Odpady w Tarnowcu to "bomba ekologiczna". Chcą z tym zrobić porządek
Dzisiaj w Tarnowcu odbyła się konferencja prasowa, podczas której podjęto dyskusję na temat jednego z większych problemów gminy. Dotyczy to zalegających setek ton odpadów na działce niedaleko stacji PKP.

W Tarnowcu niedaleko dworca PKP odbyła się konferencja prasowa z udziałem Teresy Grzesik, kandydatki na wójta Gminy Tarnowiec, kandydatów do rady gminy i powiatu z Komitetu Wyborczego Samorząd Dla Mieszkańców oraz dr Dariusza Sobieraja, kandydata do Sejmiku Województwa Podkarpackiego, doradcy społecznego wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza ds. ochrony zdrowia i opieki socjalnej. Podczas spotkania z mediami poruszyli temat, który od kilku lat stanowi olbrzymi problem dla lokalnej społeczności, a mianowicie dotyczy zalegających od kilkunastu lat ogromnych stert śmieci.

Sprawa sięga 2014 r., od momentu, kiedy starosta jasielski wydał zezwolenie na zbieranie odpadów spółce EURO-ABM Sp. z o. o., które wygasło 5 marca 2020 r. Jednak już w 2018 r. pojawiły się wątpliwości, co do przestrzenia przepisów ustawy o odpadach. Potwierdziły to kontrole przeprowadzone przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie - delegatura w Jaśle w trzech spółkach. Stwierdzono wówczas nieprawidłowości dotyczące gospodarowania odpadami niezgodnie z posiadanymi zezwoleniami na zbieranie odpadów.



- Kontrola WIOŚ w 2018 r. wykazała wiele nieprawidłowości niezgodności z przepisami ustawy o składowaniu odpadów. Wyniki tej kontroli zostały przekazane do starosty jasielskiego, jako organu wydającego decyzję pozwalającą na składowanie tych odpadów oraz wskazywały jednoznacznie, że łamane są przepisy, a odpady znajdowały się w miejscu niewskazanym na to w decyzji wydającej na ich składowanie – przypomniał Michał Dłuski, radny Gminy Tarnowiec, kandydat do Rady Powiatu w Jaśle z KWW SDM.
WIOŚ nałożył karę pieniężną na trzy spółki i zobowiązał przedsiębiorców do usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości. Starosta jasielski uznał, że to Gmina Tarnowiec jest organem właściwym do wydania stosownej decyzji nakazującej posiadaczowi odpadów ich usunięcie, o to w 2019 r. do gminy wystąpił również WIOŚ. Ustalenie osób odpowiedzialnych za ten stan jest niemożliwy, gdy ślad po spółce zaginął.

- W związku z nowelizacją przepisów ustawy o składowaniu odpadów, które wchodziły w życie 2019- 2020, zezwolenie wydane przez starostę wygasło. W tym czasie nie pojawił się żaden podmiot, który wnioskowałby o wydanie nowego zezwolenia na dalsze składowanie odpadów. Do dzisiaj te odpady zalegają w różnej fazie rozkładu. Ich utylizacja wyceniana jest na parę milionów złotych, których my, jako samorząd gminny nie posiadamy oraz na miliony złotych do wygospodarowania na ten cel przez starostwo – podkreśla M. Dłuski. Powołując się na nowelizację przepisów o składowaniu odpadów, która weszła w 2020 r. podkreślił, że podmiotem który powinien wziąć się do działania i do ich uprzątnięcia jest podmiot wydający decyzję, a więc Starostwo Powiatowe. - Znajdujemy się w takiej sytuacji, że przez przepychanki odpowiedzialności cierpią mieszkańcy. Dopiero w tym roku na naszą prośbę po zmianie władzy sprawą zainteresował się dr Dariusz Sobieraj, który jest jedynym człowiekiem, który jest wysłuchiwany na korytarzach rządowych. Jako doradca wicepremiera zajął się tym tematem i przedstawił nasz problem w rządzie – dodał radny Dłuski.
"Bomba ekologiczna"

Dr Dariusz Sobieraj ostrzega, że jeżeli zalegające odpady przenikną do gruntu i do wody, to będzie to stanowiło olbrzymie niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia ludzi. - Jeżeli te odpady pójdą w wodę, to następne pokolenia będą miały pierwiastki śladowe w swoich kościach, w wątrobie, będzie nadumieralność na nowotwory. Mówię o tym, bo tak naprawdę samorząd jest dla mieszkańców i nie powinien mieć barwy politycznej – podkreślał. - To jest ta chwila w Tarnowcu, że coś zostało popsute w momencie kiedy to składowisko zostało ogłoszone teraz wymaga uprzątnięcia. Gmina sama sobie z tym nie poradzi. Trzeba w to włączyć organy centralne i w czasie mojej wizyty w Warszawie przedstawiłem ten problem w Ministerstwie Środowiska. Myślę, że po wyborach naprawdę samorząd ten nowo wybrany, osoby którym leży to na sercu i radni powiatowi oraz przyszła mam nadzieję pani wójt wezmą się za to, a ja postaram się pomóc, bo rzeczywiście utylizacja to będzie koszt szacunkowo około 7 mln zł. Gmina nie weźmie tego ze szkół, z dróg – musi mieć wsparcie i ja to wsparcie dzisiaj jako doradca wicepremiera, ministra obrony narodowej deklaruję – zapewniał D. Sobieraj.

Jak podkreśliła radna Rady Gminy – Teresa Grzesik, kandydatka na wójta Gminy Tarnowiec, do chwili obecnej tak naprawdę nie wiadomo, jakiego rodzaju odpady zalegają na działce. - Bardzo nam zależy na dobru mieszkańców. Od dłuższego czasu staraliśmy się zainteresować dotychczasowych rządzących z tym problemem. Pisaliśmy pisma z prośbą o pomoc i nadal są kierowane przez wójtów, radnych, mieszkańców, ponieważ wszyscy mamy świadomość, jak duże jest to zagrożenie – mówiła T. Grzesik. Podziękowała dr Dariuszowi Sobierajowi za zainteresowanie i rozmowy na ten temat na szczeblu krajowym – Mamy świadomość, że bez pomocy rządu nie jesteśmy w stanie ruszyć tego problemu - dodała.
Więcej na ten temat:
id

