"Podglądacze" w jasielskich przymierzalniach ? To nie żart.
Właściciele sklepów z markową odzieżą i bielizną coraz częściej decydują się na zakładanie kamer w przymierzalniach lub w takim miejscu, w którym klient mierzący ubranie widzi monitoring w lustrze. Wielu klientów być może nie ma tej świadomości, że...są podglądani.

O krok za daleko
Znane polskie powiedzenie „klient nasz pan” jedynie pięknie brzmi, bo w rzeczywistości właściciele sklepów wpadają na coraz lepsze pomysły, wymyślając zabezpieczenia przed ewentualną kradzieżą asortymentu. Przeprowadzona przez nas sonda wskazała, że większość kupujących czuje się, niczym potencjalni złodzieje, co w rezultacie wywołuje dyskomfort psychiczny, zażenowanie oraz niechęć do danego sklepu i obsługi klienta.
Kamery atrapy czy „prawdziwki” ?
W jednym z jasielskich sklepów są zamontowane kamery tzw. kopułki. Pech chciał, że jedna z nich w całości wpada z pomieszczenia butiku do jednej z przymierzalni. Być może klientowi byłoby wszystko jedno, gdyby nie chodziło o bieliznę. - Podczas mierzenia bielizny zauważyłam w lustrze czarną plamkę. Nie mogłam uwierzyć, że to kamera więc przyjrzałam się temu lepiej. Nigdy wcześniej nie przytrafiło mi się coś takiego. Kiedy jednak zauważyłam w lustrze odbijającą się kamerę wpadającą ze sklepu do przymierzalni, miałam zdjęty biustonosz. Emocje wzięły górę i zrezygnowałam z dalszego przymierzania bielizny. Czułam się okropnie – opowiada podenerwowana klientka sklepu. - I gdy pracownica tłumaczyła mi i zapewniała, że nic się nie nagrało, to ja nie mam żadnej pewności. Pozostało jedynie rozczarowanie, ogromny wstyd i chęć najszybszego wyjścia ze sklepu. - dodaje.
Sprawdziliśmy sklepy i okazało się, że nie był to blef. Owa kamera mogła być zarówno atrapą specjalnie zamontowaną, by odstraszyć tych, którzy nie mają zamiaru zapłacić za towar. Niemniej klient tym bardziej nie wróci, urażony naruszeniem prawa do prywatności.

Dwie strony medalu
Z jednej strony właściciele oczekują klientów i szybkiego zarobku, z drugiej zaś chcą się ustrzec przez złodziejami i stratami. Sięgają również do innych metod takich jak zakładanie bramek, czipów na odzież, instalują monitoring i zatrudniają ochroniarzy. Są jednak granice dobrego smaku. Podglądanie klienta w przymierzalni może zostać uznane za naruszenie dóbr osobistych, a w ostateczności pociągnąć właściciela sklepu do odpowiedzialności i wypłaty zadośćuczynienia.
(icz)

