Proces przeciwko radnej z Kołaczyc zmierza ku końcowi
Burmistrz Małgorzata Salacha wystąpiła przeciwko radnej na drogę sądową za naruszenie dóbr osobistych. Od Magdaleny Stasiowskiej żąda przeprosin i 12 tys. zł zadośćuczynienia. W minioną środę odbyła się ostatnia rozprawa w procesie z powództwa cywilnego.

Burmistrz Małgorzata Salacha pozwała radną Magdalenę Stasiowską za komentarz, którego udzieliła lokalnej gazecie na temat wydanych 12 tys. zł za wywiad w ogólnopolskiej gazecie oraz otrzymania statuetki, jaką przyznano gminie na Kongresie Przedsiębiorczości w Lublinie. Radna skrytykowała włodarza Kołaczyc słowami, że "lekką ręką burmistrz wydaje pieniądze na statuetki i tytuły, które nie zmniejszają bezrobocia i nie wpłyną na rozwój gminy. Niedopuszczalne jest, aby burmistrz trwoniła pieniądze na artykuły w zamian za statuetkę". Ponadto uznała, że wydała 12 tys. zł na promocję swojego wizerunku.
Małgorzata Salacha domaga się teraz przeprosin i 12 tys. zł zadośćucznienia za naruszenie jej dóbr osobistych, radna zaś oddalenia pozwu. W minioną środę ( 8 listopada br.) sąd przesłuchał strony tego sporu. Jak zeznała burmistrz Małgorzata Salacha została niesłusznie oskarżona o zakup za gminne pieniądze dla siebie statuetki, aby poprawić swój wizerunek. Na początku nie zamierzała kierować sprawy do sądu. Widząc jednak, iż artykuł, który ukazał się w lokalnej prasie został negatywnie odebrany przez mieszkańców i pojawiły się krytyczne komentarze w stosunku do jej osoby postanowiła walczyć o dobre imię.

- Otrzymywałam anonimy, które obrażały moją osobę, hejtowano mnie na Facebook'u. Radna Magdalena Stasiowska od początku przejawiała w stosunku do mnie niechęć. Stara się podważyć mój autorytet wpisami na temat szastania pieniędzy na prawo i lewo - mówiła burmistrz Małgorzata Salacha. Podkreśliła, że wypowiedź radnej miała wpływ na jej utratę wiarygodności wśród mieszkańców gminy Kołaczyce.
Burmistrz podczas przesłuchania została zapytana przez pełnomocnika Magdaleny Stasiowskiej o to, dlaczego nie rozpytano innej prasy o cenę artykułu, biorąc pod uwagę, że podjęcie decyzji o wydaniu 12 tys. zł na promocję gminy nie było zdaniem M. Salachy łatwe. - Sprawami promocji zajmuje się pracownik, który zasugerował mi wydawnictwo, a ja się zgodziłam – odpowiedziała. Gminie zależało na promocji ogólnopolskiej, mimo to zabrakło informacji na stronie urzędu, który informowałby mieszkańców o tym, że taki materiał prasowy ukaże się w gazecie ogólnopolskiej. Burmistrz zaprzeczyła jednak, że zakup artykułu był trzymany w tajemnicy podkreślając, że o tym wiedzieli pracownicy gminy.

Magdalena Stasiowska przekonywała sąd, że firma, która ogłosiła konkurs zajmuje się kreowaniem wizerunku. - Uważam, że burmistrz za pieniądze gminy promowała siebie, ponieważ wywiad był przeprowadzony z włodarzem Kołaczyc. Jest napisane, że to wywiad z Małgorzatą Salachą. Widać, że jest to nie tylko promocja gminy. Nie zapytano innych radnych. Zbulwersowało mnie to, że został przeprowadzony wywiad tylko z burmistrzem – podkreślała radna Magdalena Stasiowska. - Jeżeli występuje związek, że zakupuje się artykuł za tak dużą kwotę, a później ten sam podmiot udziela nagrody to jest to dla mnie niezrozumiałe i niedopuszczalne – dodała.
Radna podkreśliła, że zabrakło informacji dotyczącej wydania 12 tys. zł na zakup artykułu w gazecie ogólnopolskiej. Dodała również, że w momencie udzielania komentarza na ten temat odpowiedziała emocjonalnie biorąc pod uwagę to, iż na drobne rzeczy np. o wywrotkę żwiru trudno doprosić się o reakcję ze strony gminy. Jak przyznała, w swojej wypowiedzi kierowała się dobrem budżetu gminy i lokalnej społeczności.
Była to ostatnia rozprawa w procesie powództwa cywilnego, która toczyła się w Sądzie Okręgowym w Krośnie. 21 listopada ogłosi wyrok w tej sprawie.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

