Nadal nie ma porozumienia
79
Prawie trzykrotnie więcej będą płacić mieszkańcy Jareniówki za odprowadzanie ścieków. Nowe umowy, które otrzymali zawierają rozliczanie ryczałtowe, co spotkało się z ich ostrym protestem. Pod wystosowaną do władz gminy petycją podpisało się ponad sto osób. W piśmie domagają się rozliczania na dotychczasowych zasadach. Po pierwszym spotkaniu z wójtem nie osiągnięto porozumienia, zorganizowano więc kolejne, w którym także uczestniczyły władze gminy. Jednak i to nie przyniosło spodziewanego efektu.




Obecni na zebraniu mieszkańcy Jareniówki, Warzyc, Wolicy i Kowalowów byli bardzo dobrze merytorycznie przygotowani. Stanisław Pankiewicz, wójt gminy Jasło, argumentując konieczność zmiany sposobu rozliczania powoływał się na rozporządzenie Ministra Budownictwa z 2006 roku w sprawie określenia taryf, wzorów wniosków oraz warunków rozliczeń za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzenie ścieków, w którym czytamy, że jeżeli jednostka dokonująca utylizacji ścieków nie dostarcza zbiorowo wody, to rozliczanie za odprowadzanie ścieków z gospodarstw domowych odbywa się na zasadzie opłat ryczałtowych. - Nasza gmina ma obowiązek stosować przepisy, wynikające z tego rozporządzenia. Dlatego zostały wprowadzone takie zasady, aby obowiązywały w całej gminie. My nie mamy sieci wodociągowych, gdzie byśmy zaopatrywali mieszkańców zbiorowo w wodę. Poziom opłat został ustalony na takim poziomie, jaki obowiązywał w roku 2008, czyli 4,14 zł od metra sześciennego i te opłaty obowiązują również w tym roku. Gmina dopłaca do tego jeszcze 2,57 zł, bo koszt odprowadzania ścieków wynosi w naszej gminie 6,71 zł brutto. Odprowadzamy ścieki z czterech miejscowości – Jareniówka, Kowalowy, Wolica i Warzyce. Miasto Jasło pobiera opłatę w wysokości 2,62 zł brutto. W tej sytuacji nie możemy stosować zasady licznikowych opłat, dlatego, że liczniki montowane na indywidualnych ujęciach wody, nie wchodzą do zasady rozliczania – takie są wytyczne ministerstwa i przepisów. Jeżeli nie będziemy stosować się do przepisów, to możemy utracić dotację z fundusz spójności, a jest to spora kwota, bo dla naszej gminy wynosi 40 mln zł – przedstawiał stanowisko gminy wójt Stanisław Pankiewicz.
Jednak mieszkańcy w swojej argumentacji domagali się zastosowania paragrafu 16 cytowanego rozporządzenia Ministra Budownictwa, który mówi, iż „w zależności od wyposażenia budynku w urządzenia pomiarowe i wodomierze do pomiaru ilości wody bezpowrotnie zużytej, ilość odprowadzanych ścieków ustala się na podstawie wskazań urządzenia pomiarowego, a w przypadku jego braku jako równą ilości pobranej lub ilości wody pobranej pomniejszonej o ilość wody bezpowrotnie zużytej”. W myśl tego przepisu – wg mieszkańców obecnych na spotkaniu – jest możliwe pobieranie opłat właśnie według rzeczywistego jej zużycia.



Stanisław Woźniak, kierownik Gminnego Zakładu Komunalnego, broniąc swojego stanowiska, powoływał się na postępowanie zgodne z prawem oraz na ekonomię. - MPGK jako spółka nalicza nam koszty przejęcia tych ścieków, które wpływają do kanalizacji miejskiej. MPGK nie nalicza żadnych kosztów związanych z eksploatacją oczyszczalni, sieci, 12 przepompowni, utrzymaniem ruchu, rozliczeniem, rachunkami. My jako Gminny Zakład Komunalny musimy doliczyć koszty związane z eksploatacją, utrzymaniem czystości, koszty związane z rozliczaniem. To wszystko powoduje, że koszty są tak duże i to one określają cenę.



