Rolnicy protestują przeciwko "Piątce dla zwierząt". "Jak nas zgnoją to w sklepach pojawią się produkty z Zachodu a nie nasze krajowe"
Uchwalona przez Sejm ustawa o ochronie zwierząt wciąż wywołuje wśród rolników i hodowców niemałe emocje. Zdeterminowani wyjechali ciągnikami na drogi krajowe, aby tym sposobem wyrazić swój sprzeciw wobec nowo przyjętym przepisom. Są zdruzgotani, bo wiedzą, że to zrujnuje polską gospodarkę.

Protest rolników z powiatu jasielskiego/fot. Marcin Dziedzic - jaslo4u.pl
Dzisiaj rolnicy z całej Polski blokują drogi krajowe, protestując wobec "piątki dla zwierząt" Jarosława Kaczyńskiego zakazującej m.in. hodowli zwierząt na futra oraz ograniczającej ubój rytualny. Przypominamy, że we wrześniu Sejm 365 głosami za, 75 przeciw i 18 wstrzymującymi się przyjął nowelizację ustawy o ochronie zwierząt. To wywołało falę protestów. Rolnicy z powiatu jasielskiego wyjechali przed południem na drogę dk 28 w kierunku Krosna. Jak podkreślają organizatorzy dzisiejszej akcji, byłoby ich znacznie więcej gdyby nie prace polowe.
Na protest do Warszawy zabiorą ze sobą kupę gnoju
Trzynaście ciągników jeden za drugim skutecznie utrudniało ruch tranzytowy na jednej z kluczowych dróg. Do nich dołączyło jeszcze dziewięciu rolników z powiatu krośnieńskiego. Wspólnie udali się w kierunku Miejsca Piastowego. - Zostaliśmy zmuszeni do wyjazdu na drogę, bo uważamy, że przyjęta nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt jest antyrolnicza. Na taką formę w ogóle się nie zgadzamy – podkreśla Artur Hyczko, rolnik z Krempnej. - Na razie jest to przeprowadzone w miarę spokojnie, ale jeżeli zajdzie taka potrzeba, pojedziemy ciągnikami do Warszawy, ale nie na pusto. Weźmiemy ze sobą kupę gnoju i wyrzucimy tam, gdzie to powinno się znaleźć. Zrobimy taki strajk, jaki był dziewięć lat temu we Francji. Mamy nadzieję, że władze się obudzą. Jeśli nie, to będą mieć problem z rolnikami i innymi grupami społecznymi. Walczymy o dobro wszystkich rolników oraz konsumentów, bo jak nas zgnoją, nas nie będzie, to w sklepach pojawią się produkty z Zachodu a nie nasze krajowe – dodaje.

Artur Hyczko/fot. Marcin Dziedzic - jaslo4u.pl
"Zostaliśmy oszukani"
Rolnicy, którzy dzisiaj protestują przede wszystkim hodują bydło ekologiczne. Produkują mięso i mleko. Już podkreślają, ceny znacząco poszły w dół i praca rolnika staje się coraz mniej opłacalna. - Cena poleciała. Odsadki mięsne nie skupują, bo eksport został zatrzymany do Francji. Cena za bydło mięsne to katastrofa, a za mleko kpina. Jeszcze teraz, jak nam wprowadzą nowe obostrzenia, to my nie będziemy mieli żadnych praw. Pseudoekologom chodzi o to, żeby zwierzęta były ważniejsze od ludzi. To jest nienormalne. Nas jest kilkadziesiąt tysięcy. Nie wiem na co władze liczą? Na mięsko z zagranicy, które przeleżało w magazynach 20 lat? Dla mnie ta ustawa jest nie do przyjęcia i działa na szkodę rolników – zaznacza Hyczko.
Rolnicy mają żal do polityków, szczególnie Prawa i Sprawiedliwości, na których większość głosowała. Uważają, że zostali oszukani. - Dlaczego PiS nie wprowadził tego przed wyborami? Moim zdaniem wygrali tylko dzięki ludziom ze wsi, rolnikom. Nie wiem, dlaczego są antyrolniczy, bo my im zaufaliśmy, ale widzę, że nie możemy ufać nikomu. Jedyna nadzieja jest w Konfederacji, która stoi za nami i trzyma naszą stronę – mówi rozgoryczony.

Boją się bankructwa..
Rolnicy stoją przed wielkim dylematem. Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt jak twierdzą nadaje się do wyrzucenia. Zmiany są dla nich tak krzywdzące, że obawiają się jednego – bankructwa. Wielu z nich zaciągnęło kredyty na kwotę ponad pół miliona złotych oraz skorzystało z dofinansowania z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, aby wybudować stajnie dla krów. - A tu nagle jeden mały, dziwny człowiek stwierdza, że mają za mało miejsca, że krówki się duszą, jest im zimno. I co ja mam teraz zrobić? Wziąć kolejne kredyty na rozbudowę? Kto spłaci za nas ten kredyt? My stąpamy obecnie po cienkim lodzie, ale tylko patrzeć, kiedy pęknie i my się wysypiemy. Bądźcie pewni, że jeśli zbankrutujemy i nie będziemy mieli za co utrzymać rodziny, to dopiero wtedy politycy powinni się nas bać – ostrzega rolnik z Krempnej.

Nie odpuszczą..
W przyszłą środę (13 października) w dniu, w którym Senat będzie zajmował się ustawą o ochronie zwierząt planowany jest kolejny protest w Warszawie. Rolnicy sprzeciwiają się nie tylko krzywdzącym ich przepisom, ale również nominacji posła Grzegorza Pudy na ministra rolnictwa. - To jest osoba antyrolnicza. Jak taki człowiek może być ministrem, kiedy podczas wywiadu mówi, że rolnicy to barbarzyńcy? My prowadzący hodowle troszczymy się o cielaczka od jednego miesiąca do 2-3 lat. Co on myśli, że my go maltretujemy? Gdybyśmy nie dbali o zwierzęta to nie zarobilibyśmy. Dbamy o nasze bydło, bo to nasz dochód, nasze życie. Nie chcemy wyjeżdżać za granicę, ale pracować na swoich polach. Przyjdzie taki czas, że my podziękujemy i pójdą pod granicę niemiecką prosić o mięso? - pyta zbulwersowany pan Artur.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

