Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Na szczęście mamy winnego

5

Rozpoczęli i wszystko wydawało się piękne. Jak zawsze na początku przez pole bramkowe naszych rywali przechodziła nawałnica. Cudownie było do czasu, kiedy siatka za plecami Boruca zatrzepotała po raz pierwszy.

Do spotkania z piłkarzami Czarnogóry nasi chłopcy od Fornalika przystępowali z zadaniem jakie wydaje się uwielbiają podejmować. Przystępowali do swojego meczu ostatniej szansy.

Tylko wygrana mogła dać szansę na ewentualny awans do brazylijskiego mundialu. Od pierwszych minut spotkania było widać, o co grają nasi – tylko zwycięstwo! Nawałnica pod bramką naszych rywali zdawała się nie mieć końca. Akcja za akcją, strzał za strzałem… i jak zwykle brakowało tego wykończenia, ostatniego podania, tego złotego strzału!

Napastliwa furia polskiej ofensywy nie trwała długo, bo tylko… 11 minut. Pierwsza akcja piłkarzy z Czarnogóry i Boruc cisza na Narodowym. Trener, piłkarze, kibice nie dowierzają. Czy Polaków stać było tylko na dobre 10 minut spotkania? Chłodnym okiem oglądać kolejne minuty pierwszej połowy powiedzieć trzeba, że niestety tak. Po straconej bramce skrzydła podniósł kilka minut później nasz niemiecki Robert, ale po jego trafieniu już żadnemu atakującemu nie przyszło do głowy aby precyzyjnie uderzyć i ustrzelić nam szansę na piłkarskie święto w Brazylii.

Głosy po meczu były, że słaba obrona, że za gorąca głowa, a to duże nerwy i wiele innych. Oglądając od kilku miesięcy naszą drużynę widać, że brakuje im przede wszystkim sił. Gdyby pierwsze 10 minut spotkania, było rozszerzone pod względem tempa na co najmniej 30 minut, brameki rywali wypełnilibyśmy kilka razy. Po przegranym meczu do końca eliminacji trenować biało-czerwonych będzie Fornalik, a potem kolejny trener i kolejne zmiany. I tak do czasu, aż…? Właściwie to nikt nie wie, bo Polak mądry po szkodzie i po wygranym meczu z San Marino euforystycznie się cieszy, zamiast dostrzegać błędy, a po przegranym szuka winnych byle nie w swojej ekipie. Na szczęście z Czarnogórą znalazł.

MAMY następcę WEBBA! W ostatniej akcji spotkania po mocnym ataku na bramkę Czarnogóry w ogromnym zamieszaniu piłkę do bramki wpakował Błaszczykowski. Radości nie było końca, bloki na osiedlu wznosiły radosne okrzyki, fotoreporterzy pędzili w stronę przyduszanego Kuby. To było 20 sekund szczęścia. Potem kamery na sędziego, ten w polu karnym z ręką podniesioną i srogim wzrokiem przywołującym przytulających się piłkarzy. Bramki nie było. Spalony ewidentny w całym zamieszaniu wychwycił sędzia boczny. Racja była oczywiście niezaprzeczalna. Ale dla tysięcy, to sędzia stanie się winnym całego nieszczęścia.

Bo przecież tak ładnie graliśmy, bo początek był taki piękny. W końcu przełamał się Robert (nie tak jak z San Marino), bo pomocnicy dobrze rozgrywali, bo przecież straciliśmy bramkę przez pecha. A dlaczego w meczu trwającym 90 minut naszej dobrej gry było 20 minut? Nie ważne! Ważne, że w doliczonym czasie gry próbowaliśmy większością naszych kopaczy sforsować obronę Czarnogóry. Udało się? Udało! A to, że bramki nie uznał sędzia, to znak, że sprzyja rywalom i zastąpił już w historii felernych arbitrów słynnego angielskiego Webba, przez którego też nam nie wyszło. Bo przecież od piłkarzy tak wiele nie zależy, jak od sędziów.

GM

Reklama

Komentarze: 5

Dodaj komentarz Widok:
0
@ [...]
dnia 16.09.2013, 11:29 · Zgłoś
A kogo jeszcze obchodzą polscy kopacze szmacianki - szkoda na nich każdego grosza !!!
Może ktoś wreszcie przejrzy na oczy i [...] tą zbieraninę podwórkowych kopaczy balona !!!
Odpowiedz
7
@ Rafał
dnia 09.09.2013, 07:32 · Zgłoś
Tu nawet nie powinniśmy zajmować się tym, czy był spalony, czy nie. To była ostatnia akcja meczu, wcześniej w pierwszej połowie meczu Polacy stworzyli sobie kilka bardzo dogodnych do zdobycia bramki akcji. W zasadzie całkowicie zdominowaliśmy wtedy Czarnogórców. I tylko naszą winą jest to, że po pierwszej połowie nie prowadziliśmy 2, 3 bramkami. Bo sytuacji naprawdę było niesamowicie dużo. Gdybyśmy wykorzystali tylko kilka z nich, to nie musielibyśmy się dziś zastanawiać nad tym czy sędzia sędziował poprawnie, czy nie. Zostały 3 mecze. Szanse matematyczne na awans jeszcze są , ale trudno sobie wyobrazić, by nasza kadra w obecnym stanie potrafiła pokonać na wyjeździe świetnie dysponowaną Ukrainę i doświadczoną Anglię.
Odpowiedz
1
@ dzok
dnia 08.09.2013, 19:01 · Zgłoś
dzek widać ze Ty sie znasz pisząc taki komentarz , sędzia nie zawinił
Odpowiedz
3
@ czesio
dnia 08.09.2013, 10:50 · Zgłoś
taa ...dwie lewe nogi to także wina sędziów...a w ogóle to murawa była za zielona..
Odpowiedz
0
@ dzek
dnia 08.09.2013, 09:29 · Zgłoś
jak sie nie znasz na zasadach sedziowania to [...]
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.