Rodak show
Czarni Jasło pokonali dzisiaj na własnym stadionie Błękitnych Ropczyce. Dwie bramki dla jaślan strzelił nieopierzony Bartłomiej Rodak. Dzięki zwycięstwu Czarni awansowali w ligowej tabeli na dziewiątą pozycję.
Środowe popołudnie miało pokazać, w jakiej formie na bieżącym etapie rozgrywek jest jasielska drużyna. Mecz przeciwko Błękitnym Ropczyce zdawał się doskonałą okazją ku temu, aby sprawdzić faktyczne możliwości ekipy Jacka Klisiewicza. Drużyna z Ropczyc w ostatnich dwóch kolejkach odniosła bowiem dwa przekonujące zwycięstwa wbijając rywalom pięć bramek, nie tracąc przy tym ani jednego gola.

Klisiewicz nie mógł dziś skorzystać z usług kontuzjowanego Jakuba Stalmacha. Wciąż nie w pełni sił jest Bartosz Szopa, który jednak znalazł się na ławce rezerwowych na mecz z Błękitnymi. W wyjściowej jedenastce pojawiły się sprawdzone nazwiska. Szansę na grę od pierwszego gwizdka otrzymał młodziutki Bogumił Czyżowicz.
Już pierwsze minuty meczu pokazały, że nie będzie to wielki piłkarski spektakl. Na boisku kibice, którzy w liczbie blisko dwustu zgromadzili się na stadionie oglądali głównie walkę w środkowej strefie boiska, często okraszoną ostrymi wejściami zawodników obydwu drużyn. O tym, że będzie to bardzo wymagające spotkanie przekonał się w 3 minucie Folwarski, który padł na murawę po ostrym wejściu Piotra Kozioła. Sędzia bez wahania odgwizdał faul, jednak ani myślał ukarać gracza Błękitnych żółtym kartonikiem, co spotkało się z niezadowoleniem publiczności.

Pierwszą groźną akcję Czarni przeprowadzili w 9 minucie spotkania. Znajdujący się polu karnym Folwarski otrzymał precyzyjne podanie z prawej strony boiska. Nie namyślając się uderzył piłkę z półwoleja w kierunku bramki. Stojący między słupkami Jakub Pociask nie miał jednak większych kłopotów z obroną strzału jaślanina.
Minutę później po starciu z rywalem na murawę upadł Munia. Zawodnik gospodarzy przez kilkadziesiąt sekund nie podnosił się z boiska. Trzymając się za prawe udo udał się w kierunku ławki rezerwowych, aby za parę chwil powrócić do gry.
W ciągu kolejnych kilkunastu minut niewiele działo się pod bramką zarówno Czarnych jak również Błękitnych. Dopiero w 24 minucie Czarni po raz kolejny zagrozili bramce gości. Swojej szansy w polu karnym szukał Urban. Strzał głową jaślanina po dośrodkowaniu z prawej strony boiska okazał się jednak niecelny. Futbolówka w tej sytuacji poszybowała tuż nad poprzeczką.

W 35 minucie z powodu urazu boisko zmuszony był opuścić Munia. W miejsce doświadczonego ofensywnego pomocnika trener Jacek Klisiewicz desygnował do gry najmłodszego w składzie na ten mecz Bartłomieja Rodaka. Jak miało się okazać była to doskonała decyzja.
Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa spotkania zakończy się bezbramkowym remisem piłkę w 45 minucie do bramki gości wpakował z bliskiej odległości Rodak. Siedemnastolatek znalazł się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie zamykając dośrodkowanie z prawej strony boiska. Wkrótce po zdobyciu swojej debiutanckiej bramki w oficjalnych rozgrywkach ligowych utonął w ramionach Folwarskiego. Czarni schodzili do szatni w lepszych aniżeli goście humorach.

Lepszego rozpoczęcia drugiej połowy meczu jaślanie nie mogli sobie wyobrazić. Już w 46 minucie spotkania bowiem podwyższyli prowadzenie strzelając drugiego gola. Jego autorem został Rodak. Akcja bramkowa zapoczątkowana została w środkowej strefie boiska, skąd w kierunku ustawionego w polu karnym Folwarskiego posłana została prostopadle górna piłka. Skoczny i dysponujący dobrymi warunkami fizycznymi napastnik jasielskiej drużyny wyskoczył do niej licząc na oddanie strzału w kierunku bramki. W walce o futbolówkę musiał jednak rywalizować z bramkarzem gości, który postanowił ją chwycić. Interwencja Jakuba Pociaska okazała się jednak na tyle niefortunna, że bramkarz Błękitnych wypuścił piłkę z rąk, która odbijając się od głowy Folwarskiego znalazła się pod nogami Rodaka. Ten zachował zimną krew i niczym rutyniarz umieścił ją miedzy słupkami bramki gości.

