Proces proboszcza jednej z jasielskich parafii oskarżonego przez parafiankę o naruszenie nietykalności cielesnej za zamkniętymi drzwiami
W minioną środę przed Sądem Rejonowym w Jaśle ruszył proces proboszcza jednej z jasielskich parafii, którego parafianka oskarża o naruszenie nietykalności cielesnej, znieważenie i zniesławienie. Prowadząca sprawę sędzia zdecydowała o wyłączeniu jawności postępowania. Proces odbywa się zatem za zamkniętymi drzwiami.

Proboszcz jednej z jasielskich parafii stanął przed sądem w konsekwencji skierowania przez panią Justynę do Sądu Rejonowego w Jaśle prywatnego aktu oskarżenia. Parafianka zarzuca duchownemu naruszenie nietykalności cielesnej, gdzie w grę wchodzi czyn zabroniony o podłożu seksualnym, zniesławienie oraz znieważenie. Zanim jednak sprawa trafiła na wokandę, pani Justyna próbowała szukać sprawiedliwości u przełożonych proboszcza. Dwukrotnie miała spotkać się w tej sprawie z przedstawicielami Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie. O sprawie pisaliśmy w artykule: „Parafianka zarzuca proboszczowi jednej z jasielskich parafii naruszenie nietykalności cielesnej. W środę rusza proces karny”.
Proces rozpoczął się w środę 21 grudnia 2022 r. Sędzia prowadząca rozprawę zdecydowała o wyłączeniu jawności postępowania, wskazując na przepisy art. 359 Kodeksu postępowania karnego. Mówi on, że w przypadku sprawy o pomówienie lub znieważenie istnieją przesłanki do utajnienia rozprawy. Sprawa może odbywać się jawnie, jeżeli osoba pokrzywdzona złoży w tej sprawie stosownym wniosek. Mecenas Maksymilian Gurbisz, reprezentujący panią Justynę zapewnia, że takowy wniosek zostanie złożony do sądu w formie pisemnej. – Nie było możliwości złożenia wniosku o jawność rozprawy ustnie do protokołu. Tym samym wniosek w tej sprawie złożymy na pewno na piśmie – przekonuje mecenas Gurbisz.
Wyłączenie jawności rozprawy oznaczało, że odbyła się ona za zamkniętymi drzwiami, bez udziału mediów oraz publiczności. Sąd przesłuchał w środę oskarżonego, panią Justynę oraz dwoje świadków, powołanych przez pokrzywdzoną. Po trwającej blisko trzy godziny rozprawie zarówno oskarżony, jak też jego obrońca mecenas Paweł Gadomski nie zgodzili się na rozmowę z dziennikarzami. Duchowny szybko opuścił budynek sądu.
MD