W piśmie skierowanym do władz gminy mieszkańcy domagają się jasnej odpowiedzi na zadane w nim pytania. Zgodnie twierdzą, że przy oszczędnym zużywaniu wody z ich ujęcia takie rozliczenie jest niesprawiedliwe, bo odbiega od rzeczywistych ilości odprowadzanych ścieków. Zastanawiają się, dlaczego w innych miejscowościach w tej samej gminie stawki za tą samą usługę są niższe. Eugeniusz Kołodziej, przewodniczący Społecznego Komitetu Wodociągów i Kanalizacji zarzuca radnemu Józefowi Leśniakowi, że znając opinie mieszkańców na ten temat, podczas sesji rady gminy głosował wbrew ich woli - Pan sam nie decyduje, bo wyborcy pana wybrali i czy się to panu podoba, czy nie, myśli wyborców trzeba uszanować i przekazać w urzędach – mówił oburzony E. Kołodziej. Zasugerował także władzy, gdzie powinna szukać oszczędności - Jeśli państwo szukacie pieniędzy, oszczędności, to zaglądnijcie do swoich kieszeni, a nie do naszych. Nie chodzi mi tu o pracowników gminy, ale o radnych, którzy powinni pracować społecznie, a ich wynagrodzenie powinno wynosić od 5 do 7 zł za godzinę maksymalnie – dodał E. Kołodziej, za co został nagrodzony brawami z sali.
Wójt S. Pankiewicz zaoponował - Nie szukamy pieniędzy u państwa, bo i tak dopłacamy ogromne pieniądze do odprowadzania ścieków. Pokrywamy 40% kosztów, co w przeliczeniu na mieszkańców za 1,85 m sześciennego, stosujemy opłatę ryczałtową, bo tak nam przepisy nakazują. Poczyniłem sporo zabiegów, aby uzyskać dotację, państwo mieliście to szczęście, że z funduszu PHARE. I przypomina, że podobna reakcja była, kiedy zaczęto budować kanalizację.


Te argumenty nie przekonały jednak mieszkańców. Dla nich istotne jest to, żeby płacić za rzeczywiste zużycie - Jak ja mogę wyprodukować 100 litrów dziennie ścieków, kiedy i mnie i mojego męża nie ma przez większą część dnia w domu, bo obydwoje pracujemy. Poza tym wychodzimy na zakupy, czy inne załatwienia. Nie wspomnę o tym, że w ogóle brakuje wody w studni. A co mają zrobić gospodarstwa wielorodzinne, kiedy mają kilkaset litrów dziennie do odprowadzenia. Znam sytuację tych ludzi i wiem, jak niektórym jest ciężko. Zapewniam, że ta rzeczywistość wygląda inaczej niż zza biurka. Dlaczego nam się narzuca potężne ilości zużycia ścieków, skoro ich tyle nie ma. My nie jesteśmy w stanie zużyć takiej ilości, ale nie chcemy też toczyć wojny z gminą. Nikt nie uchyla się od płacenia, ale chcemy płacić za rzeczywiste zużycie ścieków – próbowała przekonać wójtów Barbara Radowiecka.
Na terenie gminy jest 838 gospodarstw domowych, podłączonych do sieci kanalizacyjnej z czterech miejscowości. Z tego 421 gospodarstw jest rozliczanych za pomocą wodomierzy, a 416 ryczałtowo. Rozliczenie wody w oparciu rzeczywistą ilość mieszkańców i rzeczywistą ilość odprowadzonych ścieków naliczonych wynosi miesięcznie średnio za rok 2008 wynosi 2,95 m.


Na sali zawrzało, kiedy głos zabrał emerytowany nauczyciel Marian Pasterczyk - To jest jedyna gmina w powiecie, która przechodzi na ten system rozliczania. Telefonowałem do kilku wójtów i powiedzieli, że absolutnie nie będą przechodzić na ten system, bo nic ich do tego nie obliguje. 24 listopada ub. r. odbyło zebranie Związku Gmin Dorzecza Wisłoki. Wystąpił tam wójt i powiedział do pozostałych, „panowie musicie przejść na to rozliczenie, bo ja przechodzę”. Tłumaczył, że narzuca nam to Unia Europejska i musimy się dostosować. Nie ma aktów wykonawczych do tego, jak można to narzucać. Wójt Pankiewicz zaprzecza, jakoby kogokolwiek do tego namawiał. - Rozmawialiśmy o tym, że tak byłoby lepiej, bo wtedy nie stracimy dotacji unijnej. Przecież na pewnym etapie są kontrole i audyty, sprawdzane jest czy i jak stosujemy zasady i przepisy. Dodaje, że nie była to łatwa decyzja, ale zmusiło go do tego prawo.
