Podkarpacie dyskryminowane. Będziemy walczyć o swoje.
9
Blisko tysiąc osób pikietowało w czwartek, 14 stycznia br. przed budynkiem Narodowego Funduszu Zdrowia w Rzeszowie. Wśród nich byli parlamentarzyści, samorządowcy oraz dyrektorzy i pracownicy podkarpackich szpitali. Wszyscy domagali się jednego – więcej pieniędzy na funkcjonowanie placówek medycznych w naszym województwie. Niestety, rozmowy z przedstawicielami rzeszowskiego NFZ nie przyniosły rezultatów. Protestujący zapowiedzieli kolejną pikietę, tym razem przed Ministerstwem Zdrowia w Warszawie.

- Chcieliśmy zwrócić uwagę na to, że województwo podkarpackie jest trochę dyskryminowane w rozdziale środków NFZ, że tych środków na Podkarpacie trafia mniej, że przy tak niskich środkach nie jesteśmy w stanie zapewnić odpowiedniej opieki zdrowotnej mieszkańcom swoich powiatów – tłumaczy Adam Kmiecik, starosta jasielski.
Szefom szpitali udało się porozmawiać z zastępcą dyrektora NFZ w Rzeszowie. – Okazało się, że nie mają większych środków i nie są w stanie dać nam większych pieniędzy, ponieważ centrala w Warszawie tych środków dla nich nie przeznaczyła. Wiemy, że problem nie tkwi w NFZ w Rzeszowie, tylko w centrali – dodaje starosta. Dyrektorzy szpitali przekazali rzeszowskim władzom postulaty. Teraz wszyscy czekają na decyzję.
Po pikiecie odbył się nadzwyczajny konwent starostów województwa podkarpackiego, podczas którego do dalszych działań został wybrany 13-osobowy zespół. W jego skład wchodzą m.in. dyrektorzy szpitali oraz samorządowcy, wśród których jest także Adam Kmiecik. - Ten zespół będzie rozmawiał z ministerstwem i NFZ. Walczymy o finansowanie wszystkich szpitali na Podkarpaciu i ten zespół będzie występował w imieniu wszystkich, będzie jeździł do Warszawy czy prowadził negocjacje – tłumaczy Kmiecik
Sprawa trafiła także na biurka najwyższych władz w kraju. Do prezydenta i premiera zostało wystosowane pismo, w którym samorządowcy i dyrektorzy podkarpackich szpitali pytają wprost czym nasz region zasłużył sobie na taką dyskryminację? Z kolei do minister zdrowia trafiło zaproszenie dotyczące przyjazdu na Podkarpacie. – Chcemy, aby pani minister przyjechała na Podkarpacie i zobaczyła, jaka jest tu sytuacja. Jeżeli nie będzie w miarę szybkiego odzewu na nasze zaproszenie, wówczas podejmiemy kolejne działania, być może trzeba będzie się wybrać z podobną pikietą do Warszawy – dodaje starosta.
Jeżeli jednak i to nie przyniesie skutku, a dyrektorzy szpitali zostaną zmuszeni do podpisania niekorzystnych kontraktów, wówczas odbije się to na pacjentach. W przypadku jasielskiego szpitala wiązałoby się to m.in. ze skróceniem godzin pracy w Centrum Rehabilitacji, czy też wydłużeniem kolejek do specjalistów. Limity zostałyby także wprowadzone na przyjęcia na oddziały: wewnętrzny, chirurgiczny, pediatrii i ortopedii. Jednak jak zapewnia Zbigniew Betlej, nie dojdzie do zamknięcia żadnego oddziału. Pojawi się jednak inny problem – zwolnienia części personelu. Zakładając czarny scenariusz z pracą w szpitalu może się pożegnać nawet kilkanaście osób.

- Gdyby nie udało się wynegocjować innych warunków trzeba byłoby zwolnić kilkanaście osób. Nie chcę do tego dopuścić, bo ja czuję co to jest kogoś zwolnić, pozbawić pracy. Mam duży dyskomfort, jak otrzymuję telefony z informacją, że kolejki się wydłużają, że rejestrujemy pacjentów na endoprotezy za kilka miesięcy. Chcemy świadczyć jak najlepsze usługi, ale niejednokrotnie jest to związane z finansami – tłumaczy Zbigniew Betlej, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.
Starosta Kmiecik, zapewnia z kolei, że te działania nie będą się odbywać się kosztem pacjentów. - Szpitale na pewno będą funkcjonowały i te najtrudniejsze przypadki, gdzie będzie ratowanie życia będą obsługiwane. A jeżeli NFZ nadal nie zrobi nic w tym kierunku, to podejmiemy drastyczniejsze formy naszego protestu. My nie żądamy czegoś więcej, my oczekujemy, żeby traktowano nas na Podkarpaciu, tak jak wszystkie inne województwa, aby te środki były dla nas takie same jak dla innych – podkreśla starosta.
(kp)
Czytaj: NFZ oszczędza na Podkarpaciu. Jutro pikieta w Rzeszowie.

