jeszcze chwilka, jeszcze jedna pożyczka i już prawie jesteśmy na poziomie przyszłości. Z drugiej strony ta przyszłość okazała się trochę na kredyt dosłownie i w przenośni, bo
Odpowiedz
2
@ jacob
dnia 27.03.2026, 23:34 · Zgłoś
zapraszam chłopaki na chowanego cs2
Odpowiedz
-2
@ Pseudonim
dnia 27.03.2026, 23:34 · Zgłoś
Nie no nie wierze, za moich czasów wychodziło się na bojo... a dziś? młodzież nie widzi świata poza tym wirtualnym, jak tak dalej pójdzie to nic z tego nie będzie.
Odpowiedz
0
@ Anonim34291
dnia 28.03.2026, 09:13 · Zgłoś
O ironio, że podzieliłeś się tą świetlistą opinią akurat w internecie.

Ziomek pojechał na wielki event jako uznany uczestnik, poznał tam masę osób i zbił piątkę z jeszcze większą ilością ludzi, a Tyś napisał komentarz siedząc samotnie w piwnicy. "Nie będzie niczego", jak to mawiał świętej pamięci Kononowicz.

PS. Na bojo można wyjść w każdym wieku z kumplami, nikt tego nie sprawdza.
Odpowiedz
2
@ krulsento
dnia 27.03.2026, 23:34 · Zgłoś
Komputery i smartfony coraz częściej działają na dzieci jak cichy „zjadacz mózgu”. Nie chodzi o to, że technologia sama w sobie jest zła – problem zaczyna się wtedy, gdy ekran zastępuje wszystko inne: ruch, rozmowę, nudę, a nawet myślenie.
Odpowiedz
0
@ anonim871246
dnia 27.03.2026, 23:33 · Zgłoś
W pewnym momencie okazuje się, że problem nie leży ani w systemie, ani w ludziach, ani nawet w poniedziałkach, tylko w samej koncepcji rzeczywistości, która — jak twierdzą coraz bardziej przekonani komentatorzy — została wprowadzona w wersji beta i nigdy nie doczekała się aktualizacji. To tłumaczyłoby, dlaczego te same dyskusje wracają w nieskończonej pętli, tylko z innymi słowami, innymi twarzami i dokładnie tym samym poziomem zdziwienia, że „znowu to samo”.

Pojawia się więc hipoteza, że polityka nie jest wcale procesem decyzyjnym, tylko zjawiskiem atmosferycznym. Raz mamy front chaosu, raz wyż oburzenia, a czasami przechodzi burza narracyjna z intensywnymi opadami opinii, które nie mają żadnego związku z wcześniejszymi prognozami. Eksperci od klimatu debaty publicznej próbują to modelować, ale ich wykresy wyglądają jak spaghetti po kłótni i nikt nie jest pewien, czy to dane, czy obiad.

W tym wszystkim zaczyna się też pojawiać wątek czasu, który — jak się okazuje — wcale nie płynie liniowo, tylko skacze między konferencjami prasowymi. Jedna wypowiedź potrafi cofnąć rzeczywistość o trzy dni, a inna przyspieszyć ją o dwa tygodnie, co prowadzi do sytuacji, w której ludzie reagują na wydarzenia, które jeszcze się nie wydarzyły, ale już zostały zdementowane.

Równolegle rośnie znaczenie tak zwanych „nieoficjalnych oficjalnych źródeł”, czyli miejsc, gdzie informacje są jednocześnie prawdziwe, fałszywe i zależne od tego, kto je czyta. To właśnie tam powstają najważniejsze narracje, które później są cytowane przez osoby, które cytują inne osoby, które też to gdzieś widziały, co tworzy idealny zamknięty obieg wiarygodności bez konieczności kontaktu z rzeczywistością.

W pewnym momencie ktoś proponuje radykalną reformę: skoro i tak nikt nie rozumie zasad, to może należy je jeszcze bardziej skomplikować, żeby przynajmniej było uczciwie trudno dla wszystkich. Projekt zostaje przyjęty z entuzjazmem, ponieważ brzmi profesjonalnie i zawiera dużo słów takich jak „systemowość”, „paradygmat” i „holistyczna nieokreśloność operacyjna”, które nie znaczą nic konkretnego, ale świetnie wyglądają w prezentacji.

Nie można też zapominać o roli milczenia, które staje się najgłośniejszą formą wypowiedzi. Jeśli ktoś nic nie mówi, natychmiast pojawiają się interpretacje, że powiedział wszystko, tylko w sposób zaawansowany. Analizuje się wtedy ton ciszy, długość przerwy i potencjalne znaczenia braku słów, co prowadzi do wniosków tak skomplikowanych, że nikt nie ma odwagi ich podważyć.

Społeczeństwo, obserwując to wszystko, zaczyna adaptować się do nowych warunków, rozwijając zdolność jednoczesnego wierzenia i niewierzenia w tę samą informację. To pozwala funkcjonować bez konieczności rozwiązywania sprzeczności, które i tak za chwilę zostaną zastąpione nowymi. Powstaje więc stan permanentnej elastyczności poznawczej, gdzie każdy ma rację w swojej wersji wydarzeń, a wszystkie wersje są równie niepewne.