Dyskusja trwała ponad trzy godziny, jednak porozumienia nie udało się osiągnąć. Każda ze stron broniła swoich racji.
Do tematu powrócimy niebawem.
(omega)
Obecni na zebraniu mieszkańcy Jareniówki, Warzyc, Wolicy i Kowalowów byli bardzo dobrze merytorycznie przygotowani. Stanisław Pankiewicz, wójt gminy Jasło, argumentując konieczność zmiany sposobu rozliczania powoływał się na rozporządzenie Ministra Budownictwa z 2006 roku w sprawie określenia taryf, wzorów wniosków oraz warunków rozliczeń za zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzenie ścieków, w którym czytamy, że jeżeli jednostka dokonująca utylizacji ścieków nie dostarcza zbiorowo wody, to rozliczanie za odprowadzanie ścieków z gospodarstw domowych odbywa się na zasadzie opłat ryczałtowych. - Nasza gmina ma obowiązek stosować przepisy, wynikające z tego rozporządzenia. Dlatego zostały wprowadzone takie zasady, aby obowiązywały w całej gminie. My nie mamy sieci wodociągowych, gdzie byśmy zaopatrywali mieszkańców zbiorowo w wodę. Poziom opłat został ustalony na takim poziomie, jaki obowiązywał w roku 2008, czyli 4,14 zł od metra sześciennego i te opłaty obowiązują również w tym roku. Gmina dopłaca do tego jeszcze 2,57 zł, bo koszt odprowadzania ścieków wynosi w naszej gminie 6,71 zł brutto. Odprowadzamy ścieki z czterech miejscowości – Jareniówka, Kowalowy, Wolica i Warzyce. Miasto Jasło pobiera opłatę w wysokości 2,62 zł brutto. W tej sytuacji nie możemy stosować zasady licznikowych opłat, dlatego, że liczniki montowane na indywidualnych ujęciach wody, nie wchodzą do zasady rozliczania – takie są wytyczne ministerstwa i przepisów. Jeżeli nie będziemy stosować się do przepisów, to możemy utracić dotację z fundusz spójności, a jest to spora kwota, bo dla naszej gminy wynosi 40 mln zł – przedstawiał stanowisko gminy wójt Stanisław Pankiewicz.
Jednak mieszkańcy w swojej argumentacji domagali się zastosowania paragrafu 16 cytowanego rozporządzenia Ministra Budownictwa, który mówi, iż „w zależności od wyposażenia budynku w urządzenia pomiarowe i wodomierze do pomiaru ilości wody bezpowrotnie zużytej, ilość odprowadzanych ścieków ustala się na podstawie wskazań urządzenia pomiarowego, a w przypadku jego braku jako równą ilości pobranej lub ilości wody pobranej pomniejszonej o ilość wody bezpowrotnie zużytej”. W myśl tego przepisu – wg mieszkańców obecnych na spotkaniu – jest możliwe pobieranie opłat właśnie według rzeczywistego jej zużycia.
Stanisław Woźniak, kierownik Gminnego Zakładu Komunalnego, broniąc swojego stanowiska, powoływał się na postępowanie zgodne z prawem oraz na ekonomię. - MPGK jako spółka nalicza nam koszty przejęcia tych ścieków, które wpływają do kanalizacji miejskiej. MPGK nie nalicza żadnych kosztów związanych z eksploatacją oczyszczalni, sieci, 12 przepompowni, utrzymaniem ruchu, rozliczeniem, rachunkami. My jako Gminny Zakład Komunalny musimy doliczyć koszty związane z eksploatacją, utrzymaniem czystości, koszty związane z rozliczaniem. To wszystko powoduje, że koszty są tak duże i to one określają cenę.
