Witali Nowy Rok na Górze Liwocz. Ucierpiała 27-latka
Starosta jasielski, wójt gminy Brzyska i kustosz sanktuarium na Górze Liwocz zapraszali mieszkańców powiatu jasielskiego na uroczystości związane z zakończeniem 2019 r. Po mszy świętej odbył się pokaz sztucznych ogni, w trakcie którego ranna została 27-letnia dziewczyna.

fot. archiwum prywatne
Powitanie Nowego Roku 2020 na Górze Liwocz zakończyło się nieszczęśliwym wypadkiem. Ranna została 27-letnia kobieta z Błażkowej oraz jej młodsza siostra, która doznała urazu nogi. Obie wraz z rodzicami przyjechały zobaczyć pokaz sztucznych ogni. Jednak uroczystości sylwestrowe zakończyły się dla nich tragicznie. Sprawę bada jasielska policja. Z relacji matki poszkodowanej kobiety wynika, że jeden z fajerwerków miał odbić się od ramienia krzyża, spaść w obserwujących pokaz pirotechniczny i wybuchnąć na ziemi. Na twarzy dziewczyny w okolicy prawego oka natychmiast pojawiła się krew. – Przeszedłem wokół kaplicy i na chwilę się zatrzymałem. W pewnym momencie dostałem uderzenie w łydkę. Wydaje mi się, że z petardy, ale trudno mi powiedzieć, czy to spadło z góry. Na szczęście stałem tyłem. Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem dziewczynę trzymającą się za twarz. Wtedy okazało się, że coś się stało – mówił nam jeden ze strażaków ochotników.
27-latka trafiła do krośnieńskiego szpitala na oddział okulistyczny. Do Krosna została przetransportowana karetką pogotowia wezwaną przez świadków zdarzenia i samą rodzinę. W szpitalu zszyto jej rozciętą powiekę. Rokowania nie są jednak optymistyczne. Młoda kobieta prawie nie widzi na oko. W sobotę 4 stycznia br. jej matka zawiadomiła o wypadku jasielską policję. – Przyjęliśmy zawiadomienie od mamy poszkodowanej dziewczyny i prowadzimy w tej sprawie czynności sprawdzające pod kątem art. 160 par. 1 kk - narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz art. 157 kk- spowodowania średniego i lekkiego uszczerbku na zdrowiu – poinformował podkom. Piotr Wojtunik, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jaśle.
Z oficjalnej informacji udzielonej portalowi przez Andrzeja Konopkę, naczelnika Wydziału Rozwoju, Promocji i Spraw Społecznych Starostwa Powiatowego w Jaśle wynika, że współorganizatorami uroczystości na Górze Liwocz byli starosta, wójt gminy Brzyska, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju na Górze Liwocz oraz Stowarzyszenie Kobiet Gminy Brzyska „Liwoczanka”. Wójt Rafał Papciak zaprzeczył jednak, aby miał z tym wydarzeniem jakikolwiek związek oprócz zachęcania mieszkańców do udziału w Sylwestrze na Górze Liwocz. - Gmina Brzyska nie była organizatorem mszy św. oraz całego wydarzenia na Liwoczu. Czym innym jest poinformowanie i zaproszenie na imprezę organizowaną na terenie gminy, a czym innym bycie organizatorem. My jako gmina nie zamawialiśmy żadnej firmy, która by robiła pokazy. Nie braliśmy żadnego udziału finansowego w tym wydarzeniu. Faktem jest, że na szczycie Liwocza miał miejsce bardzo nieszczęśliwy wypadek, w którym ucierpiała młoda dziewczyna i jej rodzina. Jest to bardzo przykre i smutne dla nas mieszkańców Gminy Brzyska, że do takiej tragedii doszło – wyjaśnił R. Papciak, wójt gminy Brzyska. - Z tego co widziałem fajerwerki były odpalane z platformy widokowej. Nie wydaje mi się, żeby ktoś był z petardami. Nie zauważyłem, żeby ktoś strzelał prywatnie, ale byłem też zajęty składaniem życzeń, więc nie mam pewności. Jest mi niezmiernie przykro, że mieszkanka mojej gminy i osoby, które jej tam towarzyszyły ucierpiały. Rozmawiałem z mamą tej dziewczyny w czwartek po Nowym Roku. Pytałem jak się czuje, jakie są rokowania i co mówią lekarze. Mieliśmy się spotkać, ale jechała do szpitala do córki. Trzeba tę sytuację na pewno wyjaśnić. Uważam, że dobrym pomysłem byłoby zorganizowanie zbiórki publicznej na dalsze leczenie poszkodowanej. Myślę, że taką pomoc można byłoby zorganizować w całym powiecie jasielskim – dodał wójt.
Starostwo Powiatowe w Jaśle zakupiło materiał na pokaz pirotechniczny w kwocie 1200 złotych w jednym z jasielskich sklepów sprzedających ten asortyment. Z odpowiedzi, jakiej udzielił nam urząd dowiedzieliśmy się, że osoba, która odpalała sztuczne ognie została wskazana przez sprzedawcę. - Mamy oświadczenie od sprzedawcy, że materiały, którymi oni się posługują nie mogły spowodować takiego uszkodzenia. Co więcej, były puszczane wysoko na wieży, natomiast wypadek miał miejsce na dole. Nie wiem, ale prawdopodobnie mogły być użyte jakieś inne materiały przez osoby trzecie, które spowodowały takie obrażenia, jakich doznała poszkodowana dziewczyna. Zdaniem sprzedawcy gdyby nawet uderzyły kogoś z bliskiej odległości, to mogły dojść tylko do poparzeń. Na pewno sztuczne ognie powodują huk, to nie ulega wątpliwości, natomiast nie ma zakazu ich używania i nie są to materiały niebezpieczne w takim rozumieniu, że nie wymagają specjalnego zabezpieczenia – tłumaczył Adam Pawluś, starosta jasielski. Nie ukrywa, że to co się stało nie powinno mieć miejsca. - Ubolewamy z tego powodu, że do takich zdarzeń doszło. To było wydarzenie głownie religijne. Nikt nie miał zamiaru, żeby powodować jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Tę sprawę powinna wyjaśnić policja - dodał.
Organizatorzy podkreślają, że uroczystości na Górze Liwocz nie miały charakteru imprezy masowej, w związku z czym nie zachodziła konieczność dokonywania zabezpieczenia medycznego ani opłacania ubezpieczenia.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl
