Przeciek w starostwie
Budowlana fuszerka spowodowała, że pracownicy jasielskiego starostwa podczas częstych ostatnio opadów deszczu pracują w nieprzemakalnych płaszczach. A w pomieszczeniach trzeba rozstawiać kubły na deszczówkę. Strach pomyśleć , co będzie w zimie.
Podczas każdego większego deszczu woda zalewa pomieszczenia urzędu. Nie oszczędzając gabinetu starosty. Opanowano ją ustawiając dziesiątki kubłów i zabezpieczając folią wszystkie elektroniczne urządzenia oraz archiwa z dokumentami. Niezależnie od tych nadzwyczajnych w urzędzie środków wszędzie czuć wilgoć i fetor pleśni. Praca w starostwie stała się nie tylko uciążliwa ale wręcz niebezpieczna. Ci, którzy przyjeżdżają do starostwa załatwiać urzędowe sprawy ze zdziwieniem patrzą na to co się dzieje. Wszystko jest efektem remontu, a dokładnie nadbudowy gmachu starostwa, które kosztowało w sumie 600 tysięcy złotych. Rozpoczęto je za poprzedniej kadencji samorządu. Prowizoryczne zadaszenie miało nie przeciekać. Ale stało się inaczej.
Adam Kmiecik, starosta jasielski
-”Powołałem zespół, który analizuje umowy i szuka ewentualnej odpowiedzi czy istnieje możliwość skarżenia wykonawcy.”
Już z innym wykonawcą robót, powiat podpisał umowę na pokrycie dachu blachą. To będzie kosztować kolejne 300 tysięcy złotych.
TVP3 Rzeszów

