Nr 1 na liście PiS – Tomasz Poręba w Jaśle
54
Tomasz Poręba, podkarpacka „jedynka” Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Europarlamentu przebywał w piątek, 8 maja br. z wizytą w Jaśle. Odwiedził m.in. Gimnazjum nr 2, hospicjum i Związek Gmin Dorzecza Wisłoki. Nam opowiada o swoich planach na najbliższą przyszłość.

Red. Dlaczego zdecydował się Pan kandydować do Europarlamentu?
Tomasz Poręba: To była naturalna konsekwencja tego, co robiłem wcześniej. Od 5 lat pracuję w Brukseli. W tym czasie zdobywałem wiedzę, doświadczenie, umiejętności i uczyłem się Unii Europejskiej, ale nie od strony medialnych przekazów, ale brukselskich korytarzy, kuluarów, od strony przedsięwzięć podejmowanych przez Unię Europejską w kontekście różnych spraw. To była wiedza na styku wiedzy urzędniczej i politycznej. Z jednej strony musiałem wiedzieć, jak funkcjonuje brukselska administracja, a z drugiej strony pracując w sekretariacie grupy politycznej, musiałem też nabywać umiejętności obcowania w świecie europejskiej polityki. To była świetna szkoła. Podejrzewam, że żaden uniwersytet nie dałby mi tego, czego doświadczyłem przez te lata. To jest mój wielki kapitał, bo trudno mnie „zagiąć” na jakimś zagadnieniu dotyczącym Unii Europejskiej, a szczególnie Parlamentu Europejskiego, kompetencji instytucji unijnych, procedur podejmowanych przez Unię Europejską. Dodatkowym atutem jest znajomość języków obcych - sprawnie porozumiewam się w angielskim i francuskim. Te umiejętności powodują, że powinienem je przenieść na działalność publiczną i polityczną, a będąc liderem listy PiS na Podkarpaciu chciałbym tę wiedzę przełożyć na ten region.
Red. Co jako europoseł może Pan zrobić dla Podkarpacia?
T.P.: Działalność posła powinna się opierać na dwóch poziomach: na poziomie generalnym, związanym z obecnością Polski w Unii Europejskiej, działaniach zmierzających do obrony polskiego interesu narodowego, do walki o polskie interesy za granicą, tak jak robią to inne kraje Unii. Ja przez te 5 lat nauczyłem się wystarczająco dużo i widziałem jak np. Portugalia, Irlandia, Niemcy czy Włochy zabiegają o swoje interesy narodowe na tym najniższym poziomie – posiedzeń komisji. Poseł Europarlamentu ma bardzo duże możliwości organizacyjne, finansowe, lobbingowe, techniczne, aby mocno działać na rzecz regionu.
Red. A konkretnie?
T.P.: Poseł może i powinien być ambasadorem swojego regionu. Jest to wyzwanie, aby godnie reprezentować region. W Parlamencie Europejskim zasiada ponad 700 deputowanych z 27 krajów Unii Europejskiej. Bezpośredni kontakt z nimi może się przełożyć na wiele korzystnych inicjatyw, w przypadku Podkarpacia może to być ściąganie inwestycji, przyciąganie inwestorów. Inwestycje dadzą miejsca pracy młodym ludziom, tym, którzy kończąc uczelnie wyjeżdżają do większych miast Polski, czy za granicę. Kolejna sprawa to działanie na rzecz przyciągania kapitału zagranicznego. Bardzo ważna jest też promocja regionu. Podkarpacie ma wystarczający potencjał kulturalny, historyczny, naturalny, przemysłowy, intelektualny, akademicki, aby się dobrze w Europie zaprezentować i realizować swoje plany i marzenia. Promocja może być wielokierunkowa i może mieć szeroki charakter. W Parlamencie Europejskim można organizować różnego rodzaju konferencje, można promować miasta danego regionu, nawiązywać kontakty partnerskie ze swoimi odpowiednikami w innych krajach, wymieniać się doświadczeniami, pomysłami, które się już sprawdziły. Aby do takiego kontaktu doszło, musi ktoś temu pomóc i po to właśnie jest eurodeputowany. Aby przez pryzmat własnej obecności w Brukseli i częstych kontaktów wpływał na nawiązywanie współpracy przez miasta Podkarpacia z innymi miastami. Promocja może mieć też charakter generalny – możemy promować lokalne produkty Podkarpacia podczas różnych wystaw.
