Pies wygryzł 8-letniej Paulince kawałek policzka!
Tragiczny finał poprawin miał miejsce w minioną niedzielę na jednej z prywatnej posesji w Jaśle. 8-letnia dziewczynka miała na oczach gości zostać pogryziona przez psa. Paulinka w ciężkim stanie trafiła do szpitala w Krakowie-Prokocimiu, w którym czeka na przeszczep i rekonstrukcję twarzy.

W niedzielę na prywatnej posesji przy ul. Kwiatowej w Jaśle odbywały się poweselne poprawiny, na których gościły 8-letnia Paulinka i jej mama. Zabawa i radość ze szczęścia nowożeńców zakończyła się interwencją policji. Do dramatycznych wydarzeń doszło przed godziną 22 w minioną niedzielę ( 4 czerwca br.). 8-letnia Paulinka została pogryziona przez czteroletniego psa rasy mieszanej typu rottweiler. Dziecko obecnie przebywa w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie, w którym dzisiaj przejdzie pierwszy zabieg. Rodzice dziewczynki nie odstępują córki na krok, od początku wspierają ją w tych trudnych chwilach.
- Na początku bardzo płakała, pytała, czy buzia się naprawi. Dopiero teraz zaczyna się uśmiechać i bawić. Jedzenie jest dla niej męką, nawet ze słomką był duży problem. Najgorsze jest to, że nie zakończy się na jednym zabiegu. Czeka na przeszczep i rekonstrukcję twarzy. Paulinka ma wygryziony prawy policzek i wargi. Lekarze konsultowali jej przypadek ze specjalistami z Filadelfii aby jej pomóc – mówi roztrzęsionym głosem Piotr Krupa, ojciec dziewczynki.
Ojciec Paulinki podkreśla, że będzie walczył o odszkodowanie, bo leczenie jest bardzo kosztowne. Ma żal do właściciela psa, którzy jego zdaniem nie zainteresowali się stanem zdrowia ich dziecka. - Mam prawo to zgłosić, bo to jest moje dziecko i nikt mi tego nie zabroni. Nie było żadnej pomocy ze strony właściciela psa. Teraz na łamach portali internetowych wypowiada się, że chce pomóc. Mógł zainteresować się od razu. Właściciele wyszli z założenia, że to wina dziecka, nie ich. Nie był to pierwszy raz, kiedy córka bawiła się z tym psem, ale w tym dniu było dużo ludzi, muzyka, wrzaski. Pies mógł różnie zareagować. To nie zwalnia właściciela od odpowiedzialności za psa. Będę walczył o odszkodowanie – dodaje zdeterminowany.
Właściciel posesji, na której doszło do dotkliwego pogryzienia dziewczynki twierdzi, że od początku interesowali się stanem zdrowia 8-latki i chcieli przyjechać do niej do szpitala. To co się stało odbierają jak nieszczęśliwy wypadek. Pan Ryszard podkreśla, że pies nigdy wcześniej nie zaatakował żadnego dziecka i często bawi się z jego wnukami. - Wypadki chodzą po ludziach. Nic nie poradzę choćbym zabił psy, zabił siebie. Chcieliśmy na drugi dzień przyjechać do szpitala, w którym dziewczynka się znajduje, ale rodzice nie chcą, abyśmy się angażowali. Jestem gotowy, aby im pomóc – zaznacza pan Ryszard, właściciel psa.
Na tragiczne w skutkach zdarzenie zdaniem gospodarzy mogła mieć wpływ reakcja dziewczynki, która miała wybiec z domu, podbiec do psa i otwierać mu pysk, na co zwierzę zareagowało atakiem. Moment ten miał widzieć jeden z gości będący na poweselnych poprawinach.
Na miejsce zdarzenia została wezwana jasielska policja. W tej sprawie wszczęto dochodzenie z art. 160 kodeks karnego pod kątem narażenia dziewczynki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. - Policjanci interweniowali w niedzielę na prywatnej posesji w Jaśle w sprawie zgłoszenia o pogryzieniu przez psa 8-letniej dziewczynki. Funkcjonariusze w toku prowadzonego postępowania będą w tej sprawie przesłuchiwać świadków w celu wyjaśnienia okoliczności tego zdarzenia – wyjaśnia st. asp. Piotr Wojtunik, rzecznik prasowy jasielskiej policji.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

