Na kogo spadnie topór zwolnień?
„Pracownicy Zakładu Miejskiej Komunikacji Samochodowej stracą swoje przywileje. 28 lutego dyrektor zakładu wypowiedział im korzystny dla nich układ zbiorowy. Władze miasta twierdzą, że ma to pomóc w ratowaniu zakładu. Innego zdania są pracownicy. Układ zbiorowy został zawarty w 2001 roku. Zaczął on przeszkadzać obecnym władzom w ratowaniu zadłużonego i upadającego zakładu. Przekonywały one kierowców do zawieszenia choćby punktu o 18-krotnych odprawach, co miało ułatwić ratowanie MKS-u.” – podają dzisiejsze Super Nowości. Jak powiedział reporterce Super Nowości Bogusław Janowiec, przewodniczący NSZZ Solidarność ZMKS Jasło: „Chcieliśmy, aby przedstawiono nam konkrety odnośnie do sytuacji po zawieszeniu układu, liczby ludzi planowanych do zwolnienia. Konkretów nie ma, więc nie zgodziliśmy się na zawieszenie układu, który jest dla nas zabezpieczeniem.”
Układ wypowiedział zatem pełniący obowiązki dyrektora Zdzisław Wilisowski, który tak skomentował swoją decyzję: „Układ pogrążałby dalej zakład. Zresztą i tak nie byłoby nas stać na wypłacenie odpraw.”
Pracownicy wiedzą, że jeszcze przez rok na pewno będą pracować, gdyż właśnie tak długo będzie obowiązywał układ. Jednak nasuwa się pytanie: Co później?
Kilka osób już się zwolniło, a następni są w kolejce ponieważ obawiają się, że za pół roku i tak nastąpią zwolnienia, gdyż pracownicy ZMKS traktują wypowiedzenie układu jako zwolnienia ludzi.
Dyrekcja i załoga skupiają się na razie na pozyskaniu dodatkowych źródeł dochodu. Trwają rozmowy z gminami o dopłatach do biletów, wygospodarowano piętro zajmowanego przez ZMKS biurowca, przez co uzyskano około
Władze zapewniają, że w całej tej sytuacji nie chodzi o zwolnienia, a przez ugodę z załogą chciały sprawę załatwić jak najłagodniej.
Jest to jednak kolejny problem, na którego rozwiązanie przyjdzie nam jeszcze poczekać i wtedy ocenimy czy dobro pracowników było głównym celem, jaki wyznaczyły sobie władze Jasła
jnn