Ja bardzo mocno chcę zainwestować w mieszkańców Podkarpacia, głównie ludzi młodych, bo uważam, że to oni będą motorem zmian i bogatsi o doświadczenia ludzi starszych, będą w przyszłości decydować o tym, jak będzie rozwijał się nasz region. Ale muszą być osobami wykształconymi, kompetentnymi i obytymi ze światem. Poseł do Parlamentu Europejskiego ma środki po to, żeby w swoich biurach w Brukseli, czy tu na Podkarpaciu, szkolić młodych ludzi. Chciałbym zorganizować profesjonalny system staży dla studentów IV czy V roku z Podkarpacia, którzy znają język. Będą mogli przyjechać do mnie i będą mogli zobaczyć przez pryzmat pracy w moim biurze, jak funkcjonuje Unia Europejska. Po powrocie ktoś taki może być naturalnym liderem czy ekspertem, działaczem publicznym czy politykiem, bo ten szlif europejski może mu naprawdę bardzo dużo dać.
Red. Jaki powinien być skuteczny europoseł?
T.P.: Poseł nie może się alienować, nie może abstrahować od tego co się dzieje w regionie. Moją działalność publiczną rozumiem jako służbę, bezpośredni kontakt z człowiekiem, regionem, instytucjami i lobbowanie na rzecz regionu. U nas jest kryzys, są zwalniani ludzie, jest bardzo trudna sytuacja na podkarpackiej wsi. Jako poseł będę pomagał i doradzał ludziom, dostarczał im wiedzy i umiejętności, jak korzystać z programów unijnych, aby w miarę bezboleśnie przez ten kryzys przeszli. Jestem zdeterminowany, młody i nie mam nic do stracenia. Chcę wykreować swoją markę „Tomasz Poręba” – aby moje nazwisko kojarzyło się ze skutecznością i umiejętnością załatwiania podstawowych rzeczy.
Nie mam żadnych kompleksów, jeżeli chodzi o funkcjonowanie w Unii Europejskiej. Zwiedziłem cały świat. Widziałem, jak funkcjonuje świat polityki, biznesu i biurokracji europejskiej i czuję intuicyjnie, że mogę sporo po sobie zostawić.
36-letni Tomasz Poręba, urodził się w Grybowie, ukończył historię i politologię oraz podyplomowe studia dziennikarskie i europejskie na Uniwersytecie w Maastricht.
Pracował w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Instytucie Pamięci Narodowej, Biurze Krajowym Prawa i Sprawiedliwości, a przez ostatnie 5 lat w Parlamencie Europejskim. Pracując w Brukseli poznał wszystkie tajniki funkcjonowania unijnych instytucji. Jest rzecznikiem prasowym PiS w Parlamencie Europejskim, głównym doradcą grupy parlamentarnej Unia na rzecz Europy Narodów w Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego. Gra w tenisa, piłkę nożną i biega - Będę bardzo mocno obecny na arenach sportowych Podkarpacia – obiecuje przyszły europoseł.
Katarzyna Pacwa-Wilk

Red. Dlaczego zdecydował się Pan kandydować do Europarlamentu?
Tomasz Poręba: To była naturalna konsekwencja tego, co robiłem wcześniej. Od 5 lat pracuję w Brukseli. W tym czasie zdobywałem wiedzę, doświadczenie, umiejętności i uczyłem się Unii Europejskiej, ale nie od strony medialnych przekazów, ale brukselskich korytarzy, kuluarów, od strony przedsięwzięć podejmowanych przez Unię Europejską w kontekście różnych spraw. To była wiedza na styku wiedzy urzędniczej i politycznej. Z jednej strony musiałem wiedzieć, jak funkcjonuje brukselska administracja, a z drugiej strony pracując w sekretariacie grupy politycznej, musiałem też nabywać umiejętności obcowania w świecie europejskiej polityki. To była świetna szkoła. Podejrzewam, że żaden uniwersytet nie dałby mi tego, czego doświadczyłem przez te lata. To jest mój wielki kapitał, bo trudno mnie „zagiąć” na jakimś zagadnieniu dotyczącym Unii Europejskiej, a szczególnie Parlamentu Europejskiego, kompetencji instytucji unijnych, procedur podejmowanych przez Unię Europejską. Dodatkowym atutem jest znajomość języków obcych - sprawnie porozumiewam się w angielskim i francuskim. Te umiejętności powodują, że powinienem je przenieść na działalność publiczną i polityczną, a będąc liderem listy PiS na Podkarpaciu chciałbym tę wiedzę przełożyć na ten region.
Red. Co jako europoseł może Pan zrobić dla Podkarpacia?
T.P.: Działalność posła powinna się opierać na dwóch poziomach: na poziomie generalnym, związanym z obecnością Polski w Unii Europejskiej, działaniach zmierzających do obrony polskiego interesu narodowego, do walki o polskie interesy za granicą, tak jak robią to inne kraje Unii. Ja przez te 5 lat nauczyłem się wystarczająco dużo i widziałem jak np. Portugalia, Irlandia, Niemcy czy Włochy zabiegają o swoje interesy narodowe na tym najniższym poziomie – posiedzeń komisji. Poseł Europarlamentu ma bardzo duże możliwości organizacyjne, finansowe, lobbingowe, techniczne, aby mocno działać na rzecz regionu.
