Po otwarciu nowego sklepu MPM powstały 24 miejsca pracy. Rozmowa z założycielami rodzinnej firmy z Jasła
Otwarcie nowego sklepu MPM na osiedlu Gamrat to nie tylko kolejna inwestycja handlowa w regionie, ale także nowe miejsca pracy. W nowej placówce pracuje blisko 30 osób, a uruchomienie sklepu pozwoliło zatrudnić nowych pracowników również w innych sklepach sieci, dzięki czemu łącznie powstały 24 nowe miejsca pracy.



Z Marią Kokoczką i Mirosławem Prucnalem, założycielami rodzinnej sieci sklepów MPM, rozmawiamy o początkach firmy, zmianach w handlu, komentarzach klientów, lokalnych dostawcach i o tym, dlaczego w sklepie ważne jest coś więcej niż tylko najniższa cena.
Nowy sklep to przede wszystkim ludzie
Otwarcie sklepu na osiedlu Gamrat to duża inwestycja. Co było najważniejsze przy jego uruchomieniu?
Nowy sklep to zawsze duże przedsięwzięcie organizacyjne. W tej placówce pracuje blisko 30 osób. Część zespołu to doświadczeni pracownicy z naszych innych sklepów, którzy przeszli do nowego miejsca, ale jednocześnie zatrudniliśmy nowe osoby, uzupełniając załogę w pozostałych sklepach.
W sumie można powiedzieć, że dzięki tej inwestycji powstały 24 nowe miejsca pracy.

Największą siłą naszej firmy są pracownicy. Wiele osób pracuje z nami od lat i zna ten handel od podstaw. Staramy się szkolić ludzi u siebie, bo wiemy, że tego zawodu nie da się nauczyć w jeden dzień.
Duże znaczenie ma też atmosfera w pracy. Sklep to miejsce, w którym ludzie spędzają ze sobą bardzo dużo czasu, dlatego ważne jest, żeby panowały dobre relacje i wzajemny szacunek.
Od jednego sklepu do dziewięciu placówek
MPM to dziś rozpoznawalna sieć sklepów, ale początki były znacznie skromniejsze.
Zaczynaliśmy od jednego sklepu w Jaśle. To były czasy, kiedy wiele rzeczy trzeba było robić samemu. Pamiętamy, jak wyglądała codzienna praca — od sprzedaży po dowożenie towaru.
Firma rozwijała się stopniowo, bez pośpiechu. Dziś pod szyldem MPM działa dziewięć sklepów, ale nadal staramy się prowadzić je w taki sposób, żeby klienci czuli, że to sklepy lokalne, a nie anonimowa sieć.


Dlaczego klienci wracają do lokalnego sklepu
Na rynku jest dziś duża konkurencja. Co sprawia, że klienci wracają do MPM?
Przede wszystkim normalność. Klient przychodzi do sklepu i chce zrobić zakupy bez zastanawiania się nad regulaminem promocji czy dodatkowymi warunkami.
Dużą rolę odgrywa świeży towar. W naszych sklepach ważna jest lada z mięsem i wędlinami, świeże warzywa i owoce, pieczywo z lokalnych piekarni.
Znaczenie ma też obsługa. W wielu sklepach pracują osoby, które klienci znają od lat. To buduje zaufanie i powoduje, że ludzie wracają.
Klienci porównują ceny — i mają do tego prawo
Pod artykułami o sklepach zawsze pojawiają się komentarze o cenach. Jak Państwo na to patrzą?
To naturalne, że klienci porównują ceny. Każdy ma prawo wybrać sklep, który uważa za najlepszy.
Możemy natomiast spokojnie powiedzieć, że przez wszystkie lata działalności nie mieliśmy sporów z Inspekcją Handlową dotyczących wprowadzania klientów w błąd czy nieuczciwych praktyk wobec dostawców. Kontrole w handlu są częste, ale od początku staramy się działać uczciwie.
W mediach co jakiś czas pojawiają się informacje o wysokich karach nakładanych na duże sieci handlowe. To nie bierze się z powietrza. Skala działalności jest tam ogromna i często stosowane są bardzo skomplikowane mechanizmy promocji.
My staramy się, żeby sytuacja była prosta — klient stoi przed półką, widzi cenę i wie, ile zapłaci.
Były momenty naprawdę trudne
Przez tyle lat prowadzenia firmy na pewno zdarzały się trudne momenty. Kiedy handel był najtrudniejszy?
Takich momentów było kilka. Handel zawsze był wymagającą branżą, ale są okresy, które pamięta się szczególnie.
Na pewno bardzo trudny był czas pandemii. Z jednej strony sklepy musiały działać normalnie, bo ludzie musieli robić zakupy, a z drugiej strony pojawiały się nowe przepisy, ograniczenia i duża nerwowość wśród klientów.
To był okres, w którym trzeba było podejmować decyzje z dnia na dzień i często niezależnie od tego, co się zrobiło, ktoś był niezadowolony.
Do dziś zdarza się, że w komentarzach w internecie wracają tamte sytuacje, ale trzeba pamiętać, że wtedy wszyscy działaliśmy według obowiązujących przepisów. Najważniejsze było bezpieczeństwo pracowników i klientów.
Takie momenty pokazują, że w handlu najważniejsi są ludzie. Jeśli jest dobry zespół, to nawet trudny okres można przetrwać.



