Przełamanie Czarnych. Mecz z Polonią na remis [aktualizacja]
Piłkarze Czarnych Jasło przerwali dziś na własnym boisku fatalną ligową passę pięciu porażek z rzędu. Ich mecz z Polonią Przemyśl, liderem czwartoligowych rozgrywek, zakończył się wynikiem 1:1.

Patrząc na rozkład tabeli IV ligi podkarpackiej z pewnością mało kto mógł przypuszczać, że będący w głębokim kryzysie Czarni mogą nawiązać równorzędną walkę ze znajdującą się na fali Polonią. Tym bardziej gdy okazało się, że miejsce w bramce drużyny prowadzonej przez Roberta Hapa, na skutek nieobecności "etatowych" golkiperów, będzie dziś musiał zająć zawodnik z „pola”– wyzwanie to podjął Konrad Foryś. Jasielski zespół wyszedł jednak na murawę swojego stadionu chętny do gry i od pierwszego gwizdka sędziego podjął walkę o dobry wynik. Zaangażowanie młodych jasielskich piłkarzy szybko mogło przynieść owoc w postaci gola, Sławomir Majewski przegrał jednak sytuację jeden na jeden z bramkarzem gości Piotrem Krzanowskim. Przez większą część pierwszej połowy poziom gry obydwu drużyn wydawał się wyrównany – zarówno Czarni jak i Polonia miały swoje okazje do otworzenia wyniku meczu, jednak nie potrafiły ich wykorzystać. Przełom nastąpił w 42 minucie, kiedy to celny strzał zza linii szesnastki na jasielską bramkę oddał Arkadiusz Gosa. Piłka zatrzepotała w siatce i goście mogli cieszyć się z wyjścia na prowadzenie. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
Od początku drugiej odsłony meczu na boisku powoli zaczęli dominować Czarni, raz po raz szukając sposobów na przełamanie obrony drużyny rywala i szans na zagrożenie jego bramce. Po kilku dobrych, ale w efekcie nieskutecznych próbach, m.in. zakończonych strzałami Łukasza Urbana i Grzegorza Munii, gospodarzom – za sprawą Damiana Kuliga – w 82 minucie udało się doprowadzić do wyrównania. Napastnik jaślan zaliczył prawdziwe "wejście smoka", gdyż piłkę do siatki Polonii mierzonym uderzeniem przy słupku skierował w trzeciej minucie swojego pobytu na boisku. Gościom, mimo podejmowanych prób, nie udało się już przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i mecz ostatecznie zakończył się wynikiem remisowym.



Czarni Jasło – Polonia Przemyśl 1:1 (0:1)
Czarni: Foryś – Setlak, Nabożny, Dziedzic, Tusiński, Warchoł (89' Kostrząb), Chrząszcz, Szopa (59' Urban), Kmiecik, Munia, Majewski (79' Kulig).
Polonia: Krzanowski – Barszczak, Kokoć, Kuźniar, Szczepanowicz (72' Kocur), Sedlaczek, Kazek, Kurylak, Gosa, Wanat, Tabisz.
Sędzią głównym meczu był Łukasz Krasowski z Leżajska. Żółte kartki otrzymali Chrząszcz / Barszczak, Sedlaczek.
Czarni przerwali dziś nie tylko niechlubną serię pięciu meczów, w których nie potrafili zdobyć nawet jednego punktu, ale również świetną passę rywala, zwycięskiego przez sześć kolejnych spotkań. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że gospodarze, przy odrobinie szczęścia i zachowaniu w kilku podbramkowych sytuacjach zimnej krwi, mogli dziś utrzeć nosa ligowemu liderowi, odprawiając go z własnego obiektu bez punktu. Nie mniej jednak i remis w obecnej sytuacji jasielskiej drużyny i przy uwzględnieniu klasy rywala należy uznać za cenny. Czarni po dwunastu spotkaniach wciąż zajmują w ligowej tabeli ostatnią lokatę, ich strata do zajmującej miejsce przedostatnie Crasnovii Krasne wynosi obecnie siedem punktów.
Bardzo cieszymy się z tego punktu, chociaż muszę powiedzieć, że osobiście jestem troszkę zawiedziony, bo przy wykorzystaniu dogodnych sytuacji mogliśmy ten mecz wygrać. Cieszymy się jednak z remisu i mamy nadzieję, że dzisiejszy wynik będzie dobrym prognostykiem przed naszymi następnymi spotkaniami – powiedział nam po zakończeniu dzisiejszych zawodów Janusz Jamuła, kierownik drużyny Czarnych Jasło.



Dzisiejszym sportowym zmaganiom na stadionie przy ulicy Śniadeckich przyglądała się spora – w porównaniu do ostatnim rozgrywanych na nim meczów – grupa publiczności. Frekwencja dopisała również na kibicowskiej „hucie”, skąd jasielską drużynę wspólnie z jej fanami pobudzali do walki sympatycy Sandecji Nowy Sącz, Stali Mielec i słowackiego Tatrana Prešov. Przygotowana przez grupę kibiców zaprzyjaźnionych klubów oprawa pirotechniczna, w konsekwencji której – z powodu zadymienia znacznej części murawy – mecz w drugiej części spotkania na kilka minut został przerwany, sporo może Czarnych kosztować. Tym bardziej, że wydarzeniom na trybunom przyglądał się dziś delegat Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej.
Jakub Hap
jakhap@gmail.com
