Pektowin znowu może być perełką
36
Być może już niedługo zmieni się zarządca w Pektowinie i być może zmieni się także właściciel spółki. To na razie tylko przymiarki, ale prawdopodobnie tuż po wyborach do Europarlamentu zapadną ostateczne decyzje w sprawie jasielskiego zakładu.

- Ta sprawa jest elementem rozmów i podejmowania rozwiązań z Ministerstwie (Skarbu Państwa – przyp. red) i Agencji Rozwoju Przemysłu, natomiast po wyborach będą ostateczne decyzje – zapewniała na konferencji prasowej Elżbieta Łukacijewska.
Posłanka PO twierdzi, że problem Pektowinu nie jest jedynym w skali kraju.- Są także stocznie w Szczecinie, Gdańsku i Gdyni, które są naszym symbolem narodowym – dodaje.
Pracownicy Pektowinu są rozgoryczeni, uważają, że Łukacijewska ich zawiodła. - Ja rozumiem ludzi, że chcieliby mieć wszystko na dziś, czy na drugi dzień, ale ta sytuacja w Pektowinie nie trwa rok, czy półtora, tylko znacznie dłużej. Ja się zobowiązałam, po spotkaniu ze związkami, przedstawiłam sytuację ministrowi i prosiłam, żeby tą firmą się zająć. Wojciech Dąbrowski, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu powiedział, że firmę dokapitalizuje, a być może ARP nawet ją przejmie od Ministerstwa Skarbu Państwa. Ja wnoszę taki wniosek i proszę pracowników o zrozumienie – tłumaczyła posłanka.
Wystąpienia związków zawodowych, zdaniem E. Łukacijewskiej, to apel do ministra, aby zmienić zarząd PiS, który sobie nie radzi z sytuacją. - Ja taki wniosek przyjmuję i przekażę panu ministrowi, bo rozumiem, że jeżeli załoga pracuje, to ma prawo oczekiwać, że te wynagrodzenia nie będą stały w miejscu, ale zostaną zwiększone. Jeżeli jednak sytuacja jest trudna, firma przynosi straty, to dawanie dzisiaj 300 zł wynagrodzenia spowoduje, że zakład będzie poddany w stan likwidacji. A chyba nikomu z pracowników na tym nie zależy, tym bardziej, że Agencja Rozwoju Przemysłu przymierza się do dofinansowania Pektowinu – wyjaśnia kandydatka do Europarlamentu.
Łukacijewska uważa, że Jasło jest specyficznym miastem, zdominowanym przez politykę. - Obserwuję to od wielu lat i jestem zdziwiona, że aż tak bardzo. Nie chciałabym być posądzona o próbę politycznego odwetu, ale sytuacja dojrzała do tego, aby wnosić do ministra skarbu o zmianę zarządu, bo szkoda Jasła, szkoda pracowników i szkoda marki Pektowin, z której kiedyś byliśmy naprawdę dumni.
Zdaniem posłanki, firmie są potrzebne młodsze osoby, które znają mechanizmy rynkowe i będą walczyły o ten zakład. - Przy dofinansowaniu, doinwestowaniu naprawdę może być perełką, ale bez nowoczesnych menadżerów, którzy znają rynki, języki i będą umieli to wszystko zorganizować i przywrócić marce Pektowin dawną świetność, ten zakład może mieć problemy – twierdzi Elżbieta Łukacijewska.
Zapytana czy minister odpowie na zaproszenie związkowców Pektowinu mówi - Będę namawiać pana ministra, żeby przyjechał do Jasła i porozmawiał z załogą. Być może decyzja ministra o zmianie zarządu będzie szybsza.
Katarzyna Pacwa-Wilk

- Ta sprawa jest elementem rozmów i podejmowania rozwiązań z Ministerstwie (Skarbu Państwa – przyp. red) i Agencji Rozwoju Przemysłu, natomiast po wyborach będą ostateczne decyzje – zapewniała na konferencji prasowej Elżbieta Łukacijewska.
Posłanka PO twierdzi, że problem Pektowinu nie jest jedynym w skali kraju.- Są także stocznie w Szczecinie, Gdańsku i Gdyni, które są naszym symbolem narodowym – dodaje.
Pracownicy Pektowinu są rozgoryczeni, uważają, że Łukacijewska ich zawiodła. - Ja rozumiem ludzi, że chcieliby mieć wszystko na dziś, czy na drugi dzień, ale ta sytuacja w Pektowinie nie trwa rok, czy półtora, tylko znacznie dłużej. Ja się zobowiązałam, po spotkaniu ze związkami, przedstawiłam sytuację ministrowi i prosiłam, żeby tą firmą się zająć. Wojciech Dąbrowski, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu powiedział, że firmę dokapitalizuje, a być może ARP nawet ją przejmie od Ministerstwa Skarbu Państwa. Ja wnoszę taki wniosek i proszę pracowników o zrozumienie – tłumaczyła posłanka.
Wystąpienia związków zawodowych, zdaniem E. Łukacijewskiej, to apel do ministra, aby zmienić zarząd PiS, który sobie nie radzi z sytuacją. - Ja taki wniosek przyjmuję i przekażę panu ministrowi, bo rozumiem, że jeżeli załoga pracuje, to ma prawo oczekiwać, że te wynagrodzenia nie będą stały w miejscu, ale zostaną zwiększone. Jeżeli jednak sytuacja jest trudna, firma przynosi straty, to dawanie dzisiaj 300 zł wynagrodzenia spowoduje, że zakład będzie poddany w stan likwidacji. A chyba nikomu z pracowników na tym nie zależy, tym bardziej, że Agencja Rozwoju Przemysłu przymierza się do dofinansowania Pektowinu – wyjaśnia kandydatka do Europarlamentu.
Łukacijewska uważa, że Jasło jest specyficznym miastem, zdominowanym przez politykę. - Obserwuję to od wielu lat i jestem zdziwiona, że aż tak bardzo. Nie chciałabym być posądzona o próbę politycznego odwetu, ale sytuacja dojrzała do tego, aby wnosić do ministra skarbu o zmianę zarządu, bo szkoda Jasła, szkoda pracowników i szkoda marki Pektowin, z której kiedyś byliśmy naprawdę dumni.
Zdaniem posłanki, firmie są potrzebne młodsze osoby, które znają mechanizmy rynkowe i będą walczyły o ten zakład. - Przy dofinansowaniu, doinwestowaniu naprawdę może być perełką, ale bez nowoczesnych menadżerów, którzy znają rynki, języki i będą umieli to wszystko zorganizować i przywrócić marce Pektowin dawną świetność, ten zakład może mieć problemy – twierdzi Elżbieta Łukacijewska.
Zapytana czy minister odpowie na zaproszenie związkowców Pektowinu mówi - Będę namawiać pana ministra, żeby przyjechał do Jasła i porozmawiał z załogą. Być może decyzja ministra o zmianie zarządu będzie szybsza.
Katarzyna Pacwa-Wilk
