Podzieleni na tych co muszą zamykać szkoły i na tych co nie chcą
W gminie Tarnowiec sześć szkół podstawowych jest zagrożonych likwidacją. Rodzice i nauczyciele są oburzeni i deklarują, że będą walczyć o placówki...
Samorząd stoi przed trudną decyzją. Jak twierdzi, musi szukać takich rozwiązań, które pozwolą utrzymać finanse na równym poziomie dochodów i wydatków. W obecnej chwili gmina Tarnowiec zadłużona jest na około 9.000.000 zł. Zdaniem Bogusława Wójcika, wójta gminy Tarnowiec jest to spowodowane dużym nakładem pieniędzy na oświatę.

- Od 2005 r. do tej pory do oświaty gmina dołożyła 13.000.000 zł po to, aby te placówki utrzymać. Są szkoły, gdzie w klasach jest po 7 - 10 dzieci i nauka odbywa się w klasach łączonych. My nie jesteśmy zadowoleni z tego że ci uczniowie muszą się w takich warunkach uczyć jeżeli chodzi o łączenie klas - mówi Bogusław Wójcik, wójt gminy Tarnowiec.
Rodzice i nauczyciele nie rozumieją, dlaczego ich szkoła w Gliniku Polskim, nowa i wyremontowana ma zostać zlikwidowana. Zorganizowali spotkanie wiejskie, na które zaprosili wójta, zastępcę i przewodniczącego rady gminy, by odpowiedzieli na pytania mieszkańców. Niestety nikt ich zdaniem nie pojawił się i nie porozmawiał z ludźmi, których była ponad setka.

- Bronimy szkoły do ostatniej kropli krwi. Bo nasza szkoła, jest nowa, piękna i przy drodze. Nasze dzieci będą kierowane do szkoły w Łajscach. My się z tym absolutnie nie zgadzamy i szkołę naszą chcemy, aby została. Patrząc na radnych gminy Tarnowiec i naszego wójta nie wiem czy jest jeszcze szansa dla naszej szkoły. Wczoraj było zebranie wiejskie. Władze gminy nie wstawiły sie na to spotkanie. Pan wójt nie był, zastępca również. Nie ma szans na obronę naszej szkoły bo nie ma z kim rozmawiać - twierdzi Renata Wiśniowska, mieszkanka Glinika Polskiego, mama dwójki dzieci.

- Mam ogromny żal do włodarzy gminy Tarnowiec, ponieważ trzy miesiące temu przyjeżdżali do każdej wioski na zebrania przedwyborcze i nic nie mówili o tak fatalnej sytuacji finansowej. Teraz, czyżby sytuacja finansowa tak się zmieniła? Wczoraj mieliśmy zebranie wiejskie. Poinformowani o nim zostali pan wójt, zastępca i przewodniczący rady. Nikt z nich nie pojawił się. Na spotkanie przyszło około stu ludzi. Nie było z kim rozmawiać. Nasza szkoła to centrum oświaty. Zamknięcie jej to jest degradacją środowiska. Mam nadzieję, że jeśli nie będzie innego wyjścia to pan wójt i cały samorząd gminy pomoże nam utrzymać tę szkołę przez stowarzyszenie - powiedziała Małgorzata Machowska, przewodnicząca Rady Rodziców szkoły im. Marii Konopnickiej w Gliniku Polskim.
I chęci udzielenia pomocy są...
- Jestem za tym, że jeżeli będą chętni tworzyć takie stowarzyszenia, deklaruję się, że wszelką pomoc jaka będzie potrzebna udzielimy. Szkoła w Łajscach jest nowa i nie wymaga remontu. Ma ona o wiele większe pomieszczenia klasowe niż placówka w Gliniku Polskim, ale nie posiada prawdziwej sali gimnastycznej. Szkoła w Gliniku Polskim też nie ma prawdziwej. To jest sala pełnowymiarowa na potrzeby małej szkółki i na pewno spełnia ona swoje zadanie. Dla nas te szkoły są porównywalne. Dwadzieścia lat pracuję w samorządzie i dopiero pierwszy raz zdarzyło mi się, że nie mogłem przyjechać na zaproszone spotkanie. Nie dlatego, że nie chciałem, ale zdrowie czasem też wysiada - dodaje Wójcik.
Piotr Sikora, zastępca wójta uważa, że niepotrzebne są spory. Zapewnia, że podejmą wszelkich starań,
aby dzieci mogły czuć się bezpiecznie i miały dobre warunki nauki w szkołach.

- Sytuacja dla nas jako samorządowców niezmiernie trudna i to co z mojego punktu widzenia i pracy zawodowej, nie podoba mi się retoryka gry wojennej, która wkrada się w całe to zagadnienie oraz sugeruje jakby samorząd stał po jednej stronie barykady a rodzice po drugiej. Chciałbym zapewnić, że jest nam drogie każde dziecko w naszej gminie i nie zależnie od tego jakie rozwiązania będą przyjmowane, my jako organ wykonawcy będziemy się starać, żeby wszystkim dzieciom zapewnić bezpieczeństwo i dobre warunki nauki w szkołach. Niestety sytuacja, jaką mamy w naszym kraju stwarza takie pozory, że to my walczymy z rodzicami i jesteśmy złymi osobami, które chcą skrzywdzić najmniejszych naszych mieszkańców. Chce zapewnić, że tak nie jest. Jesteśmy zatroskani o wszystkie dzieci i szkoły - komentuje Piotr Sikora.
Ilona Czarnecka
czarnecka.ilona@gmail.com
