Minister Grad wezwany w trybie pilnym do Pektowinu
58
Dzisiaj przed południem odbył się w Pektowinie strajk ostrzegawczy. Na 45 minut ponad 200 pracowników odeszło od swoich stanowisk pracy. -Był to symboliczny wyraz naszej determinacji – mówi Edmund Gondek, przewodniczący zakładowej komisji NSZZ "Solidarność".



Przypomnijmy, że pracownicy Pektowinu domagają się podwyżki o co najmniej 300 zł brutto. Być może sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby nie fakt, że 6 pracowników spółki otrzymało podwyżki - według nieoficjalnych danych - od 170 zł. brutto do 1350 zł. brutto. W ubiegłym roku Pektowin wygenerował 10-milionowe straty. - Był to fatalny okres, spowodowany tym, że kupowaliśmy bardzo drogi surowiec na sprzedaż koncentratu, ale w pewnym momencie nasi odbiorcy się wycofali. Zostaliśmy z tym koncentratem, sprzedając go bardzo tanio i stąd się wzięły te straty – wyjaśnia Gondek. W tym roku jednak firma wypracowała niewielki zysk – ok. 200 tys. zł. - Ale to nie znaczy, że ubiegłoroczne straty spowodują, że pracownicy nie będą chcieli podwyżek. W Pektowinie jest zawsze źle. Wtedy, gdy firma ma straty jest źle, a kiedy ma zyski to też jest źle, bo mogłyby być większe. Więc nie ma dobrego momentu na podwyżki – kontynuuje Edmund Gondek.

Wczoraj odbyło się kolejne spotkanie związkowców z zarządem spółki - Nie przedstawił nam (zarząd – przyp. red.) żadnych konkretnych propozycji i na tym poprzestajemy. Wczoraj dostaliśmy też pismo od zarządu, informujące, że nie mogą dać nam żadnej podwyżki. Ewentualne rozmowy na ten temat mogłyby się odbyć pod koniec 2009 roku – mówi Antoni Wiśniowski, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników
Dodatkowo sytuację zaostrzyła ostatnia wypowiedź ministra Skarbu Państwa, Aleksandra Grada. - Od ostatniej wypowiedzi ministra Aleksandra Grada (piątek, 28 maja br.) spór zbiorowy zmienił charakter. Teraz formalnie spór jest z ministerstwem, a nie z zarządem. Pan minister może by swoje agresywne słowa skierował do innych sektorów. On nie zna sytuacji Pektowinu, więc zanim się wypowie na ten temat, to powinien się z nią zapoznać. Logiczną rzeczą byłoby, gdyby zapoznał się ze stanowiskiem obu stron. Ale skoro pan minister przejął kompetencje zarządu spółki, dlatego został zaproszony w trybie pilnym do Pektowinu – mówi przewodniczący NSZZ „Solidarność”. I poirytowany dodaje - To jest coś niesamowitego, że minister publicznie zabronił zarządowi spółki negocjowania. Czyli z jego punktu widzenia możemy strajkować dokąd chcemy. Oczekujemy teraz, że przyjedzie do Pektowinu i będzie z nami rozmawiał, nie będziemy przecież tego sporu ciągnąć w nieskończoność.

Chcieliśmy poprosić prezesa Franciszka Bosaka o komentarz w tej sprawie. Niestety dla dziennikarzy był nieobecny. Sekretarka uparcie twierdziła, że szef przebywa na terenie zakładu. Nam udało się podglądnąć prezesa w jego własnym gabinecie, podczas rozmowy telefonicznej. Czyżby ucieczka przed dziennikarzami była receptą na uzdrowienie sytuacji w Pektowinie?

Próbowaliśmy się skontaktować także z ministrem Aleksandrem Gradem. Niestety przebywa dzisiaj na zagranicznej delegacji. Udało nam się jednak ustalić, że pismo z Pektowinu wpłynęło i czeka na jego powrót.
Katarzyna Pacwa-Wilk



Przypomnijmy, że pracownicy Pektowinu domagają się podwyżki o co najmniej 300 zł brutto. Być może sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby nie fakt, że 6 pracowników spółki otrzymało podwyżki - według nieoficjalnych danych - od 170 zł. brutto do 1350 zł. brutto. W ubiegłym roku Pektowin wygenerował 10-milionowe straty. - Był to fatalny okres, spowodowany tym, że kupowaliśmy bardzo drogi surowiec na sprzedaż koncentratu, ale w pewnym momencie nasi odbiorcy się wycofali. Zostaliśmy z tym koncentratem, sprzedając go bardzo tanio i stąd się wzięły te straty – wyjaśnia Gondek. W tym roku jednak firma wypracowała niewielki zysk – ok. 200 tys. zł. - Ale to nie znaczy, że ubiegłoroczne straty spowodują, że pracownicy nie będą chcieli podwyżek. W Pektowinie jest zawsze źle. Wtedy, gdy firma ma straty jest źle, a kiedy ma zyski to też jest źle, bo mogłyby być większe. Więc nie ma dobrego momentu na podwyżki – kontynuuje Edmund Gondek.

Wczoraj odbyło się kolejne spotkanie związkowców z zarządem spółki - Nie przedstawił nam (zarząd – przyp. red.) żadnych konkretnych propozycji i na tym poprzestajemy. Wczoraj dostaliśmy też pismo od zarządu, informujące, że nie mogą dać nam żadnej podwyżki. Ewentualne rozmowy na ten temat mogłyby się odbyć pod koniec 2009 roku – mówi Antoni Wiśniowski, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników
Dodatkowo sytuację zaostrzyła ostatnia wypowiedź ministra Skarbu Państwa, Aleksandra Grada. - Od ostatniej wypowiedzi ministra Aleksandra Grada (piątek, 28 maja br.) spór zbiorowy zmienił charakter. Teraz formalnie spór jest z ministerstwem, a nie z zarządem. Pan minister może by swoje agresywne słowa skierował do innych sektorów. On nie zna sytuacji Pektowinu, więc zanim się wypowie na ten temat, to powinien się z nią zapoznać. Logiczną rzeczą byłoby, gdyby zapoznał się ze stanowiskiem obu stron. Ale skoro pan minister przejął kompetencje zarządu spółki, dlatego został zaproszony w trybie pilnym do Pektowinu – mówi przewodniczący NSZZ „Solidarność”. I poirytowany dodaje - To jest coś niesamowitego, że minister publicznie zabronił zarządowi spółki negocjowania. Czyli z jego punktu widzenia możemy strajkować dokąd chcemy. Oczekujemy teraz, że przyjedzie do Pektowinu i będzie z nami rozmawiał, nie będziemy przecież tego sporu ciągnąć w nieskończoność.

Chcieliśmy poprosić prezesa Franciszka Bosaka o komentarz w tej sprawie. Niestety dla dziennikarzy był nieobecny. Sekretarka uparcie twierdziła, że szef przebywa na terenie zakładu. Nam udało się podglądnąć prezesa w jego własnym gabinecie, podczas rozmowy telefonicznej. Czyżby ucieczka przed dziennikarzami była receptą na uzdrowienie sytuacji w Pektowinie?

Próbowaliśmy się skontaktować także z ministrem Aleksandrem Gradem. Niestety przebywa dzisiaj na zagranicznej delegacji. Udało nam się jednak ustalić, że pismo z Pektowinu wpłynęło i czeka na jego powrót.
Katarzyna Pacwa-Wilk

