„Odszedł przyjaciel i wyjątkowy człowiek”
Rodzina, przyjaciele, samorządowcy i mieszkańcy Jasła pożegnali zmarłego Tadeusza Górczyka. Miał 59 lat. Zmarł nagle w poniedziałek 21 grudnia. W środę został pochowany na Starym Cmentarzu w Jaśle. Dla wielu osób z kręgu przyjaciół i znajomych pozostał w sercach jako Andrzej.

W poniedziałek 21 grudnia 2020 r. dotarła do wielu z nas tragiczna wiadomość o śmierci Tadeusza Górczyka. Zmarł nagle w wieku 59 lat. Była to nietuzinkowa osobowość, człowiek z charakterem, który dał się lubić. Dla kolegów, znajomych, przyjaciół na zawsze pozostanie Andrzejem, nie Tadeuszem. I tak jest do dzisiaj. - Andrzeja (bo tak zwracaliśmy się do Tadeusza) zapamiętam jako człowieka, który był tytanem pracy, człowieka bardzo bezpośredniego, twórczego i całkowicie zaangażowanego we wszystko czego się podejmował. Współpracowaliśmy blisko 10 lat. W tym czasie oddał mnóstwo serca i zdrowia dla Jasła pracując na stanowisku sekretarza. Odszedł przyjaciel i wyjątkowy człowiek – mówi Andrzej Czernecki, były burmistrz Miasta Jasła.
Krystyna Olszewska, działaczka podziemnej „Solidarności”, dziennikarka wspomina czasy, kiedy miała okazję go poznać. - Był ponury, zimowy wieczór w stanie wojennym. Moja mama wybierała się z wizytą do swojej znajomej z pracy. Namówiła mnie, bym z nią poszła, chociaż nie miałam na to specjalnej ochoty. – Chodź, poznasz syna Stefci. Taki sam rewolucjonista jak ty – namawiała mnie. Weszłyśmy do mieszkania w starej, przedwojennej kamienicy, gdzie mieszkała znajoma mamy ze swoim synem i córką. W półmroku dostrzegłam pochyloną, siedzącą postać chłopaka, parę lat starszego ode mnie. Zapytałam go co robi. Odpowiedział, że haftuje sztandar. Zdziwiło mnie to niepomiernie, bo większość znanych mi chłopaków nie potrafiła guzika przyszyć, a on, po prostu, robił sztandar. Taki był. Robił to, czego inni nie robili, bo albo nie potrafili, albo im się nie chciało. A jemu się zawsze chciało. Gdy był sekretarzem miasta, to do niego się chodziło z każdą sprawą, bo u niego decyzja była raz - dwa. Jak mógł, to pomógł, jak się nie dało, to nie miał problemu z powiedzeniem w oczy: nie. A przecież nie wszyscy urzędnicy tak mają. Był merytoryczny, wiedział, o czym mówi. Do dziś pamiętam jego ostre spory toczone podczas sesji Rady Miasta z Januszem Przetacznikiem, w które nikt się nie włączał, bo – jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi – większość nie nadążała za nimi, nie rozumiała zawiłości myślenia dwóch facetów o ścisłych umysłach i sprecyzowanych wizjach- podkreśla. I dodaje - wiele w życiu osiągnął, aktywny od najmłodszych lat, aż do ostatniej chwili swojej ziemskiej wędrówki. Żył pełnią życia, nawet w chwili śmierci.

Bogdan Miszczak, właściciel Agencji Produkcji Radiowej, Telewizyjnej i Wydawniczej "Obiektyw" miał sposobność współpracować z Tadeuszem Górczykiem w latach 90. ubiegłego wieku. Na imieniny z życzenia dzwonił do Andrzeja. - Trochę się nie mogę pozbierać, bo widziałem się z nim dwa tygodnie temu. Tak się złożyło, że zadzwonił dwa miesiące temu przed śmiercią Jasia ( Jana Czubika, wójta gminy Tarnowiec - przyp. red.), kiedy szukałem wsparcia na kolejny mój film. Andrzej zadzwonił i kazał mi przyjechać z ofertą, bo na koniec wójt chciał pomóc w produkcji. Jak przyjechałem już Jasia nie poznałem. To było ostatnie pożegnanie. Jakieś fatum jest nad tą gminą – stwierdza. - Pamiętam Andrzeja jako prezesa Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Jaśle, kiedy na jego zaproszenie przyjechał konsul Japonii. Ja jako młody dziennikarz przeprowadzałem z nim wywiad. Razem z Andrzejem oraz Wojtkiem Piękosiem prowadziliśmy radio Fakty – wraca pamięcią B. Miszczak. Wiele wspomnień i chwil można byłoby przytaczać. Wszyscy, którzy znali Tadeusza Górczyka znanego im jako Andrzej zgadzają się z tym, że była to osoba otwarta, doświadczona i charakteryzująca się ciętą ripostą. - To był dobry człowiek i dużej klasy rozgrywający polityk, sterujący z drugiego fotela. Umiał zarządzać. Gdy był sekretarzem w urzędzie miasta wszyscy tylko do niego przychodzili – zaznacza.
Wczoraj w Kościele parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Jaśle odbyły się uroczystości pogrzebowe. Rodzina, przyjaciele, znajomi, samorządowcy, duchowni oraz mieszkańcy Jasła pożegnali Tadeusza Górczyka, człowieka z bogatą kartą samorządowca i działacza „Solidarności”. Po mszy głos zabrał syn zmarłego, który pożegnał swojego ojca tymi słowami: „ Był osobą ciepłą, rodzinną. Był zawsze oparciem i fundamentem, wspaniałym mężem, tatą, dziadkiem i teściem, a przede wszystkim naszym najlepszym przyjacielem. Bez względu na piękną kartę niepodległościową taty i swoje poświęcenie dla samorządu ani jak trudna i niewdzięczna była to misja, dla mnie największym bohaterstwem było właśnie to, ile zrozumienia, miłości i przyjaźni tata nam dawał. Ukochany tato, twoje odejście przedwczesne i nagłe to dla nas wielka i nieodżałowana strata. Bez Ciebie tato nic nie będzie już takie samo. Dzisiaj się żegnamy, ale pozostajemy w wierze, że spotkamy się jeszcze w domu naszego Pana”.

Ciało zmarłego Tadeusza Górczyka zostało złożone w rodzinnym grobie na Starym Cmentarzu w Jaśle.
id

