Miał przyjechać Premier…czyli kampania wyborcza wg PiS
Były wielkie transparenty, liczne plakaty, nowe dywaniki asfaltowe w centrum miasta,
w Skołyszynie, gdzie miał lądować Jarosław Kaczyński obcinano drzewa, usuwano krzewy, a wszystko dlatego, bo… miał przyjechać Premier. Nie przyjechał i dobrze, bo jak zapowie się kolejny raz to znów będziemy mieć w mieście coś nowego… rozmarzyliśmy się…
Wracamy na ziemię, bo to okres kampanii wyborczej, a wyborca z Jasła wolałby Premiera zobaczyć w innych okolicznościach – gdy ratuje upadający zakład pracy, gdy otwiera nową fabrykę… Nieobecność Premiera w Jaśle tłumaczono przeziębieniem, jednak wczoraj,
w porze, kiedy przeziębiony człowiek powinien być już po „polopirynce” i w łóżeczku zobaczyliśmy energicznego Premiera w popularnym programie TVN.
W całym tym zamieszaniu próbowaliśmy się doszukać czegoś pozytywnego i… znaleźliśmy! Otóż Premier odwołując wizytę w Jaśle uratował autorytet prawa, bo prawdopodobnie spotkanie z mieszkańcami na rynku byłoby nielegalne. Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej Burmistrz Maria Kurowska na żądanie radnych nie była w stanie przedstawić zawiadomienia o zgromadzeniu, złożonego przez Komitet Wyborczy PiS. Zawiadomienie takie wymagane jest przepisami ustawy – Prawo o zgromadzeniach w sytuacji, gdy ktokolwiek chce zgrupować co najmniej 15 osób. Zapewne ktoś powie, że się czepiamy, ale przecież z tych samych powodów (formalnych) Policja rozganiała pielęgniarki spod… Kancelarii Premiera.
Niestety oficjalnie nie wiemy w jakim celu miał przyjechać Premier, ale jeżeli tylko w ramach kampanii wyborczej, to ze strony naszych Urzędów także doszło do pewnego nadużycia.
Do celów kampanii wyborczej jednego komitetu wyborczego wykorzystano herby naszego miasta i powiatu. Przypomnijmy, że jasielski przedsiębiorca, chcąc promować jakikolwiek produkt z wykorzystaniem herbu miasta musi uzyskać zgodę Rady Miejskiej.
Widocznie dla PiS te znaczki nic nie znaczą, czego jaskrawym przykładem jest jeden z kandydatów tego ugrupowania na posła Krzysztof Myśliwiec. Bezpardonowo wykorzystuje on do celów politycznych pełnioną funkcję publiczną Zastępcy Komendanta Straży Miejskiej. W swoim spocie wyborczym emitowanym w telewizjach kablowych upolitycznił insygnia Straży Miejskiej – mundur, oznakowany samochód służbowy i herb miasta. Upolitycznił służbę, która ma budzić zaufanie wszystkich mieszkańców Jasła, nie tylko zaś sympatyków PiSu.
Służba ta ma spore aspiracje, które zmierzają ku osiągnięciu podobnego statusu jaki ma Policja. Apolityczność tych służb mają zapewnić podobne przepisy ustawowe. Przyjrzyjmy się tym przepisom. Artykuł 63 ust. 1 ustawy o Policji stanowi, że „policjant nie może być członkiem partii politycznej”. Podobny przepis znajdujemy w ustawie o strażach gminnych. Artykuł 30 ust. 2 tej ustawy stanowi: „W trakcie trwania stosunku pracy strażnik nie może być członkiem partii politycznej”. Tak więc mimo, że nie trzeba być członkiem partii, żeby startować w wyborach, to jednak duży niesmak po wyczynie Komendanta Krzysztofa Myśliwca pozostaje. Zapewne taka sytuacja w Policji byłaby niedopuszczalna
i poleciałyby głowy.
Cóż poradzić, możemy tylko napisać, że zapewne PiS nadal będzie bębnił, że nie wykorzystuje żadnych organów państwowych dla celów politycznych, a Telewizja Publiczna będzie pomagała ludziom w to uwierzyć.
A w naszym Jaśle już zwinięto transparenty po Premierze, plakaty zaklejono innymi, o drzewach w Skołyszynie nikt nie będzie pamiętał…
…żeby tak jeszcze można było asfalt zwinąć i przenieść tam, gdzie jest naprawdę potrzebny… rozmarzyliśmy się…
Krone

