Mieszkańcom nie grozi zamarznięcie
38
Do naszej redakcji zgłosił się, prosząc o anonimowość, mieszkaniec jasielskiego osiedla na Kotlinę. Interwencja dotyczyła nieprzemyślanego – jego zdaniem - ogrzewania klatek schodowych w bloku nr 21.
Postanowiliśmy się bliżej przyjrzeć tej sprawie i zbadać przyczyny takiego stanu rzeczy. Popytaliśmy innych mieszkańców, czy rzeczywiście tak jest i kiedy pojawił się ten problem. O wypowiedź poprosiliśmy także Janusza Przetacznika, prezesa Jasielskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, której podlega to osiedle.
Według relacji lokatorów sprawa zaczęła się dwa tygodnie temu, dokładnie w momencie, kiedy spadła temperatura na zewnątrz. - Pani z administracji ustawiła grzanie tylko w godzinach nocnych, stwierdzając, że nasz blok jest najbardziej zadłużony, jeśli chodzi o zużycie energii. Jej zdaniem musielibyśmy zapłacić na koniec roku bardzo wysokie rachunki – poinformował nas w telefonicznej rozmowie jeden z mieszkańców.

Blok przy ul. Na Kotlinę 21 jest trzypiętrowym budynkiem. - Został wybudowany i oddany do eksploatacji jako - moim zdaniem - budynek przyszłościowy, tak aby każdy z mieszkańców w większym stopniu kontrolował wydatki związane z eksploatacją i utrzymaniem własnego lokalu mieszkalnego. Jest to jedyny blok na tym osiedlu, wybudowany w oparciu o nowe technologie i wyposażony w wewnętrzną instalację centralnego ogrzewania - wyjaśnia Janusz Przetacznik, prezes JSM.
Mieszkańcy jednak narzekają na zbyt niską temperaturę, jaka panuje na klatce schodowej w ciągu dnia, za to nocą grzejnik jest włączany – zdaniem lokatorów – zupełnie niepotrzebnie, bo przecież w nocy wszyscy śpią. Poza tym na klatce są tylko dwa kaloryfery – kontynuuje nasz telefoniczny rozmówca - źle usytuowane, a ich moc pozostawia wiele do życzenia. - Ja nie wiem co się dzieje. Przecież każdego roku kaloryfery grzały przez cały dzień, nawet jak było ciepło – zastanawia się inna mieszkanka bloku nr 21. - Administratorka włącza go w nocy, zupełnie nie wiem po co, skoro w nocy nikt nie chodzi, nikt drzwi nie otwiera. Ale w ciągu dnia dzieci biegają do sąsiadów i jest im zimno. Z kolei indywidualne ogrzewanie, które mamy wszyscy w tym bloku, włącza się automatycznie. Jak tylko otworzy się drzwi na klatkę, to wlatuje zimne powietrze – kontynuuje lokatorka, która również chce pozostać anonimowa.

Źródłem zasilania i dostarczania energii cieplnej są gazowe piece dwufunkcyjne. Dlatego też każdy mieszkaniec sam decyduje, kiedy rozpoczyna sezon grzewczy. A to jest zdecydowany plus. – Natomiast klatki schodowe stanowią tzw. nieruchomość wspólną i są ogrzewane energią elektryczną, a koszty ogrzewania, powinny być pokrywane przez mieszkańców tego bloku. Od 1 stycznia tego roku zastosowane jest właśnie takie rozliczenie. W tym przypadku koszty zakupu energii elektrycznej, potrzebnej do ogrzewania klatki i pomieszczeń wspólnych, będą obciążać wszystkich mieszkańców tego bloku, proporcjonalnie do ilości lokali. Chcąc dbać o jak najniższe koszty związane z eksploatacją, zarząd spółdzielni wprowadził ograniczenie w zużyciu energii cieplnej poprzez czasowe wyłączanie energii elektrycznej do grzejników zamontowanych na klatkach - argumentuje prezes J. Przetacznik.
Ten system zegarów czasowych działa w interesie mieszkańców, ponieważ obniża koszty związane z eksploatacją konkretnych mieszkań. W przypadku, ogrzewania klatek na poprzednich zasadach, czyli przez całą dobę, koszty z tym związane mogą stanowić spory wydatek w domowych budżetach. - Teraz gdybyśmy bezkrytycznie spełnili żądania mieszkańców, to przez całą dobę chodziłby licznik bez żadnych konsekwencji. Do tej pory płacili za to wszyscy członkowie spółdzielni, koszty energii elektrycznej nie były rozliczane proporcjonalnie do każdej nieruchomości. Od 1 stycznia tego roku koszty są kumulowane na każdy lokal mieszkalny odrębnie i w ten sposób rozliczane. Gdybyśmy teraz przyjęli zasadę, tę która obowiązywała do końca ubiegłego roku, to rachunki byłyby dla mieszkańców wielkim szokiem – wyjaśnia Janusz Przetacznik.