W piśmie skierowanym do władz gminy mieszkańcy domagają się jasnej odpowiedzi na zadane w nim pytania. Zgodnie twierdzą, że przy oszczędnym zużywaniu wody z ich ujęcia takie rozliczenie jest niesprawiedliwe, bo odbiega od rzeczywistych ilości odprowadzanych ścieków. Zastanawiają się, dlaczego w innych miejscowościach w tej samej gminie stawki za tą samą usługę są niższe. Eugeniusz Kołodziej, przewodniczący Społecznego Komitetu Wodociągów i Kanalizacji zarzuca radnemu Józefowi Leśniakowi, że znając opinie mieszkańców na ten temat, podczas sesji rady gminy głosował wbrew ich woli - Pan sam nie decyduje, bo wyborcy pana wybrali i czy się to panu podoba, czy nie, myśli wyborców trzeba uszanować i przekazać w urzędach – mówił oburzony E. Kołodziej. Zasugerował także władzy, gdzie powinna szukać oszczędności - Jeśli państwo szukacie pieniędzy, oszczędności, to zaglądnijcie do swoich kieszeni, a nie do naszych. Nie chodzi mi tu o pracowników gminy, ale o radnych, którzy powinni pracować społecznie, a ich wynagrodzenie powinno wynosić od 5 do 7 zł za godzinę maksymalnie – dodał E. Kołodziej, za co został nagrodzony brawami z sali.
Wójt S. Pankiewicz zaoponował - Nie szukamy pieniędzy u państwa, bo i tak dopłacamy ogromne pieniądze do odprowadzania ścieków. Pokrywamy 40% kosztów, co w przeliczeniu na mieszkańców za 1,85 m sześciennego, stosujemy opłatę ryczałtową, bo tak nam przepisy nakazują. Poczyniłem sporo zabiegów, aby uzyskać dotację, państwo mieliście to szczęście, że z funduszu PHARE. I przypomina, że podobna reakcja była, kiedy zaczęto budować kanalizację.
Te argumenty nie przekonały jednak mieszkańców. Dla nich istotne jest to, żeby płacić za rzeczywiste zużycie - Jak ja mogę wyprodukować 100 litrów dziennie ścieków, kiedy i mnie i mojego męża nie ma przez większą część dnia w domu, bo obydwoje pracujemy. Poza tym wychodzimy na zakupy, czy inne załatwienia. Nie wspomnę o tym, że w ogóle brakuje wody w studni. A co mają zrobić gospodarstwa wielorodzinne, kiedy mają kilkaset litrów dziennie do odprowadzenia. Znam sytuację tych ludzi i wiem, jak niektórym jest ciężko. Zapewniam, że ta rzeczywistość wygląda inaczej niż zza biurka. Dlaczego nam się narzuca potężne ilości zużycia ścieków, skoro ich tyle nie ma. My nie jesteśmy w stanie zużyć takiej ilości, ale nie chcemy też toczyć wojny z gminą. Nikt nie uchyla się od płacenia, ale chcemy płacić za rzeczywiste zużycie ścieków – próbowała przekonać wójtów Barbara Radowiecka.
Na terenie gminy jest 838 gospodarstw domowych, podłączonych do sieci kanalizacyjnej z czterech miejscowości. Z tego 421 gospodarstw jest rozliczanych za pomocą wodomierzy, a 416 ryczałtowo. Rozliczenie wody w oparciu rzeczywistą ilość mieszkańców i rzeczywistą ilość odprowadzonych ścieków naliczonych wynosi miesięcznie średnio za rok 2008 wynosi 2,95 m.
Na sali zawrzało, kiedy głos zabrał emerytowany nauczyciel Marian Pasterczyk - To jest jedyna gmina w powiecie, która przechodzi na ten system rozliczania. Telefonowałem do kilku wójtów i powiedzieli, że absolutnie nie będą przechodzić na ten system, bo nic ich do tego nie obliguje. 24 listopada ub. r. odbyło zebranie Związku Gmin Dorzecza Wisłoki. Wystąpił tam wójt i powiedział do pozostałych, „panowie musicie przejść na to rozliczenie, bo ja przechodzę”. Tłumaczył, że narzuca nam to Unia Europejska i musimy się dostosować. Nie ma aktów wykonawczych do tego, jak można to narzucać. Wójt Pankiewicz zaprzecza, jakoby kogokolwiek do tego namawiał. - Rozmawialiśmy o tym, że tak byłoby lepiej, bo wtedy nie stracimy dotacji unijnej. Przecież na pewnym etapie są kontrole i audyty, sprawdzane jest czy i jak stosujemy zasady i przepisy. Dodaje, że nie była to łatwa decyzja, ale zmusiło go do tego prawo.
Dyskusja trwała ponad trzy godziny, jednak porozumienia nie udało się osiągnąć. Każda ze stron broniła swoich racji.
Do tematu powrócimy niebawem.
(omega)
