Punkty krytyczne
1
Ten scenariusz powtarza się rok w rok. Wystarczy ulewa, albo kilkudniowe deszcze i już kilkadziesiąt miejscowości na Podkarpaciu tonie w wodzie. W komunikatach stale słyszymy to samo: podtopione Jasło, okolice Ropczyc i Mielca. Tak jest i teraz. Za każdym razem ktoś pyta - czy można było zrobić więcej, żeby wygrać walkę z żywiołem? Na przykład naprawić stare, zniszczone wały. Albo zbudować nowe.
Jasło. Osiedle Gądki. Najpierw spiętrzone wody 3 rzek, potem przerwany wał na Wisłoce. Wał 3,5 kilometrowy, ale prowizoryczny, zbudowany przez mieszkańców z piasku i śmieci. Tym razem wody było tak dużo, że przelewała się aż nad nim. Tereny nad rzeką są prywatne. Inwestor musiałby je wykupić. To blokują ludzie i koło się zamyka. Pretensje lądują pod adresem burmistrza, tymczasem budowa wału to zadanie państwa. Powiat ropczycko - sędziszowski. Tym razem nie było tu suchego miejsca. Wezbrane wody Wielopolki i Bystrzycy zalały i podtopiły wszystkie miejscowości. Tak jest kilka razy w roku i kilka razy ludzie wydeptują ścieżki do burmistrza. Sytuacje uratowałby suchy zbiornik retencyjny, na Wielopolce, który zbierałby nadmiar wody. Ale wciąż jest to na etapie planów, planów i jeszcze raz planów. Mielec. Osiedle Rzochów. W wielu miejscach na Wisłoce wały są szczątkowe lub zupełnie ich nie ma. Na prawym brzegu Wisłoki wału brakuje na odcinku 3 kilometrów. Lewa strona mogła już być zmodernizowana, ale opór dwojga mieszkańców Woli Mieleckiej wstrzymał inwestycje. A ratunek - długotrwała droga wywłaszczeniowa i przepadek pieniędzy na inwestycje. Cierpi na tym większość mieszkańców. A ich pretensje mnożą się pod adresem wszelkich władz. W tym wypadku o ratunek niełatwo. Jak długo - w chwilach spokoju trwać będzie walka z ludźmi o tereny nad groźnymi rzekami - tak długo toczyć się będzie ludzka walka z żywiołem.
Komentarz
Stanisława Stachury
Najgorsze jest to, że kłopotów z budową wałów nie da się rozwiązać za pomocą jednej decyzji i pieniędzy. Choć Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych ma gotowe projekty - sprawy wałów często lądują w sądzie. Przez to roboty stoją w miejscu, a bezpieczeństwo ludzi bierze w łeb. O komentarz do trzech najbardziej niebezpiecznych miejsc na Podkarpaciu poprosiliśmy dyrektora - Stanisława Stachurę. A zaczynamy od zalanego Jasła.
-”Główną przyczyną opóźnienia budowy wałów jest sprzeciw ludzi. Kilka osób systematycznie sprzeciwia się wybudowaniu tych wałów, żądając bardzo dużych odszkodowań na ten cel. Ta inwestycja przesuwa się w czasie. Gmina Ropczyce i Wielopole. Tam jest koncepcja do wybudowania suchego zbiornika retencyjnego na Wielopolce blisko 400 hektarów powierzchni. Wiąże się to ze środkami finansowymi. Na to jest brak pieniędzy. Podobna sytuacja w Mielcu. Aktualnie prowadzone są prace przedprojektowe na zleceni gminy Mielec i Miasta Mielec i z chwilą opracowania koncepcji przystąpimy do opracowania projektu technicznego i będziemy się starać o pieniądze.”
źródło: Anna Tomczyk - TVP 3
Jasło. Osiedle Gądki. Najpierw spiętrzone wody 3 rzek, potem przerwany wał na Wisłoce. Wał 3,5 kilometrowy, ale prowizoryczny, zbudowany przez mieszkańców z piasku i śmieci. Tym razem wody było tak dużo, że przelewała się aż nad nim. Tereny nad rzeką są prywatne. Inwestor musiałby je wykupić. To blokują ludzie i koło się zamyka. Pretensje lądują pod adresem burmistrza, tymczasem budowa wału to zadanie państwa. Powiat ropczycko - sędziszowski. Tym razem nie było tu suchego miejsca. Wezbrane wody Wielopolki i Bystrzycy zalały i podtopiły wszystkie miejscowości. Tak jest kilka razy w roku i kilka razy ludzie wydeptują ścieżki do burmistrza. Sytuacje uratowałby suchy zbiornik retencyjny, na Wielopolce, który zbierałby nadmiar wody. Ale wciąż jest to na etapie planów, planów i jeszcze raz planów. Mielec. Osiedle Rzochów. W wielu miejscach na Wisłoce wały są szczątkowe lub zupełnie ich nie ma. Na prawym brzegu Wisłoki wału brakuje na odcinku 3 kilometrów. Lewa strona mogła już być zmodernizowana, ale opór dwojga mieszkańców Woli Mieleckiej wstrzymał inwestycje. A ratunek - długotrwała droga wywłaszczeniowa i przepadek pieniędzy na inwestycje. Cierpi na tym większość mieszkańców. A ich pretensje mnożą się pod adresem wszelkich władz. W tym wypadku o ratunek niełatwo. Jak długo - w chwilach spokoju trwać będzie walka z ludźmi o tereny nad groźnymi rzekami - tak długo toczyć się będzie ludzka walka z żywiołem.
Komentarz
Stanisława Stachury
Najgorsze jest to, że kłopotów z budową wałów nie da się rozwiązać za pomocą jednej decyzji i pieniędzy. Choć Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych ma gotowe projekty - sprawy wałów często lądują w sądzie. Przez to roboty stoją w miejscu, a bezpieczeństwo ludzi bierze w łeb. O komentarz do trzech najbardziej niebezpiecznych miejsc na Podkarpaciu poprosiliśmy dyrektora - Stanisława Stachurę. A zaczynamy od zalanego Jasła.
-”Główną przyczyną opóźnienia budowy wałów jest sprzeciw ludzi. Kilka osób systematycznie sprzeciwia się wybudowaniu tych wałów, żądając bardzo dużych odszkodowań na ten cel. Ta inwestycja przesuwa się w czasie. Gmina Ropczyce i Wielopole. Tam jest koncepcja do wybudowania suchego zbiornika retencyjnego na Wielopolce blisko 400 hektarów powierzchni. Wiąże się to ze środkami finansowymi. Na to jest brak pieniędzy. Podobna sytuacja w Mielcu. Aktualnie prowadzone są prace przedprojektowe na zleceni gminy Mielec i Miasta Mielec i z chwilą opracowania koncepcji przystąpimy do opracowania projektu technicznego i będziemy się starać o pieniądze.”
źródło: Anna Tomczyk - TVP 3

