„Pani poseł, proszę to wyjaśnić”. Gorące wystąpienie Marii Kurowskiej w Sejmie po wpisie Joanny Frydrych
Podczas dzisiejszych obrad Sejmu RP posłanka Maria Kurowska zabrała głos, odnosząc się do wpisu poseł Joanny Frydrych, który – jak podkreśliła – wywołał poruszenie nie tylko w Jaśle, ale też w całym regionie. Jasielska parlamentarzystka zdecydowała się publicznie odnieść do głośnego wpisu poseł Joanny Frydrych (KO), który w Święto Niepodległości obiegł media społecznościowe.

__________ Fot. Poseł Maria Kurowska w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej
Kurowska nie kryła oburzenia i – jak podkreśliła – poczucia naruszonego dobrego imienia. Wszystko za sprawą słów opublikowanych przez Frydrych: „Z Funduszu Sprawiedliwości, posłanka PiS z Jasła, Maria Kurowska otrzymała do rozdysponowania aż 12,8 mln zł. Ponad 1,3 mln zł z tej kwoty trafiło do fikcyjnych asystentów”.
– Oświadczam, że żadnych, absolutnie żadnych pieniędzy nigdy nie otrzymałam z Funduszu Sprawiedliwości. Nie miałam też i nie mam żadnych fikcyjnych asystentów – podkreśliła Kurowska z sejmowej mównicy. – Pani poseł powinna wiedzieć, że nawet nie ma takich możliwości, by w taki sposób przekazywać pieniądze posłom. No jak to sobie pani poseł wyobraża? Że minister mi przelał na konto? A może podrzucił walizkę z milionami? – ironizowała.
Jak relacjonowała, w pierwszej chwili sądziła, że wpis Frydrych może być wynikiem włamania na konto. – Wysłałam sms-a, że ktoś wypisuje na mnie oszczerstwa. Brak odpowiedzi uświadomił mi, że to ona sama napisała – dodała.
Kurowska mówiła o „fali wulgarnego, prymitywnego hejtu”, która – jak twierdzi – ruszyła po publikacji wpisu. – W swoim życiu miałam wiele funkcji, byłam cenioną nauczycielką, byłam dyrektorem szkoły, przewodniczącą rady gminy i powiatu, burmistrzem miasta jasła, wicemarszałkiem województwa podkarpackiego, teraz drugą kadencję jestem posłem. Uczciwość była i jest moją najmocniejszą stroną i nigdy nikt takiego oszczerstwa, takiego kłamstwa na mnie nie rzucił. – stwierdziła. Zwróciła też uwagę na różnicę pokoleń: – Pani poseł jest w wieku moich córek, a nie ma szacunku do mnie jako kobiety, matki, babci.
Dlatego – jak oświadczyła – oczekuje publicznego wyjaśnienia i zadośćuczynienia. – Domagam się od pani poseł Joanny Frydrych pełnego publicznego wyjaśnienia i zadośćuczynienia. Ja wiem że pani poseł oczekuje, ze oddam sprawę do sądu i tam będzie procedowana latami, a na końcu nawet nikt nie zauważy, że jestem oczyszczona z zarzutu. Nie, Pani Poseł. Pani to publicznie teraz przedstawiła, zarzuciła i Pani to musi wyjaśnić oraz publicznie przeprosić. Dosyć kłamstwa w naszym życiu publicznym i dosyć kłamstwa na tej sali. - zakończyła.
Dzisiejsze wystąpienie to kolejny etap medialno-politycznego sporu między dwiema posłankami z tego samego regionu. Wpis Frydrych – wciąż niepoparty dokumentami – odbił się szerokim echem, wzbudzając emocje po obu stronach sceny politycznej. Region czeka na dalsze wyjaśnienia.
Red.