Mieszkańcy z kolei uważają, że w ten sposób władze spółdzielni szukają na nich oszczędności, podczas, gdy w pozostałych blokach na tym samym osiedlu, na klatkach schodowych kaloryfery są ciepłe przez 24 godziny na dobę. Zgodnie uważają, że trzeba zmienić porę ogrzewania z nocy na dzień. - Chcielibyśmy tylko zmienić porę ogrzewania z nocy na dzień. Komu w nocy ma się grzać, jak wszyscy śpią? – zastanawia się nasz kolejny rozmówca. - Jak pytałem administratorkę dlaczego grzeją w nocy, a nie w dzień, to odpowiedziała, że w dzień jest ciepło, więc nie trzeba grzać. Niedawno przyjechali elektrycy przestawili termoregulator i teraz grzeją dłużej – dodaje kolejny lokator.
- My możemy przestawić porę ogrzewania. W godzinach nocnych jest to stosowane m.in. po to, aby nie były wychładzane mieszkania lokatorów. Te godziny, w których teraz jest włączane ogrzewanie nastawia administrator w oparciu o temperatury zewnętrzne. Staramy się rozsądnie dysponować tą energią. Jeżeli będziemy mieć mroźne dni, a takie będą, to grzejnik będzie włączony przez całą dobę – zapewnia prezes J. Przetacznik.
Klatka schodowa jest wspólnym pomieszczeniem, gdzie normowa temperatura powinna wynosić +12 stopni Celsjusza. Jest automatycznie regulowana, w zależności o temperatury na zewnątrz. Wraz z nadejściem mroźnych dni, czas ogrzewania zostanie wydłużony.
Mieszkańcy muszą też racjonalnie korzystać z klatek schodowych. – Jeżeli drzwi wejściowe będą zamykane, a w mieszkaniach będzie temperatura + 18 stopni Celsjusza, to nawet przy 5-stopniowym mrozie nie będzie potrzebne ogrzewanie – dodaje Janusz Przetacznik. Niestety ciągła cyrkulacja powietrza powoduje, że klatka musi być wspomagana ciepłem z kaloryferów. – Zastanawiamy się nad zamontowaniem czujki. Ale pojawia się pytanie, na którym grzejniku – czy na tym przy drzwiach wejściowych, gdzie chłodzenie jest cały czas, czy na górze, gdzie z kolei jest ciągle ciepło? – zastanawia się prezes. - Ten rok jest takim testem, zarówno dla nas, jak i naszych członków. Ale mogę zapewnić, że mieszkańcy nie będą marzli – dodaje na zakończenie J. Przetacznik.
(omega)
Postanowiliśmy się bliżej przyjrzeć tej sprawie i zbadać przyczyny takiego stanu rzeczy. Popytaliśmy innych mieszkańców, czy rzeczywiście tak jest i kiedy pojawił się ten problem. O wypowiedź poprosiliśmy także Janusza Przetacznika, prezesa Jasielskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, której podlega to osiedle.
Według relacji lokatorów sprawa zaczęła się dwa tygodnie temu, dokładnie w momencie, kiedy spadła temperatura na zewnątrz. - Pani z administracji ustawiła grzanie tylko w godzinach nocnych, stwierdzając, że nasz blok jest najbardziej zadłużony, jeśli chodzi o zużycie energii. Jej zdaniem musielibyśmy zapłacić na koniec roku bardzo wysokie rachunki – poinformował nas w telefonicznej rozmowie jeden z mieszkańców.
Blok przy ul. Na Kotlinę 21 jest trzypiętrowym budynkiem. - Został wybudowany i oddany do eksploatacji jako - moim zdaniem - budynek przyszłościowy, tak aby każdy z mieszkańców w większym stopniu kontrolował wydatki związane z eksploatacją i utrzymaniem własnego lokalu mieszkalnego. Jest to jedyny blok na tym osiedlu, wybudowany w oparciu o nowe technologie i wyposażony w wewnętrzną instalację centralnego ogrzewania - wyjaśnia Janusz Przetacznik, prezes JSM.
Mieszkańcy jednak narzekają na zbyt niską temperaturę, jaka panuje na klatce schodowej w ciągu dnia, za to nocą grzejnik jest włączany – zdaniem lokatorów – zupełnie niepotrzebnie, bo przecież w nocy wszyscy śpią. Poza tym na klatce są tylko dwa kaloryfery – kontynuuje nasz telefoniczny rozmówca - źle usytuowane, a ich moc pozostawia wiele do życzenia. - Ja nie wiem co się dzieje. Przecież każdego roku kaloryfery grzały przez cały dzień, nawet jak było ciepło – zastanawia się inna mieszkanka bloku nr 21. - Administratorka włącza go w nocy, zupełnie nie wiem po co, skoro w nocy nikt nie chodzi, nikt drzwi nie otwiera. Ale w ciągu dnia dzieci biegają do sąsiadów i jest im zimno. Z kolei indywidualne ogrzewanie, które mamy wszyscy w tym bloku, włącza się automatycznie. Jak tylko otworzy się drzwi na klatkę, to wlatuje zimne powietrze – kontynuuje lokatorka, która również chce pozostać anonimowa.
