„Media bez wyboru”. Największe media w Polsce protestują przeciwko planowanej przez rząd składki z tytułu reklamy
Dzisiaj, część popularnych stacji telewizyjnych zamiast swoich programów nadaje specjalny komunikat. Na ekranach telewizorów widzowie mogą przeczytać hasło „Tu miał być Twój ulubiony program”. To element protestu pn. „Media bez wyboru”, w który zaangażowane są również największe portale internetowe, rozgłośnie radiowe oraz tytuły prasowe. Prywatni nadawcy protestują przeciwko rządowemu projektowi ustawy, który zakłada wprowadzenie składki z tytułu reklamy, który określają mianem haraczu.

Media przeciwko kontrowersyjnej „składce”
„Tu powinien być Twój ulubiony serwis internetowy. Dzisiaj jednak nie przeczytasz tu żadnych treści. Przekonaj się, jak będzie wyglądać świat bez niezależnych mediów” – czytamy na stronie głównej portalu onet.pl. Komunikaty o podobnej treści internauci znajdą również odwiedzając inne największe portale internetowe jak np. wp.pl, interia.pl. Dzisiaj ich czytelnicy nie przeczytają na ich stronach żadnego artykułu. W akcję protestacyjną zaangażowali się również prywatni nadawcy telewizyjni i radiowi. O godzinie 5. radio RMF FM przestało nadawać swoje audycje, a jego prowadzący nie włączyli mikrofonów.
„Rzeczpospolita”, która uznawana jest za najbardziej opiniotwórczy tytuł prasowy w Polsce, na stronie głównej swojego serwisu internetowego opublikowała oświadczenie następującej treści: „Rządowe plany w zakresie wprowadzenia nowej „składki", czyli podatku od reklam w mediach traktujemy jako krok niesprawiedliwy i nierozważny. Apelujemy, by rząd ze swych planów się wycofał, bo niszczenie sfery wolności prasy będzie zabójcze dla polskiej gospodarki i demokracji. Będzie realną stratą dla polskiego czytelnika. Dziś z błędnych decyzji można się jeszcze wycofać. Po uchwaleniu i wprowadzeniu w życie złego prawa będzie za późno”.
Apel o rozwagę
List otwarty do władz Rzeczypospolitej Polskiej i liderów ugrupowań politycznych, publikują wszystkie media, które biorą udział w akcji protestacyjnej. Składka, o której mowa w projekcie ustawy została w nim określona jako haracz, który uderzy w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę, a także polskie produkcje, kulturę, rozrywkę, sport oraz media. W czterech punktach wylicza się konsekwencje wprowadzenia projektowanego aktu prawnego. W liście czytamy więc, że wejście w życie ustawy będzie oznaczać:
- Osłabienie, a nawet likwidację części mediów działających w Polsce, co znacznie ograniczy społeczeństwu możliwość wyboru interesujących go treści,
- Ograniczenie możliwości finansowania jakościowych i lokalnych treści. Ich produkcja daje obecnie utrzymanie setkom tysięcy pracowników i ich rodzinom oraz zapewnia większości Polaków dostęp do informacji, rozrywki oraz wydarzeń sportowych w znaczącej mierze bezpłatnie,
- Pogłębienie nierównego traktowania podmiotów działających na polskim rynku medialnym, w sytuacji, gdy media państwowe otrzymują, co roku z kieszeni każdego Polaka 2 mld złotych, media prywatne obciąża się dodatkowym haraczem w wysokości 1 mld zł,
- Faktyczne faworyzowanie firm, które nie inwestują w tworzenie polskich, lokalnych treści kosztem podmiotów, które w Polsce inwestują najwięcej. Według szacunków, firmy określane przez rząd jako „globalni cyfrowi giganci” zapłacą z tytułu wspomnianego haraczu zaledwie ok. 50 - 100 mln zł w porównaniu do 800 mln zł, jakie zapłacą pozostałe aktywne lokalnie media.
