Po pokazie fajerwerków Sylwia ma zmasakrowane oko. Jasielska prokuratura złożyła wniosek o wyłączenie jej ze sprawy
Do tragedii doszło w Nowy Rok przy wieży widokowej na Górze Liwocz. Sylwia z Błażkowej przyszła wraz z rodziną obejrzeć pokaz fajerwerków, na który zapraszano wszystkich mieszkańców powiatu jasielskiego. 27-latce materiał pirotechniczny wystrzelił przed twarzą. Jasielska prokuratura wszczęła dochodzenie, ale chce wyłączyć się z prowadzenia tej sprawy.
Wracamy do dramatu, który rozegrał się na Górze Liwocz, gdzie witano Nowy Rok 2020. Tuż po północy z wieży widokowej rozpoczął się pokaz sztucznych ogni. Po chwili jeden z fajerwerków odbił się od ramienia krzyża, spadł na ziemię wprost pod nogi obserwujących pokaz ludzi. Tam wystrzeliła a twarz Sylwii zalała się krwią. Oko młodej błażkowianki było pokiereszowane. Konieczne było szycie powieki, ale nie to okazało się być najgorszą wieścią. Dziewczyna ma poważne problemy ze wzrokiem, nie widzi na prawe oko. Wszystkie te makabryczne wydarzenia spowodowały, że musiała zrezygnować ze swoich planów i dotychczasowego życia. Matka dziewczyny zgłosiła sprawę na policję.
Sprawę przejmie inna prokuratura?

Niedługo po tej tragedii wszczęte zostało dochodzenie pod nadzorem prokuratora. - Złożyliśmy materiały do Prokuratury Okręgowej w Krośnie, aby sprawa została przekazana do innej prokuratury, gdyż rodzina również domaga się wyłączenia jasielskiej policji i prokuratury, ze względu na powiązania ze starostą jasielskim i ks. Gerardem Stanulą, którzy podobno byli organizatorami tej imprezy. Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła – powiedział prokurator Kazimierz Łaba. W tej sprawie wszczęte zostało dochodzenie pod kątem spowodowania zagrożenia dla zdrowia lub życia wielu osób oraz spowodowania obrażeń ciała u dwóch sióstr, o czym pisaliśmy <TUTAJ>.
Na plakacie informującym o organizowanej w sylwestra mszy świętej, a zaraz po niej pokazie fajerwerków i zapewnionym dla wszystkich zainteresowanych dowozie na Górę Liwocz komunikacją Powiatowo-Gminnego Związku Komunikacyjnego – Jasiel czytamy, że na uroczystości związane z zakończeniem 2019 r. zapraszał starosta jasielski Adam Pawluś, wójt gminy Brzyska Rafał Papciak i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju na Górze Liwocz ks. Gerard Stanula.

Jednakże z oficjalnego profilu facebook’owego urzędu dowiadujemy się, że to Starostwo Powiatowe w Jaśle było organizatorem tych uroczystości. Co więcej, to z budżetu powiatu zakupiono materiały pirotechniczne, których użyto podczas pokazu. Jak potwierdził Marek Marecki, zastępca dyrektora ds. Gospodarki Leśnej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, uroczystości organizowane na Górze Liwocz odbywały się poza terenem lasów państwowych. - Zdarzenie, o którym mowa miało miejsce na obszarze znajdującym się poza terenem zarządzanym przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe – poinformował. Z kolei Łukasz Lis, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie zapewnił, że teren, na którym organizowany był pokaz pirotechniczny nie jest rezerwatem przyrody. - Na terenie rezerwatów (ale tylko na ich terenie) obowiązują wszystkie zakazy wymienione w ustawie o ochronie przyrody (art. 15 ust. 1) m.in. organizowania imprez i zakłócania ciszy – zapewnia.
Radni i masa pytań
O kwestie organizacyjne pytała na sesji rady powiatu radna Ewa Wawro. – Z zaproszenia, które pojawiło się na wielu stronach internetowych wynika, że to starostwo było głównym organizatorem - podkreśliła. Początkowo starosta jasielski próbował uniknąć odpowiedzi na pytanie stwierdzając, że udzieli jej na piśmie. Radna nie dała jednak za wygraną żądając odpowiedzi na swoje pytanie. Wówczas Adam Pawluś udzielił krótkiej odpowiedzi.

- Mogę tylko stwierdzić, że starostwo nie było głównym organizatorem tych uroczystości, natomiast je współfinansowało – skwitował Adam Pawluś. Radna chciała dowiedzieć się m.in. kto poniesie koszty odszkodowania z tytułu uszczerbku na zdrowiu, którego doznała poszkodowana dziewczyna. Ewa Wawro musi jednak poczekać na odpowiedzi także na pozostałe pytania, na które włodarz powiatu woli odpowiadać na piśmie.

Kolejne pytania do starosty kierował radny Krzysztof Buba. Był ciekawy, czy takie uroczystości były organizowane w poprzednich latach i czy powiat również je finansował.
„ Nie da się tego zamieść pod dywan”
Na sali obrad pojawił się Ireneusz Hendzel, właściciel w firmie zajmującej się organizowaniem pokazów pirotechnicznych. Do głosu został dopuszczony jednak dopiero po zamknięciu sesji przez przewodniczącego rady. Stąd też próżno będzie szukać jego wypowiedzi w materiale wideo z sesji Rady Powiatu w Jaśle. - Od kilkunastu lat widzę uchybienia w starostwie, gdzie cyklicznie powtarzane są imprezy z użyciem materiałów wybuchowych. Chodzi o Liwocz, gdzie teraz doszło do wypadku. Dzwoniłem w tej sprawie do zaprzyjaźnionych pirotechników oraz do Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia o zasięgnięcie informacji w tej sprawie. Otrzymałem jednoznaczną odpowiedź od majora, który jest guru w zakresie materiałów wybuchowych, że jeżeli trzeba poprą nas. To krzywdzące dla nas, że starostwo zamawia ludzi, którzy nie mają żadnych papierów, nie mają żadnego instruktora strzelectwa i wykonują po raz kolejny, gdzie dochodzi po prostu do wypadku. Światło pada na wszystkich pirotechników i firmy, które się tym zajmują. To jest tragedia. Trzeba się uderzyć w piersi i przyznać do tego błędu. Jako stowarzyszenie będziemy wspierać prokuratora. Z tego co mi wiadomo, sprawą zajmie się prokuratura z Krosna. Nie da się tego zamieść pod dywan. Mówię to jako mieszkaniec Jasła – podkreślił. Sprawie będziemy się przyglądać.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

