Pracownicy Pektowinu podpisują lojalki
27
Dokument zobowiązujący do zachowania tajemnicy zawodowej i poufności otrzymali w ubiegłym tygodniu do podpisania pracownicy ZPOW Petkowin Zarząd spółki zastosował tzw. lojalkę w trosce o dobro firmy. Związkowcy zwrócili się więc z prośbą o opinię do radców prawnych Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” oraz do Głównej Inspekcji Pracy.
Nam udało się dotrzeć do tego dokumentu. Niestety nie wynika z niego, jaki zakres informacji jest objętych tajemnicą.


Poprosiliśmy o komentarz Edmunda Gondka, przewodniczącego Zakładowej Komisji NSZZ „Solidarność” w Pektowinie. - Takie oświadczenie odbieramy jako rodzaj weksla in blanco, gdzie pracownik zobowiązuje się dobrowolnie do pokrycia kosztów jakiejś szkody, gdzie nie wiadomo dokładnie co jest tą szkodą. Czy informacja typu, że Pektowin mieści się przy ul. Baczyńskiego jest poufna czy jawna? Treść dokumentu nie określa zakresu tajności – zastanawia się E. Gondek. Z naszych informacji wynika, że takie zobowiązanie podpisali prawie wszyscy pracownicy biurowca, tj. ok. 40 osób. Czy takie działania mają rzeczywiście chronić firmę przed upadkiem, czy też interes prezesa, który za wszelką cenę chce zatrzymać swój fotel?
Dzisiaj mija miesiąc od wejścia w spór zbiorowy pracowników z zarządem firmy. Niestety niewiele się zmieniło. - Czekamy na to, co obiecywali nam parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej i na wyjaśnienie, czy ten spór jest z zarządem spółki czy z ministrem – mówi Gondek.
W poniedziałek, 8 czerwca br., dzień po wyborach do Europarlamentu związkowcy spotkali się z senatorem Stanisławem Zającem. Poprosili go o pomoc w zorganizowaniu spotkania z ministrem Skarbu Państwa, Aleksandrem Gradem. - Dzisiaj mija miesiąc od momentu zawiązania sporu zbiorowego, a my jesteśmy nadal w punkcie wyjścia. Gdyby nie ta wypowiedź ministra (Czytaj więcej: Komu zależy na upadłości Pektowinu? ), spór zostałby w jakiś sposób rozwiązany. Jeżeli się okaże, że nie dojdzie do spotkania z ministrem i to z nim jesteśmy w sporze zbiorowym, to wtedy będziemy musieli podjąć bardziej radykalne działania, czyli strajk okupacyjny. Tylko w ten sposób możemy wymusić jakiekolwiek działania – podkreśla przewodniczący Gondek.
Katarzyna Pacwa-Wilk
Nam udało się dotrzeć do tego dokumentu. Niestety nie wynika z niego, jaki zakres informacji jest objętych tajemnicą.

Poprosiliśmy o komentarz Edmunda Gondka, przewodniczącego Zakładowej Komisji NSZZ „Solidarność” w Pektowinie. - Takie oświadczenie odbieramy jako rodzaj weksla in blanco, gdzie pracownik zobowiązuje się dobrowolnie do pokrycia kosztów jakiejś szkody, gdzie nie wiadomo dokładnie co jest tą szkodą. Czy informacja typu, że Pektowin mieści się przy ul. Baczyńskiego jest poufna czy jawna? Treść dokumentu nie określa zakresu tajności – zastanawia się E. Gondek. Z naszych informacji wynika, że takie zobowiązanie podpisali prawie wszyscy pracownicy biurowca, tj. ok. 40 osób. Czy takie działania mają rzeczywiście chronić firmę przed upadkiem, czy też interes prezesa, który za wszelką cenę chce zatrzymać swój fotel?
Dzisiaj mija miesiąc od wejścia w spór zbiorowy pracowników z zarządem firmy. Niestety niewiele się zmieniło. - Czekamy na to, co obiecywali nam parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej i na wyjaśnienie, czy ten spór jest z zarządem spółki czy z ministrem – mówi Gondek.
W poniedziałek, 8 czerwca br., dzień po wyborach do Europarlamentu związkowcy spotkali się z senatorem Stanisławem Zającem. Poprosili go o pomoc w zorganizowaniu spotkania z ministrem Skarbu Państwa, Aleksandrem Gradem. - Dzisiaj mija miesiąc od momentu zawiązania sporu zbiorowego, a my jesteśmy nadal w punkcie wyjścia. Gdyby nie ta wypowiedź ministra (Czytaj więcej: Komu zależy na upadłości Pektowinu? ), spór zostałby w jakiś sposób rozwiązany. Jeżeli się okaże, że nie dojdzie do spotkania z ministrem i to z nim jesteśmy w sporze zbiorowym, to wtedy będziemy musieli podjąć bardziej radykalne działania, czyli strajk okupacyjny. Tylko w ten sposób możemy wymusić jakiekolwiek działania – podkreśla przewodniczący Gondek.
Katarzyna Pacwa-Wilk
