Piąte zwycięstwo MKS-u „MOSiR” Jasło w siatkarskiej II lidze mężczyzn
Siatkarze MKS-u „MOSiR” Jasło pokonali we własnej hali KS Hutnika-Wandę Kraków 3:1. Dla podopiecznych Bartosza Kilara było to piąte zwycięstwo w trwającym sezonie siatkarskiej II ligi mężczyzn. Jaślanie z kompletem zwycięstw umocnili swoją pozycję w czołówce ligowego zestawienia.

W sobotnim spotkaniu przeciwko Hutnikowi-Wandzie Kraków jaślanie musieli radzić sobie bez nieobecnych Przemysława Czado i Krzystofa Pamuły. Gospodarze rozpoczęli mecz od dwóch niewymuszonych błędów. Jaślanie pomylili się w polu zagrywki oraz w ataku. Podopieczni Bartosza Kilara potrzebowali kilku akcji, aby złapać właściwy rytm gry. Po tym, jak jednego z rywali podwójnym blokiem zatrzymali Mateusz Armata i Szymon Soboń, miejscowi objęli prowadzenie w pierwszej partii. W kolejnych akcjach powiększali przewagę punktową, która po asie serwisowym w wykonaniu Mateusza Armaty urosła do czterech punktów. Łukasz Przybyła, szkoleniowiec krakowian nie zwlekając poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Gospodarze dzięki mocnej zagrywce, która sprawiała spore trudności ekipie przyjezdnej w pełni kontrolowali przebieg rywalizacji. Wkrótce jednak roztrwonili czteropunktowe prowadzenie. W decydującej fazie pierwszego seta zrobiło się nerwowo. W kilku akcjach piłka po bloku siatkarzy MKS-u lądowała na aucie. Co więcej, jaślanom zdarzały się proste błędy w przyjęciu i rozegraniu piłki. Kiedy asem serwisowym popisał się Michał Krzyżak, dając drużynie gości prowadzenie, trener Bartosz Kilar postanowił zareagować prosząc o przerwę. Końcówka pierwszej odsłony meczu za sprawą Rafała Matuły, należała ostatecznie do gospodarzy. Przyjmujący MKS-u najpierw skutecznie zaatakował znajdując lukę w bloku krakowian, dzięki czemu doprowadził do remisu 22:22. W dwóch kolejnych akcjach popisał się asami serwisowymi przybliżając swój zespół do końcowego sukcesu w pierwszym secie.

Na drugą partię, krakowianie wyszli z zamiarem powetowania sobie niepowodzenia z pierwszego seta. Zmotywowani do walki od początku zaczęli budować przewagę punktową. Zadanie to ułatwiali im gospodarze. Ulubieńcom jasielskiej publiczności brakowało koncentracji, co skutkowało prostymi błędami w grze. Goście poczuli się pewniej. W polu zagrywki postanowił zaryzykować Michał Krzyżak. Decyzja przyjmującego zespołu Hutnika opłaciła się. Krakowianie prowadzili już 6:1. Gospodarze długo nie potrafili przełamać impasu w ataku. W grze blokiem świetnie radzili sobie przyjezdni, o czym na własnej skórze przekonał się w kilku akcjach Rafał Matuła. Jaślanie nie zamierzali składać broni. Za sprawą Matuły, który zagrywką siał postrach w szeregach rywala zaczęli odrabiać straty. Przewaga krakowian zmalała do zaledwie jednego punktu. Szymon Soboń starał się zaskoczyć gości rozegraniem na środek siatki, co skrzętnie wykorzystali przynajmniej dwukrotnie Artur Bartosik i Mateusz Armata. Pomimo ambitnej postawy gospodarzom nie udało się rozstrzygnąć drugiego seta na swoją korzyść. W końcowej fazie partii ze zmiennym szczęściem w ataku radził sobie Matuła. Z pokonaniem dobrze funkcjonującego bloku krakowian trudności miał także Kamil Warzocha. Dodając to tak kreślonego obrazu gry błędy w polu zagrywki, rozstrzygnięcie drugiej odsłony meczu nie mogło być inne, niż zwycięstwo Hutnika.
Gra na początku trzeciej partii toczyła się dla obydwu ekip ze zmiennym szczęściem. Tak, jak w decydującej fazie drugiego seta, gospodarze mieli trudności z rozwinięciem skutecznych ataków. Błędów w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła nie ustrzegli się zarówno Anatol Lejko, jak również Kamil Warzocha. Coraz więcej błędów zaczęli jednak popełniać krakowianie. W szeregach gości szwankowało przede wszystkim przyjęcie. Piłki oddawane przez siatkarzy Hutnika za darmo, bezlitośnie zaczęli wykorzystywać jaślanie. W pewnym momencie przewaga MKS-u wynosiła już siedem punktów. Krakowianie próbowali wrócić do gry. Wprawdzie zdołali zniwelować straty do czterech punktów, lecz w końcowym rozrachunku to gospodarze cieszyli się zwycięstwem w trzecim secie.

Początek czwartej odsłony sobotniego spotkania był popisem skuteczności gospodarzy. Kompletnie zagubieni krakowianie nie potrafili przeciwstawić się dobrze grającej ekipie MKS-u. Przy stanie rywalizacji 4:0 dla jaślan o przerwę poprosił Łukasz Przybyła. Trener Hutnika zdołał wpłynąć pozytywnie na swoich podopiecznych, którzy zaczęli mozolnie odrabiać straty. Seryjnie błędy zaczęli z kolei popełniać gospodarze. Dwukrotnie blokiem zatrzymany został w ataku Warzocha. Jaślanie nie ustrzegli się także błędów w przyjęciu. Gra wyrównała się. W kluczowej dla losów czwartej partii a zarazem całego spotkania fazie rywalizacji, to jednak siatkarze MKS-u lepiej radzili sobie na boisku. W secie, który zdecydował ostatecznie o końcowym rezultacie gospodarze wygrali 25:19.
Za tydzień podopieczni Bartosza Kilara staną przed kolejną szansą na powiększenie dorobku punktowego. W hali MOSiR w Jaśle zmierzą się z zespołem Błękitnych Ropczyce.
MKS „MOSiR” Jasło – KS Hutnik-Wanda Kraków 3:1 (25:22, 22:25, 25:18, 25:19)
MKS „MOSiR” Jasło: Szymon Soboń (kapitan), Artur Bartosik, Kamil Warzocha, Marcin Gorczyca, Bartosz Ochoński (libero), Piotr Kulikowski (libero), Anatol Lejko, Mateusz Michalec, Mateusz Armata.
Trener: Bartosz Kilar
KS Hutnik-Wanda Kraków: Jakub Filipczak, Dawid Fremel, Maciej Jedwabny, Michał Krzyżak, Piotr Macheta (libero), Paweł Michałek, Jakub Popardowski, Hubert Szymczak, Tomasz Wojciechowski, Marcin Zabawa, Daniel Żuchowski.
Trener: Łukasz Przybyła
MD