Bohater dnia nie posiadał się z radości i tylko temu, że zamiast w kierunku oczekujących już z wycelowanymi w niego obiektywami fotoreporterów pobiegł Bóg jeden raczy wiedzieć, dlaczego w stronę linii środkowej boiska kibice nie będą mieli okazji zobaczyć uwiecznionej na fotografii uśmiechniętej twarzy nowego ulubieńca trybun. Bogaty w doświadczenia kolejnym razem miejmy nadzieję nie popełni tego błędu. Okazję do rehabilitacji będzie miał już w najbliższą sobotę.

Akcja z 46 minuty meczu była w zasadzie jedyną dogodną sytuacją bramkową Czarnych w drugiej odsłonie środowego spotkania. Od 50 minuty jasielska drużyna musiała bowiem skupić się głównie na defensywie po tym jak drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Urban.
Konieczność gry w osłabieniu przez bez mała czterdzieści minut całkowicie zmieniła obraz gry. Błękitni niemal natychmiast rzucili się do ataku. Okresami gra Czarnych przypominała przysłowiową „obronę Częstochowy”. Należy jednak podkreślić, że gra obronna gospodarzy wyglądała wzorowo. Drużyna karnie przesuwała się strefowo skutecznie utrudniając gościom rozwinięcie gry skrzydłami oraz odcinając od prostopadłych podań napastników przeciwnika. Strzały, jakie Błękitni oddali w drugiej części spotkania na bramkę strzeżoną przez Cyrana były w przeważającej części niecelne i nie mogły poważnie zagrozić gospodarzom.

W drugiej połowie kibice oglądali szarpaną grę, która obfitowała w nieczyste zagrania zawodników. Gwizdek arbitra częściej rozlegał się po zagraniach gospodarzy, co z dezaprobatą kwitowali gwizdami oraz nieparlamentarnymi okrzykami kibice zgromadzeni na stadionie. Do pracy Łukasza Strzępka zastrzeżenia miał również Jacek Klisiewicz, który jeszcze podczas meczu nie omieszkał wytknąć błędów sędziemu związku z czym ten odesłał trenera Czarnych na trybuny.
Jaślanie w meczu przeciwko Błękitnym Ropczyce odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu i z 7 punktami na koncie zajmują dziewiątą pozycję w ligowej tabeli.
JKS Czarni 1910 Jasło – Błękitni Ropczyce 2:0 (1:0)
Bramki.
JKS Czarni Jasło: Bartłomiej Rodak (45’, 46’)
Żółte kartki.
JKS Czarni Jasło: Łukasz Urban (28’, 50’), Kamil Folwarski (57’), Piotr Chrząszcz (85’)
Błękitni Ropczyce: Daniel Proczek (23’), Jakub Szewczyk (72’)
Czerwone kartki.
JKS Czarni 1910 Jasło: Łukasz Urban (50’)
Składy.
JKS Czarni Jasło: Wiktor Cyran (Br) – Michał Borowiec (Kaszycki 67’), Aleksander Nabożny, Tomasz Dziobek, Wojciech Dziedzic (C), Grzegorz Munia (Rodak 35’), Piotr Chrząszcz, Bogumił Czyżowicz, Łukasz Urban, Damian Kulig (Zabawa 89’), Kamil Folwarski (Foryś 83’) – Rafał Jędrysik (Br), Marcin Gajda, Jacek Kaszycki, Wojciech Zabawa, Bartłomiej Rodak, Konrad Foryś, Bartosz Szopa.
Trener: Jacek Klisiewicz.
Błękitni Ropczyce: Jakub Pociask (Br) – Daniel Proczek (Krystian Bonowicz 46’), Piotr Kozioł, Bartosz Waszczuk, Vasyl Hirka, Bartłomiej Darłak (Dawid Zawiślak 46’), Robert Sulisz (C), Bartłomiej Rogala, Łukasz Kosiba, Mariusz Wiktor, Jakub Szewczyk – Jakub Daniel, Krystian Bonowicz, Cezary Cesarz, Miłosz Harchut, Dawid Zawiślak, Michał Kukla, Damian Baran.
Trener: Marek Ormiański.
Sędziowali: Strzępek Łukasz (sędzia główny), Sitarz Tomasz, Kołodziej Krystian.
PP