W kulminacyjnym momencie pojawia się teoria, że cały system jest w rzeczywistości symulacją stworzoną przez bardzo znudzoną inteligencję, która testuje, ile sprzeczności można wprowadzić, zanim ktoś zauważy, że to nie ma sensu. Problem polega na tym, że nawet jeśli ktoś to zauważy, natychmiast zostaje wciągnięty w debatę, czy to zauważenie było słuszne, co skutecznie neutralizuje jakiekolwiek próby wyjścia poza schemat.

I tak wszystko kręci się dalej, coraz szybciej i coraz mniej wyraźnie, aż dochodzimy do punktu, w którym nie wiadomo już, czy to rzeczywistość generuje absurd, czy absurd generuje rzeczywistość. Ale może to bez różnicy, bo najważniejsze jest to, że dyskusja trwa, emocje się zgadzają, a sens — jak zawsze — jest opcjonalny i dostępny tylko w wersji premium, której nikt nigdy nie wykupił.
Odpowiedz
2
@ tuskenjoyer
dnia 27.03.2026, 23:33 · Zgłoś
Komputery i smartfony coraz częściej działają na dzieci jak cichy „zjadacz mózgu”. Nie chodzi o to, że technologia sama w sobie jest zła – problem zaczyna się wtedy, gdy ekran zastępuje wszystko inne: ruch, rozmowę, nudę, a nawet myślenie.

Badania pokazują, że nadmierne korzystanie z ekranów może wpływać na rozwój mózgu u najmłodszych, szczególnie w kluczowych pierwszych latach życia . Mózg dziecka potrzebuje wtedy bodźców z realnego świata – zabawy, kontaktu z ludźmi, ruchu – a nie tylko szybkich obrazów z TikToka czy gier.

Do tego dochodzi problem koncentracji. Dzieci przyzwyczajone do ciągłych bodźców z ekranu mają większe trudności z skupieniem się i zapamiętywaniem, zwłaszcza gdy spędzają przy nim długie godziny . W praktyce wygląda to tak, że książka czy lekcja w szkole staje się „za wolna” i po prostu nudna.

Nie chodzi tylko o mózg – cierpi też ciało. Wzrok się pogarsza, bo dzieci patrzą w ekran z bliska i rzadziej mrugają, co prowadzi do zmęczenia oczu i krótkowzroczności . Do tego brak ruchu, gorszy sen i rozdrażnienie.

W skrajnej wersji można powiedzieć brutalnie: komputer sam w sobie nie „zjada mózgu”, ale nadmiar ekranów robi z dziecka kogoś mniej skupionego, bardziej zmęczonego i gorzej funkcjonującego w realnym świecie.

Największy problem? To działa po cichu. Dziecko siedzi spokojnie z telefonem, więc wydaje się, że wszystko jest OK. A w tle powoli zmieniają się nawyki, rozwój i sposób myślenia.
Odpowiedz
0
@ Komputery
dnia 27.03.2026, 23:33 · Zgłoś
niech wiecej daja dzieciakom tych konkuterow i mozgu lasuja
Odpowiedz
-3
@ Vivi
dnia 27.03.2026, 17:28 · Zgłoś
Uprawianie esportu jest podobne od oddawania estolca...
Odpowiedz
1
@ Ryszard Stój
dnia 27.03.2026, 23:36 · Zgłoś
…bo w obu przypadkach liczy się regularność, skupienie i odpowiednia dieta, chociaż w jednym masz ranking, a w drugim raczej refleksję nad życiem. Różnica jest taka, że w esporcie możesz coś wygrać, a tutaj co najwyżej przemyślenia i chwilę ciszy.
Odpowiedz
1
@ dragoness
dnia 27.03.2026, 17:21 · Zgłoś
Brawo Mateusz! Gratulacje!!
Odpowiedz
2
@ łodyniec
dnia 27.03.2026, 15:32 · Zgłoś
Nie znam chłopaka,ani nikogo innego z wymienionych.
Oczywiście, ciężko pracują, dzięki nim PKB rośnie w siłę.
Świat zniknie po ostatnim pokoleniu.
Jedni będą pracować w budżetówce , inni będą grać w grę.
Samozagłady czas nadchodzi.
Żegnaj emeryturo!
Odpowiedz
2
@ Anonim4327
dnia 27.03.2026, 20:21 · Zgłoś
do @ łodyniec -
A o takiej firmie jak CD Projekt słyszałeś? Poczytaj czym się zajmuje, od czego wystartowała i jaka jest jej wartość obecnie.
Odpowiedz
1
@ Anonim87852
dnia 28.03.2026, 10:52 · Zgłoś
CD projek tak zlewaczał, że teraz spada jego wartość na [...]. Kiedyś kiedy był młodą firma tak, teraz nie. A kasę ma dzięki początkom.
Odpowiedz
5
@ Anonim71468
dnia 27.03.2026, 15:11 · Zgłoś
Wielki podziw i oczywiście gratulacje
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.