Dyskont i lokalny sklep to dwa różne modele
Duże sieci działają w ogromnej skali i mają inne możliwości, jeśli chodzi o logistykę czy promocje.
My nie próbujemy ich kopiować. Stawiamy na świeżość, lokalnych dostawców, prostą ofertę i uczciwe ceny.
Klient sam wybiera, gdzie chce robić zakupy. Jednego dnia pojedzie do dużego sklepu, a drugiego przyjdzie do osiedlowego, gdzie może kupić świeże pieczywo albo wędliny z lady.



Czy w MPM jest drożej? Przykład z ziemniakami
Dobrym przykładem są ziemniaki, które dziś sprzedajemy w naszych sklepach. Przyjeżdżają do nas z Tarnowca, czyli z miejscowości oddalonej o kilkanaście kilometrów stąd.
W tym sezonie ceny giełdowe są wyjątkowo niskie, bo były duże nasadzenia i sprzyjająca pogoda. Dla rolników nie jest to łatwa sytuacja, ale my staramy się patrzeć na współpracę długofalowo. Płacimy naszemu dostawcy więcej niż wynosi aktualna cena transakcyjna, bo chcemy mieć pewność, że w kolejnym sezonie nadal będzie produkował i że klienci dostaną towar tej samej jakości.
Dziś w naszych sklepach ziemniaki kosztują 1,99 zł za kilogram, podczas gdy w dużych sieciach regularna cena potrafi wynosić około 2,99 zł. Nie mówimy o krótkich promocjach, tylko o zwykłej cenie, za jaką kupuje się produkt przez większość czasu.
Ziemniaki to tylko jeden przykład, ale gdyby przejść po półkach i porównać podstawowe produkty kupowane najczęściej, często okazuje się, że różnice nie są takie, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Lokalny sklep to nie tylko sprzedaż, ale cała sieć współpracy
Często mówi się o miejscach pracy w samym sklepie, ale wokół takiej firmy działa też wiele innych osób.
To prawda. Sklep to nie tylko pracownicy, których widać na sali sprzedaży. Współpracujemy z wieloma firmami z Jasła, powiatu jasielskiego i sąsiednich powiatów. To są producenci żywności, piekarnie, hurtownie, firmy transportowe, serwisowe i usługowe.
Dzięki tej współpracy pracę mają nie tylko osoby zatrudnione bezpośrednio w naszych sklepach, ale również ludzie w tych firmach, które z nami współpracują.
Warto też pamiętać, że kiedy działają lokalne firmy, pieniądze zostają w regionie. Firmy płacą podatki tutaj, pracownicy mieszkają tutaj, a część tych środków wraca do budżetów miast i gmin.
Nie zawsze się o tym mówi, ale każdy lokalny przedsiębiorca ma wpływ nie tylko na swoją firmę, ale też na to, jak rozwija się całe otoczenie.



Klient dziś kupuje inaczej niż kiedyś
Zakupy bardzo się zmieniły. Kiedyś robiło się duże zakupy rzadziej, dziś częściej kupuje się mniej, ale za to częściej.
Klienci oczekują wygody i szybkiej obsługi, dlatego wprowadzamy kasy samoobsługowe. Nie po to, żeby zastąpić ludzi, ale żeby ułatwić zakupy.
Tradycyjne kasy nadal są dostępne, bo wielu klientów woli taką formę obsługi.
Nowe przepisy to koszty, których klient nie widzi
W ostatnich latach pojawiło się wiele nowych obowiązków.
Dobrym przykładem jest system kaucyjny. Automat do zwrotu opakowań kosztuje tyle co dobrej klasy samochód, ale wiemy, że jest potrzebny klientom, dlatego zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie.
Jak będzie wyglądał handel za kilka lat?
Handel cały czas się zmienia i będzie się zmieniał dalej.
Z jednej strony pojawia się coraz więcej nowoczesnych rozwiązań, z drugiej strony widać, że klienci wciąż chcą kupować w miejscu, które znają i gdzie mogą porozmawiać z obsługą.
Uważamy, że lokalne sklepy mają przyszłość, jeśli będą uczciwe wobec klientów i dostawców i jeśli będą dbały o jakość towaru.
Dlaczego dalej rozwijacie firmę?
(śmiech) A na czym innym mielibyśmy się znać? Handel towarzyszy nam od wielu lat.
A mówiąc poważnie — czujemy odpowiedzialność za ludzi, którzy pracują z nami od lat.
Każdy nowy sklep to miejsca pracy. Staramy się rozwijać spokojnie, krok po kroku, tak żeby firma była bezpieczna i dla klientów, i dla pracowników.