- Chcieliśmy zwrócić uwagę na to, że województwo podkarpackie jest trochę dyskryminowane w rozdziale środków NFZ, że tych środków na Podkarpacie trafia mniej, że przy tak niskich środkach nie jesteśmy w stanie zapewnić odpowiedniej opieki zdrowotnej mieszkańcom swoich powiatów – tłumaczy Adam Kmiecik, starosta jasielski.
Szefom szpitali udało się porozmawiać z zastępcą dyrektora NFZ w Rzeszowie. – Okazało się, że nie mają większych środków i nie są w stanie dać nam większych pieniędzy, ponieważ centrala w Warszawie tych środków dla nich nie przeznaczyła. Wiemy, że problem nie tkwi w NFZ w Rzeszowie, tylko w centrali – dodaje starosta. Dyrektorzy szpitali przekazali rzeszowskim władzom postulaty. Teraz wszyscy czekają na decyzję.
Po pikiecie odbył się nadzwyczajny konwent starostów województwa podkarpackiego, podczas którego do dalszych działań został wybrany 13-osobowy zespół. W jego skład wchodzą m.in. dyrektorzy szpitali oraz samorządowcy, wśród których jest także Adam Kmiecik. - Ten zespół będzie rozmawiał z ministerstwem i NFZ. Walczymy o finansowanie wszystkich szpitali na Podkarpaciu i ten zespół będzie występował w imieniu wszystkich, będzie jeździł do Warszawy czy prowadził negocjacje – tłumaczy Kmiecik
Sprawa trafiła także na biurka najwyższych władz w kraju. Do prezydenta i premiera zostało wystosowane pismo, w którym samorządowcy i dyrektorzy podkarpackich szpitali pytają wprost czym nasz region zasłużył sobie na taką dyskryminację? Z kolei do minister zdrowia trafiło zaproszenie dotyczące przyjazdu na Podkarpacie. – Chcemy, aby pani minister przyjechała na Podkarpacie i zobaczyła, jaka jest tu sytuacja. Jeżeli nie będzie w miarę szybkiego odzewu na nasze zaproszenie, wówczas podejmiemy kolejne działania, być może trzeba będzie się wybrać z podobną pikietą do Warszawy – dodaje starosta.
Jeżeli jednak i to nie przyniesie skutku, a dyrektorzy szpitali zostaną zmuszeni do podpisania niekorzystnych kontraktów, wówczas odbije się to na pacjentach. W przypadku jasielskiego szpitala wiązałoby się to m.in. ze skróceniem godzin pracy w Centrum Rehabilitacji, czy też wydłużeniem kolejek do specjalistów. Limity zostałyby także wprowadzone na przyjęcia na oddziały: wewnętrzny, chirurgiczny, pediatrii i ortopedii. Jednak jak zapewnia Zbigniew Betlej, nie dojdzie do zamknięcia żadnego oddziału. Pojawi się jednak inny problem – zwolnienia części personelu. Zakładając czarny scenariusz z pracą w szpitalu może się pożegnać nawet kilkanaście osób.

- Gdyby nie udało się wynegocjować innych warunków trzeba byłoby zwolnić kilkanaście osób. Nie chcę do tego dopuścić, bo ja czuję co to jest kogoś zwolnić, pozbawić pracy. Mam duży dyskomfort, jak otrzymuję telefony z informacją, że kolejki się wydłużają, że rejestrujemy pacjentów na endoprotezy za kilka miesięcy. Chcemy świadczyć jak najlepsze usługi, ale niejednokrotnie jest to związane z finansami – tłumaczy Zbigniew Betlej, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.
Starosta Kmiecik, zapewnia z kolei, że te działania nie będą się odbywać się kosztem pacjentów. - Szpitale na pewno będą funkcjonowały i te najtrudniejsze przypadki, gdzie będzie ratowanie życia będą obsługiwane. A jeżeli NFZ nadal nie zrobi nic w tym kierunku, to podejmiemy drastyczniejsze formy naszego protestu. My nie żądamy czegoś więcej, my oczekujemy, żeby traktowano nas na Podkarpaciu, tak jak wszystkie inne województwa, aby te środki były dla nas takie same jak dla innych – podkreśla starosta.
(kp)
Czytaj: NFZ oszczędza na Podkarpaciu. Jutro pikieta w Rzeszowie.
