Premier Ludwik Dorn w Jaśle
16
Dziś Jasło odwiedził wicepremier rządu Ludwik Dorn. Śmigłowiec rządowy wylądował na boisku MOSIR około godziny 10:15. Po powitaniu premiera przez burmistrza i innych urzędników jasielskich kolumna samochodów udała się do pierwszego punktu wizyty, a mianowicie na osiedle Gądki, gdzie premier spotkał się z mieszkańcami. Kierowały nimi różne odczucia w stosunku do władz lokalnych. Niektórzy uważali, że coroczne podtopienia są w pewnym sensie winą ospałości urzędników, gdyż nie były dotąd prowadzone żadne działania w kierunku poprawy ich sytuacji. Inni z kolei odnosili się dobrym słowem, przede wszystkim do pana burmistrza który obronił wały przed ich rozbiórką planowaną przez wyższy szczebel władzy. To dzięki niemu wały zbudowane nielegalnie przez mieszkańców uchroniły ich przed większą tragedią.
"...ten wał uratował nas kilkanaście razy!" - mówi mieszkanka osiedla GądkiNiestety, po wylaniu rzek w tym roku wał został uszkodzony w kilku miejscach i nie jest w stanie uchronić mieszkańców przed kolejnym wielkim deszczem.
Podążając wzdłuż ulicy Plażowej wicepremier i burmistrz doświadczyli przykrego przyjecia ze strony jednego z mieszkancow Gadek.
Otóż mężczyzna ten miał za złe władzom lokalnym, że pozwoliły na budowe walu zaraz przy wjeździe do jego posesji. Miał również żal do rządu za brak zainteresowania corocznymi podtopieniami.
Następnie obrano kierunek na pobliski sklep na Gądkach, pod którym również doszło do wymiany zdań miedzy przedstawicielami władzy, a mieszkańcami. Padło wiele poważnych deklaracji ze strony premiera i burmistrza. Premier obiecał, że nie zostawi tej sprawy niedokończonej.
"Środki pomocowe dla osób poszkodowanych zostały już uruchomione."
Premier zadeklarował, że przyjedzie do Jasła ponownie za miesiąc aby sprawdzić czy cos się zmieniło. Nie mówił o konkretnych sumach które zostaną przekazane na pomoc Jaślanom, zapewnił jednak, że znajdą się środki na budowe całych wałów o długosci 6,5 km, lub początkowo przynajmniej na przebudowanie najważniejszych jego odcinków. Te słowa, które zresztą zostały nagrodzone oklaskami, z pewnością ucieszyły mieszkańców.
"Będziemy odliczać dni do następnej wizyty" – mówili.
Jeśli znajdą się obiecane środki pienieżne, budowa mogłaby rozpocząć się w tym roku. Jednak nie tylko pieniądze są
problemem. Są tereny które uprzednio należy wykupic od wlaścicieli (mowa o fragmencie spornym), jednak wszystko jest na dobrej drodze.Następnym punktem wizyty była konferencja w UMJ. Po przedstawieniu obecnych gości i po krótkiej konfrontacji z fotoreporterami poproszono media o wyjście.
Na konferencji poruszono wiele kwestii, między innymi: budowe zbiornika retencyjnego na rzecze Wisłoce który jest niezwykle potrzebny nie tylko dla Jasła ale również Dębicy jak i Mielca. Mówiono też o skuteczniejszej stabilizacji poziomu wody w zbiorniku retencyjnym w Klimkówce, to znaczy aby spuszczania wody w tym zbiorniku były dokonywane w odpowiednim czasie, aby nie potęgowały zagrożenia powodziowego dla okolic. Z kolei stosowanie monitoringu poziomu rzek mógłby gwarantować szybszą reakcje w fazie zagrożenia.

Po wysluchaniu tych wszystkich uwag przez Ludwika Dorna, pozostaje nam jedynie czekac na to, co przyniesie nam jego wizyta w naszym mieście.
Po zamkniętej konferencji premier udzielił ostatniego wywiadu mediom, po którym wkrótce ruszył na boisko Mosir gdzie już czekał na niego śmigłowiec. Z dużym entuzjazmem wśród zgromadzonych spotkał się serdeczny gest ze stony premiera. Mianowicie uścisnął on dłonie strażakom, którzy w trudnych chwilach pomagali mieszkańcom podtopionych domostw, jak tylko mogli. Po oficjalnym pożegnaniu władz jasielskich, powiatowych jak i wojewódzkich Ludwik Dorn odleciał. Teraz pozostaje tylko oczekiwanie na to czy coś się zmieni. Nadzieja umiera ostatnia.
Tekst i foto: Reebel
Zredagowała: Clinton
[FOTORELACJA]

