Mocne otwarcie Czarnych
Czarni Jasło pewnie pokonali dziś drużynę MKS Bieszczady Ustrzyki Dolne. Jaślanie wbili rywalom cztery gole. Goście zdołali odpłacić się gospodarzom jednym trafieniem. Udany debiut w biało-czarnych barwach zaliczył Dominik Wilk.
Sobotni mecz na stadionie przy ul. Śniadeckich 15 rozpoczął się o nietypowej porze. Pomimo, iż spotkanie zaplanowano na godz. 11. na trybunach zasiadło blisko stu fanów Czarnych Jasło. W wyjściowym składzie można było zobaczyć zawodników, którzy przed sezonem dołączyli do zespołu. Na środku obrony wystąpił Wojciech Myśliwiec, na szpicy zaś, Ryszard Skuba ustawił Dominika Wilka.
Goście rozpoczęli mecz z dużym animuszem. Za wszelką cenę, starali się przedostać pod bramkę strzeżoną tego dnia przez Wiktora Cyrana. Wszystkie z prób spaliły jednak na panewce. Po kilku minutach do głosu zaczęli dochodzić gospodarze.

Na zdj. Wojciech Dziedzic w walce o piłkę/fot. Marcin Dziedzic
W 5. minucie gry dokładne podanie od Szopy otrzymał w polu karnym Wilk. Nowy nabytek Czarnych doskonale przypilnował linii spalonego, dzięki czemu chorągiewka trzymana w ręku sędziego liniowego nie miała prawa drgnąć. Napastnikowi gospodarzy dopisało dodatkowo szczęście. Mijając bramkarza rywali, futbolówka fortunnie minęła Kalinowskiego, po czym Wilkowi, nie pozostało nic innego jak tylko umieścić ją w siatce z najbliższej odległości do pustej bramki.
Kolejną świetną okazję do zdobycia gola, Czarni stworzyli sobie w 27. minucie gry. Dziobek, mierzonym podaniem z okolic środkowej linii boiska, doskonale obsłużył wbiegającego w pole karne Wilka. Napastnik gospodarzy przyjął piłkę, a następnie oddał strzał w kierunku dalszego słupka. Piłka, niestety, o centymetry minęła światło bramki.
Po raz drugi, kibiców w pierwszej połowie uszczęśliwił Kulig. W 45. minucie spotkania, defensorzy gości kompletnie zgubili krycie, dzięki czemu skrzydłowy Czarnych, znalazł się z piłką w polu karnym. Z zimną krwią posłał ją w kierunku dalszego słupka bramki. Interwencja Kalinowskiego na nic się zdała. Piłka zatrzepotała w siatce bramki strzeżonej przez bramkarza MKS-u.

Na zdj. Damian Kulig/fot. Marcin Dziedzic
Drugą połowę, gospodarze rozpoczęli w niezmienionym zestawieniu. Szybko, bo już w 53. minucie gry, za sprawą Przemysława Musiała, podwyższyli prowadzenie. Pomocnik Czarnych najlepiej odnalazł się w zamieszaniu pod bramką gości i z kilku metrów umieścił piłkę w siatce.
W 62. minucie spotkania po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową do bramki MKS-u skierował Frączek. Kiedy zawodnicy Czarnych świętowali zdobycie czwartego gola, rozległ się gwizdek sędziego. Arbiter dopatrzył się faulu pomocnika na jednym z obrońców gości. Z decyzją tą, nie mógł pogodzić się Frączek, który ukarany został żółtą kartką.
Minutę później, z boiska wyleciał Musiał. Sędzia ukarał zawodnika gospodarzy czerwoną kartką za odepchnięcie rywala. Wcześniej, zawodnicy gości ostro zaatakowali rozgrywających piłkę graczy Czarnych. Sędzia, jednak nie zareagował na przewinienia i niemającą nic wspólnego ze sportową rywalizacją grę zawodników MKS-u.

Na zdj. Dominik Wilk (z lewej) i Bartosz Szopa w walce o piłkę/fot. Marcin Dziedzic
Na boisku zrobiło się nerwowo. Zanim gospodarze zdołali zewrzeć szyki, goście przeprowadzili jedyną w meczu groźną akcję, którą udało im się zamienić na bramkę. W 70. minucie z piłką w pole karne wbiegł Kamil Różycki. Naciskał go Dziobek, lecz nie zdecydował się na odważniejsze wejście z obawy przed możliwością sprokurowania rzutu karnego. Różycki będąc na kilka metrów od bramki czubkiem buta posłał piłkę w kierunku bramki. Cyranowi jednak nie udało się zatrzymać futbolówki. Bramkarz gospodarzy nie zdołał przypilnować bliższego słupka bramki.
W 79. minucie spotkania wynik na 4:1 ustalił Jakub Frączek. Wszystko zaczęło się od Rodaka, który urządził sobie prawdziwy rajd prawą stroną boiska. Wbiegając w pole karne, ograł jednego z obrońców, po czym dośrodkował piłkę z linii końcowej w pole karne. Tam czekał już na nią wbiegający w tempo Frączek, który z pięciu metrów umieścił ją w siatce obok interweniującego bramkarza.

Na zdj. Wojciech Myśliwiec w walce z rywalem/fot. Marcin Dziedzic
Czarni Jasło absolutnie zdominowali sobotnie spotkanie przeciwko MKS Bieszczady Ustrzyki Dolne. Gościom po stracie trzeciego gola, stracili ochotę do gry. Gdyby swoje dwie szanse do zdobycia bramki wykorzystał wprowadzony po przerwie na plac gry Konrad Foryś, zwycięstwo gospodarzy mogło być bardziej okazałe. Sobotniego meczu, pomocnik Czarnych nie będzie z pewnością wspominał dobrze, również z powodu urazu, jakiego doznał po starciu z jednym z rywali. Po końcowym gwizdku Foryś, miał narzekać na bark, którego kontuzja w ubiegłym sezonie spędzała mu sen z powiek.
JKS Czarni 1910 Jasło – MKS Bieszczady Ustrzyki Dolne 4:1 (2:0)
Bramki.
JKS Czarni 1910 Jasło: Dominik Wilk (5’), Damian Kulig (45’), Przemysław Musiał (53’), Jakub Frączek (79’)
MKS Bieszczady Ustrzyki Dolne: Kamil Różycki (70’)
Żółte kartki.
JKS Czarni 1910 Jasło: Jakub Frączek (61’)
MKS Bieszczady Ustrzyki Dolne:
Czerwone kartki.
JKS Czarni 1910 Jasło: Przemysław Musiał (63’)
Składy.
JKS Czarni 1910 Jasło: Wiktor Cyran (GK) – Tomasz Dziobek, Wojciech Myśliwiec, Wojciech Dziedzic (C), Krzysztof Szydło, Jakub Wyderka (Borowiec 82’), Przemysław Musiał, Jakub Frączek (Sury 89’), Bartosz Szopa (Szarek 85’), Damian Kulig (Foryś 80’), Dominik Wilk (Rodak 73’) – Damian Niemczyński (GK), Bartłomiej Rodak, Piotr Sury, Jarosław Szarek, Tomasz Pałucki, Konrad Foryś, Michał Borowiec.
MD
