Pijana postawiła wszystkie służby na nogi!
„Ratujcie mnie, potrzebuję pomocy!” - te słowa w słuchawce telefonu usłyszał dyżurny jasielskiej komendy policji. 34-letnia kobieta nie powiedziała gdzie jest ani co się dzieje. Zaraz po tym rozłączyła się, a służby rozpoczęły poszukiwania.

Około godziny 4.00 nad ranem 34-letnia mieszkanka Jasła zadzwoniła na numer alarmowy Komendy Powiatowej Policji w Jaśle. Kobieta prosiła o pomoc nie przekazując więcej informacji. Dyżurny nie dowiedział się od niej gdzie zgłaszająca się znajduje i co jej grozi. Mimo to podjęto interwencję. Na nogi postawiono wszystkie patrole policyjne oraz cztery zastępy straży pożarnej z Jasła. Kontakt z kobietą przez około dwie godziny był niemożliwy.
- Próbowaliśmy za wszelką cenę ustalić adres i numer mieszkania, w którym znajduje się kobieta oraz to, czy zgłoszenie jest żartem, czy może polegać na prawdzie. Gdy udało nam się nawiązać połączenie ze zgłaszającą okazało się, że jest w jednym z bloków przy ul. Szkolnej. Kobieta została doprowadzona do komendy, w której zostanie rozpytana na powyższą okoliczność – powiedział st. asp. Piotr Wojtunik z KPP w Jaśle.
Z kobietą nawiązany został kontakt dopiero około godziny 6.00. W rozmowie z funkcjonariuszem przekazała, że w jednym z mieszkań przy ul. Szkolnej odkręciła kurek z gazem. W tym czasie do Centrum Powiadamiania Ratunkowego wpłynęło zgłoszenie od mieszkańców o ulatniającym się gazie. Na miejscu strażacy za pomocą specjalistycznego sprzętu sprawdzali stężenie gazu w pobliżu jednego z mieszkań. Okazało się, że w środku znajdowała się poszukiwana 34-latka.
Kobieta jest mieszkanką Jasła. W momencie przybycia służb znajdowała się w mieszkaniu swojego znajomego przy ul. Szkolnej. Kobieta nie tylko zwróciła na siebie uwagę policji i straży pożarnej, ale również wystraszyła mieszkańców bloku. Obecnie 34-latka znajduje się na komendzie, gdzie została zbadana na zawartość alkoholu w organizmie. Miała 2,3 promila.
Jeżeli okaże się, że wezwanie było bezpodstawne kobieta odpowie za to przed sądem.
id