Źródłem zasilania i dostarczania energii cieplnej są gazowe piece dwufunkcyjne. Dlatego też każdy mieszkaniec sam decyduje, kiedy rozpoczyna sezon grzewczy. A to jest zdecydowany plus. – Natomiast klatki schodowe stanowią tzw. nieruchomość wspólną i są ogrzewane energią elektryczną, a koszty ogrzewania, powinny być pokrywane przez mieszkańców tego bloku. Od 1 stycznia tego roku zastosowane jest właśnie takie rozliczenie. W tym przypadku koszty zakupu energii elektrycznej, potrzebnej do ogrzewania klatki i pomieszczeń wspólnych, będą obciążać wszystkich mieszkańców tego bloku, proporcjonalnie do ilości lokali. Chcąc dbać o jak najniższe koszty związane z eksploatacją, zarząd spółdzielni wprowadził ograniczenie w zużyciu energii cieplnej poprzez czasowe wyłączanie energii elektrycznej do grzejników zamontowanych na klatkach - argumentuje prezes J. Przetacznik.
Ten system zegarów czasowych działa w interesie mieszkańców, ponieważ obniża koszty związane z eksploatacją konkretnych mieszkań. W przypadku, ogrzewania klatek na poprzednich zasadach, czyli przez całą dobę, koszty z tym związane mogą stanowić spory wydatek w domowych budżetach. - Teraz gdybyśmy bezkrytycznie spełnili żądania mieszkańców, to przez całą dobę chodziłby licznik bez żadnych konsekwencji. Do tej pory płacili za to wszyscy członkowie spółdzielni, koszty energii elektrycznej nie były rozliczane proporcjonalnie do każdej nieruchomości. Od 1 stycznia tego roku koszty są kumulowane na każdy lokal mieszkalny odrębnie i w ten sposób rozliczane. Gdybyśmy teraz przyjęli zasadę, tę która obowiązywała do końca ubiegłego roku, to rachunki byłyby dla mieszkańców wielkim szokiem – wyjaśnia Janusz Przetacznik.
Mieszkańcy z kolei uważają, że w ten sposób władze spółdzielni szukają na nich oszczędności, podczas, gdy w pozostałych blokach na tym samym osiedlu, na klatkach schodowych kaloryfery są ciepłe przez 24 godziny na dobę. Zgodnie uważają, że trzeba zmienić porę ogrzewania z nocy na dzień. - Chcielibyśmy tylko zmienić porę ogrzewania z nocy na dzień. Komu w nocy ma się grzać, jak wszyscy śpią? – zastanawia się nasz kolejny rozmówca. - Jak pytałem administratorkę dlaczego grzeją w nocy, a nie w dzień, to odpowiedziała, że w dzień jest ciepło, więc nie trzeba grzać. Niedawno przyjechali elektrycy przestawili termoregulator i teraz grzeją dłużej – dodaje kolejny lokator.
- My możemy przestawić porę ogrzewania. W godzinach nocnych jest to stosowane m.in. po to, aby nie były wychładzane mieszkania lokatorów. Te godziny, w których teraz jest włączane ogrzewanie nastawia administrator w oparciu o temperatury zewnętrzne. Staramy się rozsądnie dysponować tą energią. Jeżeli będziemy mieć mroźne dni, a takie będą, to grzejnik będzie włączony przez całą dobę – zapewnia prezes J. Przetacznik.
Klatka schodowa jest wspólnym pomieszczeniem, gdzie normowa temperatura powinna wynosić +12 stopni Celsjusza. Jest automatycznie regulowana, w zależności o temperatury na zewnątrz. Wraz z nadejściem mroźnych dni, czas ogrzewania zostanie wydłużony.
Mieszkańcy muszą też racjonalnie korzystać z klatek schodowych. – Jeżeli drzwi wejściowe będą zamykane, a w mieszkaniach będzie temperatura + 18 stopni Celsjusza, to nawet przy 5-stopniowym mrozie nie będzie potrzebne ogrzewanie – dodaje Janusz Przetacznik. Niestety ciągła cyrkulacja powietrza powoduje, że klatka musi być wspomagana ciepłem z kaloryferów. – Zastanawiamy się nad zamontowaniem czujki. Ale pojawia się pytanie, na którym grzejniku – czy na tym przy drzwiach wejściowych, gdzie chłodzenie jest cały czas, czy na górze, gdzie z kolei jest ciągle ciepło? – zastanawia się prezes. - Ten rok jest takim testem, zarówno dla nas, jak i naszych członków. Ale mogę zapewnić, że mieszkańcy nie będą marzli – dodaje na zakończenie J. Przetacznik.
(omega)
