Nie ma segregacji w szkołach
W polskich szkołach panuje segregacja – takie informacje pojawiły się początkiem września w ogólnopolskich mediach. Czy tak faktycznie jest? Sprawdziliśmy na przykładzie kilku szkół.
Jak podaje jeden z ogólnopolskich dzienników segregacja polega na oddzielaniu już na początku roku szkolnego dzieci biedniejszych rodziców od zamożniejszych kolegów, a zdolniejsze idą do jednej klasy z równie zdolnymi.
Segregacja odbywa się na podstawie ankiet wypełnianych przez rodziców. W niektórych szkołach są w ankietach pytania o miejsce pracy, stanowisko, zarobki, liczbę pokoi w mieszkaniu. Takie praktyki mają miejsce w niemal każdym polskim mieście.
Sprawdziliśmy czy takie zjawisko ma miejsce w podkarpackich szkołach.
W Gimnazjum nr 1 w Jaśle nie ma żadnych ankiet. - Uczniowie wybierają takie klasy, w których chcą się uczyć. Nie ma żadnych pytań odnośnie pochodzenia, zarobków. Ważne jest, aby chciał chodzić do tej czy innej klasy. To jest decyzja uczniów i rodziców. Natomiast są klasy o profilu angielskim, matematycznym czy biologicznym, ale to też jest decyzja uczniów do jakiej klasy chcą iść. Także każdy uczeń nieistotne skąd przychodzi, ze wsi czy z miasta, czy jest bardziej zamożny czy mniej, idzie do takiej klasy jakiej chce. Nigdy do tej pory nie było segregacji uczniów, układania klas w zależności od tego czy jest to człowiek majętny. Chodzi przede wszystkim o to, żeby chciał się uczyć – zaznacza Kazimierz Mikrut, dyrektor Gimnazjum nr 1 w Jaśle.
Również w I Liceum Ogólnokształcącym im. S. Leszczyńskiego w Jaśle nie ma ankiet.
– Oczywiście szkoła musi mieć dane o rodzicach czyli miejscu pracy oraz kontakt telefoniczny. Jeżeli chodzi o przydzielanie do klas, to uczniowie sami je wybierają. Klasy są profilowane więc każdy wybiera zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. W przypadku gdy dany profil jest bardziej oblegany, to zwiększamy pułap punktowy – mówi Zbigniew Waszkiel, dyrektor szkoły.
/aj/, /mm/, /wz/ - Nowe Podkarpacie - Szczegóły w numerze na stronie 10