Red. A konkretnie?
T.P.: Poseł może i powinien być ambasadorem swojego regionu. Jest to wyzwanie, aby godnie reprezentować region. W Parlamencie Europejskim zasiada ponad 700 deputowanych z 27 krajów Unii Europejskiej. Bezpośredni kontakt z nimi może się przełożyć na wiele korzystnych inicjatyw, w przypadku Podkarpacia może to być ściąganie inwestycji, przyciąganie inwestorów. Inwestycje dadzą miejsca pracy młodym ludziom, tym, którzy kończąc uczelnie wyjeżdżają do większych miast Polski, czy za granicę. Kolejna sprawa to działanie na rzecz przyciągania kapitału zagranicznego. Bardzo ważna jest też promocja regionu. Podkarpacie ma wystarczający potencjał kulturalny, historyczny, naturalny, przemysłowy, intelektualny, akademicki, aby się dobrze w Europie zaprezentować i realizować swoje plany i marzenia. Promocja może być wielokierunkowa i może mieć szeroki charakter. W Parlamencie Europejskim można organizować różnego rodzaju konferencje, można promować miasta danego regionu, nawiązywać kontakty partnerskie ze swoimi odpowiednikami w innych krajach, wymieniać się doświadczeniami, pomysłami, które się już sprawdziły. Aby do takiego kontaktu doszło, musi ktoś temu pomóc i po to właśnie jest eurodeputowany. Aby przez pryzmat własnej obecności w Brukseli i częstych kontaktów wpływał na nawiązywanie współpracy przez miasta Podkarpacia z innymi miastami. Promocja może mieć też charakter generalny – możemy promować lokalne produkty Podkarpacia podczas różnych wystaw.
Ja bardzo mocno chcę zainwestować w mieszkańców Podkarpacia, głównie ludzi młodych, bo uważam, że to oni będą motorem zmian i bogatsi o doświadczenia ludzi starszych, będą w przyszłości decydować o tym, jak będzie rozwijał się nasz region. Ale muszą być osobami wykształconymi, kompetentnymi i obytymi ze światem. Poseł do Parlamentu Europejskiego ma środki po to, żeby w swoich biurach w Brukseli, czy tu na Podkarpaciu, szkolić młodych ludzi. Chciałbym zorganizować profesjonalny system staży dla studentów IV czy V roku z Podkarpacia, którzy znają język. Będą mogli przyjechać do mnie i będą mogli zobaczyć przez pryzmat pracy w moim biurze, jak funkcjonuje Unia Europejska. Po powrocie ktoś taki może być naturalnym liderem czy ekspertem, działaczem publicznym czy politykiem, bo ten szlif europejski może mu naprawdę bardzo dużo dać.
Red. Jaki powinien być skuteczny europoseł?
T.P.: Poseł nie może się alienować, nie może abstrahować od tego co się dzieje w regionie. Moją działalność publiczną rozumiem jako służbę, bezpośredni kontakt z człowiekiem, regionem, instytucjami i lobbowanie na rzecz regionu. U nas jest kryzys, są zwalniani ludzie, jest bardzo trudna sytuacja na podkarpackiej wsi. Jako poseł będę pomagał i doradzał ludziom, dostarczał im wiedzy i umiejętności, jak korzystać z programów unijnych, aby w miarę bezboleśnie przez ten kryzys przeszli. Jestem zdeterminowany, młody i nie mam nic do stracenia. Chcę wykreować swoją markę „Tomasz Poręba” – aby moje nazwisko kojarzyło się ze skutecznością i umiejętnością załatwiania podstawowych rzeczy.
Nie mam żadnych kompleksów, jeżeli chodzi o funkcjonowanie w Unii Europejskiej. Zwiedziłem cały świat. Widziałem, jak funkcjonuje świat polityki, biznesu i biurokracji europejskiej i czuję intuicyjnie, że mogę sporo po sobie zostawić.
***
36-letni Tomasz Poręba, urodził się w Grybowie, ukończył historię i politologię oraz podyplomowe studia dziennikarskie i europejskie na Uniwersytecie w Maastricht.
Pracował w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Instytucie Pamięci Narodowej, Biurze Krajowym Prawa i Sprawiedliwości, a przez ostatnie 5 lat w Parlamencie Europejskim. Pracując w Brukseli poznał wszystkie tajniki funkcjonowania unijnych instytucji. Jest rzecznikiem prasowym PiS w Parlamencie Europejskim, głównym doradcą grupy parlamentarnej Unia na rzecz Europy Narodów w Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego. Gra w tenisa, piłkę nożną i biega - Będę bardzo mocno obecny na arenach sportowych Podkarpacia – obiecuje przyszły europoseł.
Katarzyna Pacwa-Wilk