Wśród sygnatariuszy listu znalazły się m.in.: Agora S.A., CANAL+, Eleven Sports Network sp. z o.o., Helios S.A., Polityka, Polska Press Grupa, Tygodnik Powszechny, Wydawnictwo Nowiny. Warto dodać, że w akcję „Media bez wyboru” zaangażowały się również wydawnictwa działające lokalnie lub regionalnie, jak np. Zakopiańskie Towarzystwo Gospodarcze - Tygodnik Podhalański. Jaslo4u.pl jako portal informacyjny, działający na lokalnym rynku mediów internetowych od ponad dekady, popiera akcję protestacyjną.
Gdzie trafią pieniądze?
Przychody z tytułu emisji i publikacji reklamy, stanowią główne źródło dochodu nie tyko największych mediów w Polsce. Dotyczy to tysięcy podmiotów, które funkcjonują w szeroko rozumianej branży reklamowej oraz konsumentów, którzy w dłuższej perspektywie czasu będą zmuszeni zapłacić więcej za towary, usługi lub bilety do kina. Oczywistym jest, że prowadzenie nowego podatku sprawi, że wydatki na reklamę, która wspierać ma sprzedaż może odbić się negatywnie na całej gospodarce. Konsekwencje takiego stanu rzeczy poniosą również najmniejsi gracze na rynku mediów i reklamy.
Projekt ustawy „o dodatkowych przychodach Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz utworzeniu Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów” przedstawił początkiem lutego resort finansów. Nowy podatek, który w projekcie aktu prawnego został określony mianem „składki” dotyczyć ma reklamy zarówno konwencjonalnej, jak też internetowej.
Jakie podmioty będą zobowiązane do uiszczenia składki? Według przepisów ustawy, w przypadku reklamy konwencjonalnej będą to: dostawcy usług medialnych, nadawcy, podmioty prowadzące kino, podmioty umieszczające reklamę na nośniku zewnętrznym reklamy oraz wydawcy, uzyskujący przychody ze świadczenia na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej usługi:
- nadawania reklamy w telewizji lub radiu, wyświetlania reklamy w kinie lub umieszczania reklamy na nośniku zewnętrznym reklamy ponad kwotę 1 000 000 zł;
- zamieszczania reklamy w prasie ponad kwotę 15 000 000 zł.
Płatnikiem składki od reklamy internetowej będzie z kolei usługodawca, który świadczy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej reklamę internetową, jeżeli łącznie są spełnione następujące warunki:
- przychody usługodawcy bądź skonsolidowane przychody grupy podmiotów, do której należy usługodawca, bez względu na miejsce ich osiągnięcia, przekroczyły w roku obrotowym równowartość 750 000 000 euro;
- przychody usługodawcy bądź skonsolidowane przychody grupy podmiotów, do której należy usługodawca, z tytułu świadczenia na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej reklamy internetowej, przekroczyły w roku obrotowym równowartość 5 000 000 euro.
Rząd szacuje, że przyszłym roku nowa danina ma przynieść państwu nawet 800 mln zł. Wpływy ze składki z tytułu reklamy konwencjonalnej i internetowej, w wysokości 35% wpływów trafiać mają do Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów. Pieniądze mają trafiać m.in. na: podnoszenie poziomu wiedzy i świadomości społeczeństwa na temat zagrożeń w mediach, w szczególności cyfrowych; budowę platform dystrybucji informacji oraz analiz treści pojawiających się w mediach, w szczególności cyfrowych, czy też wspieranie zwiększania udziału polskich treści w obszarze mediów.
Środki, o których mowa będą udzielane w formie dotacji w drodze otwartego naboru wniosków. Warunkiem ubiegania się o dotację będzie spełnienie wymagań określonych każdorazowo przez dysponenta funduszu, którym w myśl przepisów projektu ustawy ma być minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego. Wnioski rozpatrywać ma specjalna pięcioosobowa komisja. Zasiadać będą w niej przedstawiciele trzech rządowych resortów.
Rząd przekonuje, że podobne rozwiązanie funkcjonują już w innych europejskich krajach, jak np. Wielkiej Brytanii, Francji, czy też Hiszpanii.
Z projektem ustawy o dodatkowych przychodach Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz utworzeniu Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów można zapoznać się tutaj. Ustawa miałaby wejść w życie 1 lipca 2021 r.
MD

