Rada parafialna, Caritas i Akcja Katolicka bronią księdza
Mieszkaniec Tarnobrzega w jednym ze swoich wpisów na profilu facebook'owym wrócił wspomnieniami do czasów sprzed 34 lat, kiedy na lekcji religii ksiądz, który dzisiaj jest proboszczem w jednej z podjasielskich parafii miał brać dziewczynki na kolana i je dotykać. Przedstawiciele Akcji Katolickiej, Caritasu i rady parafialnej uważają, że duchowny został w perfidny sposób oczerniony i pomówiony. - Z wszystkich umieszczonych tam insynuacji nic się nie zgadza z rzeczywistością – podkreślają w piśmie wysłanym również do mediów.

fot. pixabay.com
Mieszkaniec Tarnobrzega po obejrzeniu filmu dokumentalnego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” postanowił podzielić się pewną historią sprzed 34 lat, kiedy jako młody chłopiec przystępował do I Komunii Świętej. Jak opisał na swoim profilu facebook'owym, a następnie potwierdził te informacje w rozmowie z nami - na lekcjach religii, które jak pamięta odbywały się w sali katechetycznej przy kościele, ksiądz miał brać dziewczynki na kolana i je dotykać. Dotarliśmy również do innych osób mających zajęcia religii z duchownym, który obecnie jest proboszczem w jednej z parafii pod Jasłem. Potwierdzili, że takie rzeczy miały miejsce pod osłoną wysokiego biurka.
Dyskusja na ten temat rozgorzała w mediach społecznościowych, gdzie internauci wymieniali się swoimi spostrzeżeniami i nie tylko. Pojawiły się również głosy osób broniących księdza. Po wielu publikacjach w mediach głos w sprawie zabrały także rada parafialna, w parafii, w której posługę pełni ów ksiądz, Caritas oraz Akcja Katolicka. W piśmie rozesłanym do mediów czytamy - „W ostatnich dniach nasz ksiądz proboszcz (podano imię i nazwisko duchownego – przyp. red.) został w perfidny sposób oczerniony i pomówiony przez mieszkańca Tarnobrzega. Mężczyzna ten umieścił wpis na Facebooku, w którym usiłuje wmówić czytającym, że nasz ksiądz proboszcz zachowywał się niewłaściwie na lekcjach religii, gdy przygotowywał jego klasę do pierwszej Komunii Świętej. Z wszystkich umieszczonych tam insynuacji nic się nie zgadza z rzeczywistością. Np. autor wpisu twierdzi, że ksiądz został pospiesznie przeniesiony na inną parafię, tuż po Komunii Św. w 1986 roku. Otóż ksiądz pracował tam jeszcze dwa lata, czyli do 1988 roku, czyli w sumie 4 lata, co było wyjątkowe w tamtym czasie, gdyż wikariusze kierowani byli co dwa lata na inne parafie. Ponieważ dobrze się tam sprawował i zapowiadał, miał propozycję studiów na KUL-u, co było wielkim wyróżnieniem. Nie było też biurek katedralnych, o których pisze oszczerca, bo salki były zorganizowane na holu i za biurko służyła ławka szkolna. Ponadto ksiądz proboszcz, nigdy nie miał zwyczaju siedzieć za biurkiem, ale chodził po klasie i tak jest do dzisiaj”.
