Ryszard Mastej: „Wracamy do tego co dobre i sprawdzone”
Ryszard Mastej, komendant Straży Miejskiej po półtorarocznej nieobecności wrócił do pracy. O tym, co zmieniło się w tym czasie w wydziale, któremu szefował oraz jakie ma plany i pomysły na funkcjonowanie Straży Miejskiej opowiada portalowi jaslo4u.pl.

Red.: W jakiej kondycji zastał pan swój wydział?
Ryszard Mastej: Ja jestem w doskonałej kondycji i tej psychicznej i tej fizycznej. Jestem już zdrowy, co potwierdzają badania lekarskie i od 1 stycznia br. wróciłem do pracy w Straży Miejskiej. Do 31 grudnia było tu zatrudnionych 35 osób, ale wraz z końcem roku dwóm osobom skończyły się umowy o pracę na czas określony. Obecnie Straż Miejska liczy 33. pracowników.
Red.: Jest już opracowywana nowa struktura organizacyjna Urzędu Miasta. Czy już wiadomo co się zmieni w działalności Straży Miejskiej i jak wpłynie to na stan zatrudnienia?
RM.: Z tego co wiem, to ta struktura będzie bardzo szybko. My jako wydział Urzędu Miasta musimy do tej struktury w jakiś sposób się dostosować. Dzisiaj nie jestem w stanie powiedzieć jakie będą decyzje kadrowe w Straży Miejskiej. O szczegółach będę mógł powiedzieć wtedy, gdy będę już miał strukturę UM. Nie wiem również w jakim sensie ta strategia dotknie wycinka, który się nazywa Straż Miejska.
Nie chciałbym robić rewolucji w Straży Miejskiej i nie chciałbym odnosić się do tego co działo się przez ostatnie półtora roku. Jestem zwolennikiem powrotu starego dobrego, tzn. jeżeli były pewne działania SM, które się sprawdziły, były dobre i które z różnych względów zostały zaniechane przez ostatni czas, to ja chciałbym do nich wrócić. 4 lata temu funkcjonowało coś takiego jak dzielnicowy SM na wzór dzielnicowego policji. Ja chcę to znowu przywrócić, żeby SM była bliżej mieszkańców Jasła, ale także bliżej mieszkańców każdego osiedla, żeby dzielnicowi byli rozpoznawani i żeby strażnik miejski mógł reagować w stosownym czasie, współpracować z dzielnicowym policji.
Chciałbym powrócić także do profilaktyki w szkole. Kilku strażników prowadziło takie zajęcia w szkołach podstawowych oraz gimnazjach. Strażnicy mieli godzinę wykładu na temat różnych zachowań się młodzieży, prewencji, jak unikać uczestnictwa w przestępstwach, wykroczeniach, trochę prawa i zachowań z zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego dla młodszych. To było akceptowane przez dyrektorów szkół i bardzo mile widziane przez rodziców. Uważam, że Straż Miejska powinna działać także prewencyjnie i wychowawczo.

Red.: Czy był Pan zaskoczony propozycją burmistrza Andrzeja Czerneckiego?
RM.: Byłem bardzo zaskoczony. Nie ukrywam, że ta propozycja sprawiła mi ogromną satysfakcję. Najbardziej cieszy mnie ten fakt, że pan burmistrz ocenił bardzo dobrze moją pracę. Miałem jednak mieszane uczucia: z jednej strony ogromna satysfakcja i radość, a z drugiej nie byłem pewien czy mój stan zdrowia pozwoli mi na powrót do pracy. Ale wszystko skończyło się dobrze.
Red.: Wróćmy jeszcze do przeszłości. Nieoficjalnie mówiło się, że Pana współpraca z ówczesną burmistrz Jasła Marią Kurowską nie układa się najlepiej. Jak było naprawdę?
RM.: W swoim życiu miałem wielu przełożonych, sam też kierowałem pracą innych, ale nigdy jako podwładny nie oceniałem pracy swoich szefów ani nie zamierzam tego czynić w przyszłości. Przełożony ma prawo a nawet obowiązek oceniać swoich pracowników. Burmistrz Andrzej Czerencki, który 9 lat temu powołał mnie na funkcję komendanta SM ocenił moją pracę bardzo dobrze. Dzisiaj dla mnie to jest najważniejsze.
Red.: W pewnym momencie okazało się jednak, że nie jesteście Państwo w stanie się porozumieć. Wyczuł pan ten moment i odszedł na urlop. To był lipiec 2009 rok.
RM.: Ten urlop był planowany. Natomiast w trakcie jego trwania zachorowałem.
Red. I właśnie w tym czasie, podczas Pana nieobecności zapadły pewne decyzje – z funkcji zastępcy został odwołany Krzysztof Myśliwiec. Obawiał się Pan, że podobny los może spotkać również Pana?
RM.: Przez pierwszy rok, po objęciu przez panią Marię Kurowską stanowiska burmistrza nasza współpraca układała się znakomicie. Ale ja nie będę oceniać naszej współpracy. Nasze relacje były jednoznaczne – to była moja przełożona, a ja jej podwładnym.
Nigdy z ust pani burmistrz ani w wypowiedziach medialnych na mój temat nie słyszałem jednoznacznej negatywnej oceny swojej osoby jako komendanta Straży Miejskiej. Nigdy też osobiście nie usłyszałem oficjalnej dezaprobaty tego co robię, że nie spełniam pewnych wymogów. Ale czułem, że nie jest tak jak było w pierwszym roku.
Red.: Przyszedł taki moment, że burmistrz odebrała Panu wszystkie uprawnienia komendanta.
RM. : To był stopniowy proces. Taki moment rozpoczął się już w połowie 2008 roku. Pani burmistrz nie kontaktowała się ze mną tak często jak na początku i często zarzucała mi, że to ja powinienem to czynić. Ja takie próby podejmowałem wiele razy, ale spotykały się z obojętnością.
Red.: Pomówmy teraz o przyszłości SM. Nieoficjalnie mówi się, że będzie Pan miał dwóch zastępców: Krzysztofa Bubę i Pawła Szynala. Czy potwierdza Pan te informacje?
RM.: Jesteśmy dopiero na etapie opracowywania regulaminu SM, struktury wewnętrznej i nie mogę mówić na razie personaliach i funkcjach, bo nie ma ostatecznych decyzji.
Dziękuję za rozmowę.
Katarzyna Pacwa
k.pacwa@jaslo4u.pl

