Moim planem jest zwyciężać
Bartosz Warchoł zaledwie kilka tygodni temu zakończył przygotowania do tegorocznego sezonu. Zdążył już jednak zaprezentować się kibicom kolarstwa w barwach swojej nowej ekipy na trasie wyścigu w Słowenii. Jakie plany na rok 2016 ma jaślanin?
W poprzednim roku Bartosz Warchoł rywalizował na trasach wyścigów kolarskich przywdziewając trykot izraelskiej drużyny Academy Cycling Team. W barwach ekipy, której patronuje nie kto inny jak Peter Sagan - mistrz świata z 2015 roku nasz eksportowy kolarz prezentował się bardzo dobrze niejednokrotnie dając powód do radości swojemu pracodawcy oraz kibicom. W maju ubiegłego roku odniósł swój życiowy sukces. Najpierw wygrał jedną z odsłon wyścigu Visegrad 4 Bicycle Race. Wówczas po samotnym ataku na ostatnich kilometrach GP Polski wjechał jako pierwszy na metę w Jeleniej Górze. W całym cyklu lepszy od jaślanina okazał się jedynie Jiří Polnický. Bartosza można było również oglądać na rasach jednego z najbardziej prestiżowych wyścigów, jakie rozgrywane są za oceanem. Na etapach amerykańskiego USA Pro Challange jaślanin mógł zasmakować prawdziwego ścigania z takimi tuzami światowego peletonu jak Taylor Phinney czy Roman Kreuziger.

W nowy rok Bartosz wszedł z nowymi nadziejami oraz kontraktem w nowej ekipie. Od stycznia kolarz ściga się w czeskiej drużynie Whirlpool Author Profesional Cycling Team. Ekipa rodem z Czech jest obecna w zawodowym peletonie od dziewięciu lat. Zmiana otoczenia i związanie się Bartosza z tak doświadczoną drużyną nie może więc dziwić. Aby móc rozwijać się kolarsko jaślanin musi czerpać z najlepszych źródeł. Sam zawodnik wydaje się w pełni to rozumieć. Wszystko tutaj jest tak jak powinno być w grupie zawodowej. Każdy z obsługi wie, co ma robić, a zawodnicy mają "spokojną głowę" i koncertują się tylko na trenowaniu, oraz ściganiu – tłumaczy Bartosz Warchoł.
Jaślanin nie miał większych trudności z zaaklimatyzowaniem się w nowej drużynie. W budowaniu ducha ekipy olbrzymie znaczenie ma atmosfera w niej panująca. Przed sezonem wszyscy poczynając od zawodników na sztabie kończąc są w doskonałych nastrojach. Bariery językowe dla Bartosza nie stanowiły najmniejszej trudności. Z dogadywaniem się nie miałem większych problemów. Kolegów z ekipy nauczyłem kilku słówek po polsku, oni mnie trochę po czesku i spokojnie można się dogadać – przekonuje polski zawodnik.

Bartosz Warchoł - pierwszy zawodnik z lewej w dolnym rzędzie
Niczym nie zachwiana współpraca całej drużyny w ostatnich miesiącach pozwoliła czeskiej ekipie spokojnie przygotować się do startów w tegorocznym sezonie. Bartosz wraz z kolegami rozpoczął przedsezonowe przygotowania już w listopadzie ubiegłego roku. Dla jaślanina był to głównie czas, w którym skupiał się na ćwiczeniach ogólnorozwojowych oraz na jeździe rowerem MTB. Odpoczynek od jazdy rowerem szosowym nie trwał jednak zbyt długo. Już pod koniec listopada jaślanin rozpoczął budowanie bazy kilometrowej. Przed świętami Bożego Narodzenia z całą swoją przyszłą drużyną szlifował formę na słonecznej Majorce.
W styczniu przyszedł czas na podróż do Hiszpańskiego Benidorm. Dla Bartosza był to okres wytężonych ćwiczeń specjalistycznych. Każdego dnia spędzał na rowerze blisko sześć godzin. Trudy morderczego treningu osładzały mu malownicze widoki i prawdziwie wiosenna aura. Z półwyspu Iberyjskiego Bartosz dopiero 18 lutego wrócił do Polski. Czas spędzony w domu wykorzystał do maksimum na naładowanie baterii. Przed nim bowiem stał pierwszy start tegorocznego sezonu.
28 lutego w Słoweńskim wyścigu GP Izola przyjechał w grupie 16 zawodników plasując się na 52 miejscu ze stratą 43 sekund do zwycięzcy. W ciągu najbliższego tygodnia wraz z drużyną przebywał będzie w Chorwacji, gdzie czeka go udział w wyścigu etapowym.
Pierwsze starty dla każdego zawodnika, w tym również Bartosza Warchoła są doskonałą okazją do sprawdzenia nogi. Jakie plany na starty w nabierającym rozpędu sezonie ma jaślanin? W planie mam oczywiście wygrywanie wyścigów (śmiech – red.). Chce pokazać się na kilku ważnych wyścigach za granicą jak i w Polsce. Pierwsze starty pokazały, że jak na ten etap przygotowań jestem w dobrym miejscu. Teraz pozostaje tylko doszlifowanie formy. W przyszłym tygodniu czeka mnie wyścig etapowy w Chorwacji, a w dalszej części sezonu będę startował w Polsce, Czechach, Francji, Austrii, Rumunii i Estonii – zdradza Bartosz Warchoł.
Wszystko wskazuje na to, że Bartosz będzie miał okazję do walki o zwycięstwa etapowe przede wszystkim na bardziej wymagających trasach. Na etapach górzystych z pewnością będzie liderem swojej ekipy. Podczas etapów sprinterskich jego głównym zadaniem będzie pomoc dla kolegów specjalizujących się w finiszu.
Bartosz mimo ogromu zajęć nie zapomina o swoim rodzinnym mieście. Wolny czas stara się wówczas spędzać z rodziną oraz w gronie znajomych. Oczywiście, kiedy jestem w domu nie może zabraknąć spotkania z zawodnikami z Jasielskiego Stowarzyszenia Cyklistów. Zbieramy się na płycie jasielskiego rynku w każdą niedziele o godz. 10.00 i wyruszamy na wspólny trening. Czasami wpadam też na basen przypomnieć sobie jak się pływa i pogadać z moim byłym trenerem Damianem Ciborowskim, oraz zaczerpnąć kilku wskazówek od mojego kolegi po fachu Janka Muzyki. Serdecznie pozdrawiam obu Panów – mówi kolarz.
PP
