Na remontowanym placu Żwirki i Wigury rozpoczęły się badania archeologiczne
Po tym, jak dwa tygodnie temu, na remontowanym placu Żwirki i Wigury w Jaśle natrafiono na ludzkie szczątki, na placu budowy pojawił się archeolog. Prowadzone od wczoraj badania, mają dać odpowiedź na pytanie, czy pod powierzchnią ziemi znajduje się więcej śladów obecności karmelitów trzewiczkowych w Jaśle.

26 sierpnia bieżącego roku podczas prac ziemnych prowadzonych na placu Żwirki i Wigury w związku realizacją projektu pn. „Rewitalizacja Miasta Jasła w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego", związanych z przebudową kolektora kanalizacji deszczowej natknięto się na ludzkie kości. Pod warstwą ziemi, odkryto również fragmenty glinianego naczynia.
Konsekwencją znaleziska, o którym mowa, było podjęcie przez wykonawcę robót decyzji o przeprowadzeniu na terenie objętym remontem, badań archeologicznych. Na placu Żwirki i Wigury założony został jeden wykop o długości ok. 9 m i szerokości ok. 1,5 m. Od wczoraj badania archeologiczne prowadzi tam archeolog z Muzeum Regionalnego w Jaśle. Ich celem jest odkrycie oraz udokumentowanie ewentualnych śladów obecności na tym terenie karmelitów trzewiczkowych, którzy w Jaśle pojawili się najpóźniej w 1401 r. z inicjatywy Rady Miejskiej. W miejscu, w którym obecnie znajduje się plac Żwirki i Wigury, przed wiekami, najprawdopodobniej znajdował się przykościelny cmentarz, co potwierdzać mogą, ujawniane fragmenty ludzkich szkieletów. Trudno ocenić prawdopodobieństwo natrafienia na pozostałości po zabudowaniach klasztornych i kościele. Wiele wskazuje bowiem na to, że znajdowały się one dalej, na wschód od wykopu. Warto dodać, że sukcesywnie, pod kolejnymi warstwami ziemi ujawniane są kolejne fragmenty naczyń, które z dużą dozą prawdopodobieństwa łączyć można z epoką późnego średniowiecza. Miejsce prowadzonych badań archeologicznych jest obecnie wyłączona z prac budowlanych.
Fakt, iż plac Żwirki i Wigury oraz przyległy do niego teren, mogą mieć znaczenie historyczne, choć skrzętnie ukryte pod ziemią, nie ulega wątpliwości. Historia ta, związana jest przede wszystkim z obecnością w Jaśle karmelitów trzewiczkowych. Jak już wspomniano, karmelici zostali sprowadzeni do Jasła najpóźniej w 1401 r. Wiemy na pewno, za sprawą Adama Kamińskiego, który starał się odtworzyć wygląd miasta po jego lokacji na prawie magdeburskim, że wśród miejskiej zabudowy znajdował się kościół i klasztor karmelitów. To właśnie w klasztorze znajdowała się uznawana za cudowną figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Za sprawą kultu maryjnego, do Jasła ściągali pielgrzymi w najdalszych zakątków kraju oraz zagranicy. Jasielscy karmelici przetrwali okres reformacji. Jak wskazuje Andrzej Laskowski w swojej monografii pt. „Jasło w dobie autonomii galicyjskiej”, w epoce nowożytnej nie obyło się bez uszczuplenia ich majątków przez miejskich rajców. Od chwili zawartej w 1598 r. ugody, potwierdzonej cztery lata później przez Zygmunta III Wazę, dzięki licznym fundacjom i zapisom, nastąpił jednak wzrost zamożności jasielskich zakonników. W XVII w. do klasztoru należeć miało 13 domów, liczne ogrody oraz folwark. W 1785 r. w pożarze Jasła zniszczeniu uległy między innymi zabudowania należące do karmelitów, które przejął fundusz religijny. Posiadłości karmelickie, w końcu XVIII w. oddano w dzierżawę Pawłowi Charzewskiemu, aby następnie sprzedać je na licytacji w Dukli Józefowi Kotarskiemu. Kościół rozebrano w 1786 r. Budynek klasztorny zaś, po przeprowadzeniu jego remontu został sprzedany rządowi. Najpierw umieszczono w nim urząd cyrkularny przeniesiony z Dukli. Z czasem jednak przekształcono go na szpital i magazyn wojskowy. Pozostałe budynki nabyli mieszczanie.
Informacje na temat historii karmelitów trzewiczkowych, zaczerpnięto z monografii Andrzeja Laskowskiego – „Jasło w dobie autonomii galicyjskiej”.
MD

