Plaga dzików w Sowinie
Dziki w najlepsze panoszą się w Sowinie powodując straty w uprawach. Poszkodowani otrzymują w ramach odszkodowań marnych parę złotych.
O tym, że dziki terroryzują mieszkańców Sowiny po raz pierwszy zrobiło się głośno w marcu. Wówczas na antenie kanału telewizyjnego TVP.INFO ukazał się reportaż o jednym z mieszkańców wsi, który postanowił starać się o odszkodowanie za wyrządzone przez zwierzęta szkody. Wniosek skierował wprost do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego. Na miejsce przyjechała komisja, która wyceniła szkody na zawrotną kwotę… 6 złotych!

Na terenach wchodzących w skład obwodów łowieckich szkody szacowane są natomiast przez Koła Łowieckie, które następnie wypłacają odszkodowania. Środki jakimi jednak dysponują są niewielkie, co wpływa na wysokość przydzielanych odszkodowań.
Jerzy Lechwar podchodzi do sprawy odszkodowania z wyraźnym rozbawieniem. Ale sama obecność dzikich zwierząt w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań mieszkalnych zabawna już nie jest. Na swoim profilu w popularnym portalu społecznościowym rolnik prezentuje filmy z dzikami w roli głównej. Ostatni z nich zastał zarejestrowany 12 czerwca. Udostępniliśmy go na naszym fanpage’u FB/jasielskiportalinformacyjnyJaslo4u.pl
Bezradni mieszkańcy
Mieszkańcy Sowiny nie wiedzą jak radzić sobie z problemem. Na terenach zalesionych w okolicach Jasła liczba dzików szacowana jest na blisko 140 osobników. Stanowi to obszar dwóch kół łowieckich: „Jedność” Kołaczyce – obwód łowiecki – 150 pk, „Jarząbek” Jasło – obwód łowiecki 163 pk.

Okoliczni rolnicy próbują niemal wszystkiego, aby odstraszyć dziki. Montują w granicach upraw czujniki ,które po wykryciu ruchu emitują głośny bo przekraczający 100 db dźwięk. Niektórzy z uporem strzelają petardami. W użyciu są tutaj także środki chemiczne, wydzielające odstraszającą woń.
Dziki przychodzą w pole każdego wieczoru. Wszystko zaczęło się u nas w ubiegłym tygodniu. Tyle ziemniaków ile posadziliśmy, dziki wykopały i zjadły. – mówi Edward Niklewicz, mieszkaniec wsi.

Jak u Pana Boga za piecem
Sowina wydaje się idealnym miejscem dla życia dzikiej zwierzyny. Spokojna, stosunkowo gęsto zalesiona okolica sprzyja zwiększaniu się jej pogłowia, w tym również pogłowia dzików.
Uprawy rolne dla dzików to swego rodzaju „szwedzki stół“. Wychodzą z lasu, gdyż tu jest im łatwiej zdobyć jedzenie. W poszukiwania pożywienia na terenie leśnym, muszą włożyć zdecydowanie więcej wysiłku niż na terenie otwartym, na glebie uprawnej, gdzie mają można powiedzieć 'podane na tacy'. Ludzie traktują to jako szkodę, natomiast dla nich jest to normalne zachowanie – mówi dr Dominik Wróbel, dyrektor Instytutu Politechnicznego PWSZ w Krośnie.
Wielu z mieszkańców obawia się o swoje bezpieczeństwo. Jak twierdzą dziki bez jakiejkolwiek bojaźni zbliżają się do ich domów i budynków gospodarczych.
Któregoś dnia, wieczorem usłyszeliśmy odgłos padającego deszczu. Okazało się jednak, że były to dziki buszujące w zbożu. Podeszły pod taras tak blisko, że dało się słyszeć ich cmokanie. Było ich około 40 sztuk. Staramy się strzelać petardami, ale one nie boją się już tego hałasu. – mówiła Danuta Ignarska, mieszkanka Sowiny.
Syzyfowa praca
Dla zdecydowanej większości mieszkańców wsi ziemia posiada wymierną wartość. To na niej sadzą warzywa oraz sieją zboża, aby wykarmić siebie, swoje rodziny oraz zwierzęta gospodarskie. Trudno zatem dziwić się rozgoryczeniu okolicznych rolników, którzy w tym roku już dwukrotnie sadzili na swoich polach ziemniaki, tylko po to, aby mogły pożywić się nimi dziki.
W tamtym roku zostało mi mało co ziemniaków. W tym posadziłem ziemniaki końcem marca. Zjadły wszystko. Te, które zasadziłem znów też zjadły. Szkoda w ogóle wychodzić w pole. Wychodzi na to, że tego roku będę musiał kupować ziemniaki. – mówi Stanisław Wilisowski, rolnik z Sowiny.

Nie składają broni
Mieszkańcy zapowiadają, że nie poddadzą się i będą walczyć o swój dobytek. Obecnie za pośrednictwem władz samorządowych oraz sołtysa wsi zbierane są podpisy pod petycją do wojewody podkarpackiego. W petycji tej mieszkańcy domagają się podjęcia zdecydowanych kroków w celu zapobieżenia problemom związanym z obecnością dzików. Jedynym rozwiązaniem wydaje się zdecydowana redukcja ich liczebności. Mieszkańcom pozostaje wierzyć, że znajdą przychylność administracji rządowej na szczeblu województwa.
PP
