Motor to wolność i swoboda
13
W południe na jasielskim rynku gościło około 150 motocyklistów z Klubu „Brothers of the south”. Do Jasła przyjechali w ramach zlotu, który jest organizowany już po raz siódmy w pobliskim Frysztaku.




Jednym z członków tej organizacji jest Jan Czubik. Uwielbia jazdę motorem, bo to nie tylko przyjemność, ale także wolność i swoboda. Jazdę na motorze porównuje do czasów Dzikiego Zachodu, kiedy kowboje jeździli na koniach. Niestety takie hobby nie jest dla wszystkich, głównie ze względów finansowych. Dobrej klasy motor, np. Harley-Davidson kosztuje ok. 100 tys. zł, ale za połowę tej ceny można kupić inny równie dobry sprzęt. Jan Czubik jeździ Harley’em – Davidson’em Electra Super Glide, wyprodukowanym z okazji 100-lecia Harley’a.
Pan Jan obala także mit o motocyklistach jako dawcach organów - Oczywiście zawsze istnieje jakieś niebezpieczeństwo, bo zdarzają się nieodpowiedzialni motocykliści tacy, którzy nie stosują się do przepisów. To się niestety zdarza, ale tak samo może się to przytrafić pieszemu.


Motory na jasielskim rynku podziwiali i dorośli i młodzież. Mimo, że w tym roku motorów było znacznie mniej niż w latach poprzednich, to i tak wzbudzały ogromne zainteresowanie i podziw. Po godzinnym postoju w Jaśle motocykliści wrócili do Frysztaka.
Katarzyna Pacwa-Wilk




Jednym z członków tej organizacji jest Jan Czubik. Uwielbia jazdę motorem, bo to nie tylko przyjemność, ale także wolność i swoboda. Jazdę na motorze porównuje do czasów Dzikiego Zachodu, kiedy kowboje jeździli na koniach. Niestety takie hobby nie jest dla wszystkich, głównie ze względów finansowych. Dobrej klasy motor, np. Harley-Davidson kosztuje ok. 100 tys. zł, ale za połowę tej ceny można kupić inny równie dobry sprzęt. Jan Czubik jeździ Harley’em – Davidson’em Electra Super Glide, wyprodukowanym z okazji 100-lecia Harley’a.
Pan Jan obala także mit o motocyklistach jako dawcach organów - Oczywiście zawsze istnieje jakieś niebezpieczeństwo, bo zdarzają się nieodpowiedzialni motocykliści tacy, którzy nie stosują się do przepisów. To się niestety zdarza, ale tak samo może się to przytrafić pieszemu.


Motory na jasielskim rynku podziwiali i dorośli i młodzież. Mimo, że w tym roku motorów było znacznie mniej niż w latach poprzednich, to i tak wzbudzały ogromne zainteresowanie i podziw. Po godzinnym postoju w Jaśle motocykliści wrócili do Frysztaka.
Katarzyna Pacwa-Wilk