Grożą sądem
Rada parafialna, Caritas i Akcja Katolicka stają za księdzem murem. Uważają, że nie zrobił niczego złego i jest niewinny. - Nasz ksiądz proboszcz (podane imię i nazwisko – przyp. red.) jest kapłanem od 36 lat. W każdej parafii pracował z całym oddaniem i zaangażowaniem i nie ma na niego żadnej skargi w kurii. W naszej parafii (podana pełna nazwa – przyp. red.) jest już 11 lat i cieszy się nieposzlakowaną opinią. Stajemy murem za księdzem proboszczem, który jest dobrym człowiekiem, w sposób nienaganny wypełnia swoją misję kapłańską i od lat opiekuje się chorym Księdzem emerytem - prałatem (podane imię i nazwisko – przyp. red.) jak własnym ojcem. Ksiądz proboszcz jest bardzo dobrym nauczycielem religii i jesteśmy w posiadaniu bardzo pozytywnych opinii i ocen pracy złożonych przez dyrektorów szkół, w których pracuje. Przesłane nam również zostały bardzo dobre opinie dyrektorów szkół, w których wcześniej pracował przez 10 lat (...). Nikt nigdy nie był świadkiem jakiegoś dwuznacznego zachowania księdza” - dodali. Dlatego zapowiedzieli podjąć kroki prawne przeciwko „oszczercy”. - „Nie może być zgody na to, aby dorosły mężczyzna swoje subiektywne, dziecięce wyobrażenia traktował jako dowody i publikował je bezkarnie wraz z wizerunkiem kapłana w mediach społecznościowych. Chyba, że ten mężczyzna cierpiał wtedy lub cierpi teraz na zaburzenia psychiczne” - podkreślili w piśmie. Księdza proboszcza broni również poseł Maria Kurowska (Solidarna Polska). - „Brutalna walka z Kościołem dotknęła moją cichą, spokojną Parafię. Ludzie z mediów powielają jeden po drugim oszczercze artykuły... mimo że Ksiądz Proboszcz jest czysty jak łza. Co musi się stać, aby przyszło opamiętanie i nawrócenie ? Pandemia to jak widać za mało, gdy człowiek człowiekowi wilkiem” - napisała w mediach społecznościowych.
"Walczymy o prawdę i dobro społeczne"
Autor wpisu umieszczonego na swoim profilu facebook'owym na temat księdza uważa, że przedmiotem sprawy powinna być odpowiedź na pytanie czy ksiądz molestował dziewczynki w wieku komunijnym, czy nie. - Świadków jego nieprzyzwoitych zachowań jest wielu. Kilka pań czuje się ofiarami. Jedna złożyła zawiadomienie do kurii, druga wysłała do niej e-maila, trzecia chce zeznawać jako świadek. Mam nadzieję, że będzie ich więcej. Tymczasem kuria wydaje oświadczenie, że „żadne zawiadomienie nie wpłynęło”. W 1986 r. ksiądz nas przygotowywał do komunii, potem zniknął. To, czy był jeszcze dwa lata w naszej parafii do 1988 r. można przecież sprawdzić w księgach parafialnych – zaznacza. Odniósł się również do kwestii sal katechetycznych . - Jak rada parafialna z Jasła mogła sprawdzić, jakie to były biurka? Przypominam, w 1986 r. nie było żadnych salek w holu. Był hol i normalne sale katechetyczne. Jeżeli mnie pozwą podam świadków i liczę się z procesem cywilnym. Walczymy o prawdę i dobro społeczne, jakim jest bezpieczeństwo dzieci – przed takimi pasterzami jak ks. (podaje imię - przyp. red.) - podkreśla.
Do kurii wpływają zgłoszenia
Z naszą redakcją skontaktowała się osoba, która twierdzi, że jest ofiarą duchownego. Jak wyznała, zgłosiła się do kurii tuż po pierwszej publikacji w mediach na temat księdza, który miał pod koniec lat 80. molestować dziewczynki. Niemniej była zaskoczona, kiedy w komunikacie Kurii Diecezji Rzeszowskiej nie pojawiła się żadna wzmianka na temat pierwszych zgłoszeń w tej sprawie. Za to została opublikowana informacja nadesłana przez radę parafialną, z parafii w której obecnie ksiądz jest proboszczem. Skontaktowaliśmy się z delegatem ds. wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez osoby duchowne. Pytany, czy zgłosiły się ofiary bądź świadkowie wydarzeń, do których miało dojść 34 lata temu usłyszeliśmy – Na pewno nie ma zgłoszeń, które byłyby z imienia i nazwiska, a więc tak, jakby tego nie było. Zbieramy wszystkie sygnały, ale one nie występują w rzeczywistości, jeżeli ktoś się nie zgłosi z imienia i nazwiska – poinformował nas ks. dr hab. Piotr Steczkowski.
Sprawa została zgłoszona do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, która otrzymała materiały i zebrane przez kurię informacje wraz z przyjętym zgłoszeniem. Jak potwierdził nam prokurator Andrzej Dubiel, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu obecnie prowadzone jest postępowanie sprawdzające w tej sprawie – Będziemy weryfikować te informacje, które są zawarte w zawiadomieniu złożonym przez kurię m.in. czy nie doszło do przedawnienia sprawy – zaznaczył.
id

