Podkarpacie okiem inwestorów
W ostatnim rankingu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową województwo podkarpackie zajęło 13 miejsce pod względem atrakcyjności inwestycyjnej.
Najgorzej jest u nas z tak zwaną dostępnością transportową. Podkarpacki paradoks to z jednej strony skupiska dużych inwestycji do których prowadzą nowe drogi a z drugiej duża liczba miejsc o których inwestorzy nawet nigdy nie słyszeli.
Piotr Klimczak, Instytut Gospodarki WSIiZ w Rzeszowie:
- ”Główną barierą jest to, że na Podkarpaciu nie mamy dobrze rozwiniętej sieci dróg i autostrad. Każdemu inwestorowi dotrzeć na Podkarpacie jest ciężko i to jest główna przyczyna zniechęcająca.”
Bo dla wykładających duże pieniądze liczy się przede wszystkim to, czy w miejscu lokalizacji przedsiębiorstwa jest dobra infrastruktura i ręce gotowe do pracy, co daje szanse na zyski. Ostatni raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową surowo ocenia Podkarpacie, ale o tym, że na Podkarpaciu opłaca się inwestować widać chociażby w mieleckiej specjalnej strefie ekonomicznej. Działa tam już blisko sto firm. Podobnie jest w strefie tarnobrzeskiej. Należy jednak pamiętać, że przedsiębiorstwa tam funkcjonujące korzystają z bardzo wysokich ulg podatkowych. Tymczasem Unia Europejska dąży do likwidacji takich biznesowych oaz, bo naruszają zasadę konkurencyjności.
Piotr Klimczak, Instytut Gospodarki WSIiZ w Rzeszowie:
- ”Teraz jest podstawowe pytanie czy po wygaśnięciu tych stref te przedsiębiorstwa pozostaną tutaj. Czy głównym czynnikiem, dla którego tu przyszły to są te niskie koszty podatkowe i tania siła robocza. Czy nie będzie tak, że za parę lat będą się przenosić na Ukrainę.”
Szefowie amerykańskiej firmy LEAR gdy wybrali Jarosław, dali pracę 300 pracownikom. Teraz zatrudniają trzy razy więcej osób. Jednak aby ściągnąć do miasta takiego inwestora nie wystarczyło stworzyć dogodne warunki do inwestowania, bo równie ważna jest umiejętność nawiązywania biznesowych kontaktów.
Tomasz Oronowicz, starosta jarosławski:
- ”Trzeba po prostu być, trzeba znać języki, porozumiewać się z ludźmi. Jeździć na konferencje, spotykać się z ambasadorami różnych krajów, rozmawiać z różnymi prezesami i promować swój region. To jest ważne.”
Dzięki odpowiedniej promocji Amerykanie myślą o tym, żeby na tych terenach wybudować swój drugi zakład. Niestety im dalej na wschód Podkarpacia tym gorzej. W przygranicznym Przemyślu pod względem gospodarczym nie dzieje się prawie nic. Jedyny poważny obiekt jaki powstaje w mieście to budynek muzeum.
Bronisław Magier, WSAiZ w Przemyślu:
- ”Masę ludzi pouciekało w ogóle z tego terenu, nie widzi tu żadnej perspektywy. A jeżeli widzi perspektywy to trudno się dziwić, że ucieka. Inwestor gdyby chciał przyjść to szuka taniej siły roboczej, a tej taniej siły roboczej coraz bardziej u nas ubywa.”
I tak proinwestycyjne koło się zamyka. Teraz Podkarpacie ma tylko 22 oferty atrakcyjnych terenów dla ewentualnych inwestorów, gdy na przykład województwo warmińsko - mazurskie ma ich trzy razy tyle.
Anna Arciszewska/TVP 3 Rzeszów

