Pożar strawił dobytek ich życia
16
Do pożaru drewnianego domu w Łysej Górze doszło dziś ok. godziny 15.00. Na miejsce przybyła w pierwszej kolejności jednostka OSP z Łysej Góry, po niej dotarli strażacy ze Skalnika i Nowego Żmigrodu oraz Państwowej Straży Pożarnej z Jasła. Trwa ustalanie przyczyn pożaru i szacowanie strat.





Dom, który uległ całkowitemu zniszczeniu należał do państwa Poterów. Jak mówi pani Józefa, to był dorobek ich całego życia. Nikt nie wie jak doszło do pożaru – Byliśmy z mężem w polu, ja zostałam, a mąż poszedł do domu. Kiedy do niego dochodził widział już dym z okna, a za chwilę wielki płomień – relacjonuje pani Józefa. Spłonęło wszystko - W środku były ważne dokumenty, jak my je teraz odzyskamy??? – martwi się J. Potera.
Pan Franciszek, mąż pani Józefy choruje na cukrzycę. Nie zdążył już wziąć kolejnej dawki insuliny. Spaliła się ze wszystkim, co znajdowało się w domu. Kiedy zaczęło mu się robić słabo, pogotowie zabrało go do szpitala.
Przyczyny tragedii na razie nie są znane. Z całą pewnością można stwierdzić jedynie to, że dom zaczął palić się od środka.

Pomoc pogorzelcom obiecały władze gminy. Na miejscu zdarzenia obecny był Zenon Książkiewicz, przewodniczący Rady Gminy Nowy Żmigród, jednocześnie prezes OSP w Łysej Górze. - Jesteśmy w kontakcie z wójtem. Pytał już, czy jest zabezpieczenie ze strony rodziny lub bliskich. Sąsiedzi wraz z rodziną zadeklarowali pomoc i to, że zaopiekują się państwem Poterami. Zaangażowany został także Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, a od jutra władze gminy przystąpią do działania, aby udzielić już konkretnej pomocy państwu Poterom. Dziś noc spędzą u sąsiadów, muszą trochę dojść do siebie – mówi przewodniczący gminy Nowy Żmigród. Wójt gminy, Krzysztof Augustyn zapewnia, że gmina ma w rezerwie budżetowej środki przeznaczone na takie sytuacje. Dysponuje również lokalami zastępczymi, więc rodzina Poterów dach nad głową ma zagwarantowany.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Dom, który uległ całkowitemu zniszczeniu należał do państwa Poterów. Jak mówi pani Józefa, to był dorobek ich całego życia. Nikt nie wie jak doszło do pożaru – Byliśmy z mężem w polu, ja zostałam, a mąż poszedł do domu. Kiedy do niego dochodził widział już dym z okna, a za chwilę wielki płomień – relacjonuje pani Józefa. Spłonęło wszystko - W środku były ważne dokumenty, jak my je teraz odzyskamy??? – martwi się J. Potera.
Pan Franciszek, mąż pani Józefy choruje na cukrzycę. Nie zdążył już wziąć kolejnej dawki insuliny. Spaliła się ze wszystkim, co znajdowało się w domu. Kiedy zaczęło mu się robić słabo, pogotowie zabrało go do szpitala.
Przyczyny tragedii na razie nie są znane. Z całą pewnością można stwierdzić jedynie to, że dom zaczął palić się od środka.
Pomoc pogorzelcom obiecały władze gminy. Na miejscu zdarzenia obecny był Zenon Książkiewicz, przewodniczący Rady Gminy Nowy Żmigród, jednocześnie prezes OSP w Łysej Górze. - Jesteśmy w kontakcie z wójtem. Pytał już, czy jest zabezpieczenie ze strony rodziny lub bliskich. Sąsiedzi wraz z rodziną zadeklarowali pomoc i to, że zaopiekują się państwem Poterami. Zaangażowany został także Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, a od jutra władze gminy przystąpią do działania, aby udzielić już konkretnej pomocy państwu Poterom. Dziś noc spędzą u sąsiadów, muszą trochę dojść do siebie – mówi przewodniczący gminy Nowy Żmigród. Wójt gminy, Krzysztof Augustyn zapewnia, że gmina ma w rezerwie budżetowej środki przeznaczone na takie sytuacje. Dysponuje również lokalami zastępczymi, więc rodzina Poterów dach nad głową ma zagwarantowany.
Katarzyna Pacwa-Wilk
