MKS – Resovia. 3:1 dla jaślan.
Siatkarzom z Rzeszowa udało się wygrać tylko drugiego seta. W szeregach MKS MOSiR swoją obecność wyraźnie zaznaczyli Arkadiusz Janik i Bronisław Dedo.

Pierwszy punkt meczu był skutkiem błędu zagrywki po stronie MKS MOSiR Jasło – i właśnie tego rodzaju pomyłki zdarzały się jasielskim siatkarzom w tym spotkaniu dość często. Otwierający set był w początkowej fazie wyrównany – aż do okolic 18 oczek gra toczyła się praktycznie punkt za punkt. Po przekroczeniu tej granicy zawodnicy MKS-u odskoczyli rzeszowianom na 22:18, wygrywając ostatecznie seta 25:22.


Drugą część spotkania zdecydowanie lepiej rozpoczęła Resovia, co skończyło się sześciopunktowym prowadzeniem (7:1) – dopiero w tym momencie jaślanom udało się zdobyć drugi punkt. Przy stanie 8:4 dla Resovii MKS-owi udał się ważny as serwisowy. Kilkupunktowe prowadzenie Rzeszowa utrzymywało się jednak aż do stanu 20:16, po czym zawodnicy MOSiR-u odrobili straty doprowadzając do wyniku 22:22, a dalej obejmując nawet jednopunktowe prowadzenie (23:24). Niestety ostatnie słowo należało do Resovii, która wygrała drugiego seta 26:24.

Trzeci set był wyrównany, a rozstrzygające znaczenie miały trzy kolejne asy serwisowe Bronisława Dedo, który od wyniku 22:22 poprowadził MKS do zwycięstwa. W ostatnim secie również nie było widać wyraźnej przewagi punktowej żadnej z drużyn. Interesująco zakończyło się dość przypadkowe rozegranie jaślan przy stanie 10:8 – niegroźnie wyglądające przebicie na stronę Resovii, w wyniku nieporozumienia między zawodnikami tej drużyny dało punkt MKS-owi. Przy wyniku 18:18 jaślanom udało się uciec na trzy punkty (21:18), aby ostatecznie wygrać ostatniego seta 25:21.


Obok potrójnego asa Bronisława Dedo uwagę zwróciły kiwki Arkadiusza Janika, któremu kilkakrotnie udało się zmylić zawodników Resovii. Janik konsekwentnie budował również atmosferę na hali, w czym zresztą pomagała mu publiczność.
ks
